Świat

Euro 2020. Polska–Szwecja. Co wiemy przed meczem o wszystko?

Euro 2020. Kapitan reprezentacji Polski Robert Lewandowski Euro 2020. Kapitan reprezentacji Polski Robert Lewandowski David Ramos / Forum
Euro 2020. Realnie tylko 3 pkt. ze Szwecją zapewnią nam awans do jednej ósmej finału. Pojawiły się spekulacje, że Szwedzi, pewni już wyjścia z grupy, mogą podejść ulgowo do tej potyczki. Moim zdaniem to wykluczone.

Przed meczem ze Szwedami na Euro 2020 można zaobserwować niebezpieczną falę optymizmu. Kibice wykrzykują reporterom, że zwycięstwo jest właściwie w kieszeni. W polskim obozie też raczej nie dopuszcza się myśli o porażce. Choć wszystko to sprawił, jednak szczęśliwy, remis z Hiszpanami.

Z drugiej strony trzeba uczciwie przyznać, że podopieczni Paulo Sousy pomogli szczęściu. Husarzami, jak chciał Jan Bednarek, Polacy nie byli, ale pokazali, że potrafią kopać piłkę i zawzięcie biegać. No i mentalność, czyli ulubione zaklęcie trenera, też była bez zarzutu. Dzięki temu przynajmniej do dzisiejszego wieczora możemy rozpatrywać pozytywne scenariusze. Warto jednak pamiętać, że z jednym jedynym punktem jesteśmy na razie na ostatnim miejscu grupy E.

Czytaj też: Bóle futbolowe

Euro 2020. Szwecja groźna bez Ibry

Szwecja to kolejny tzw. niewygodny przeciwnik. Zresztą wydaje mi się, że polska reprezentacja prawie nie spotyka na swojej drodze przeciwników wygodnych. Nawet przecież Słowacja, która miała być grupowym kopciuszkiem, ma lepszy bilans gier. Z Hiszpanią trzeba było sięgać do towarzyskiej potyczki sprzed ponad 40 lat, żeby pochwalić się wygraną.

A Szwedzi? Statystyki są nieciekawe. 26 meczów, 14 porażek, cztery remisy i osiem zwycięstw. W ostatnim 20-leciu towarzysko i na punkty dostajemy baty. Jedyne pocieszenie w tym, że ostatni mecz miał miejsce dawno – w 2004 r. Trzy lata temu obie reprezentacje były na rosyjskim mundialu. Sąsiedzi przez Bałtyk dotarli do ćwierćfinałów. My? Lepiej sobie nie przypominać, bo poziom optymizmu może nam gwałtownie spaść.

Gdy próbuje się określić naszych dzisiejszych przeciwników, pierwsze słowo, które przychodzi do głowy, to solidność. Ich rywale muszą się obawiać umiejętności defensywnych całej drużyny. Nie ma w reprezentacji trenera Janne Anderssona gwiazdy pokroju Roberta Lewandowskiego. Zlatan Ibrahimović, który mimo niemal 40 lat ciągle zachwyca swoją grą, chciał wziąć udział w Euro, ale dopadła go kontuzja. Całkiem możliwe, że pod jego nieobecność na status gwiazdora zasłuży Alexander Isak. Świetny, niespełna 22-letni napastnik, który sam potrafi napędzić strachu obronie przeciwnika. Oby nie udowodnił swoich aspiracji w spotkaniu z biało-czerwonymi.

Czytaj też: Fenomen Lewego

Euro 2020. Czy Krychowiak dostanie szansę?

Polacy wyjdą na boisko w Sankt Petersburgu po zwycięstwo, bo realnie tylko 3 pkt. zapewnią im awans do jednej ósmej finału. Pojawiły się spekulacje, że Szwedzi, pewni wyjścia z grupy, mogą podejść ulgowo do tej potyczki. Moim zdaniem to wykluczone. Na sukces, jeżeli w ogóle będzie, trzeba będzie ciężko zapracować. Nawiasem mówiąc, pod wodzą Sousy reprezentacja nie przyzwyczaiła siebie i kibiców do wygranych. W siedmiu grach tylko Andora okazała się słabsza.

Dawno już rozważania na temat składu Polaków nie były tak interesujące. Najwięksi znawcy, ci najbliżsi naszego zespołu, byli dotychczas dość bezradni. Zaskoczenie goniło zaskoczenie. Teraz można się chyba spodziewać względnej stabilizacji. Zmiany jednak będą spowodowane choćby stanem zdrowia niektórych piłkarzy.

Ciekawe, czy Sousa da szansę Grzegorzowi Krychowiakowi zmazać plamę z meczu ze Słowacją. Gdyby nie pokazana mu zasłużenie czerwona kartka, może udałoby się wymęczyć wtedy zwycięstwo albo co najmniej dowieźć remis. Szanse Krychowiaka rosną z powodu spuchniętego kolana Jakuba Modera. Zaskoczeniem, choć już nie sensacją, byłoby też postawienie na Kacpra Kozłowskiego, najmłodszego piłkarza w historii, który wystąpił w meczu mistrzostw Europy. Jego powołanie można było uznać za akt niebywałej ekstrawagancji selekcjonera, tymczasem ten chłopak mimo 17 lat zachowuje się, jakby biegał w reprezentacyjnym stroju od dawna.

Wyjście z grupy to było zadanie stawiane kadrze przez prezesa PZPN Zbigniewa Bońka. Przed mistrzostwami wydawało się, że to raczej mało ambitny cel. Dzisiaj widzimy to inaczej. Zostaliśmy trochę sprowadzeni na ziemię. Obyśmy w środę wieczorem myśleli o tym, jakie szanse mamy w pucharowej części imprezy, a nie rozmawiali o kolejnym nieudanym turnieju.

Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Społeczeństwo

Prof. Ewa Łętowska o sztuce godzenia się z nieuniknionym i przemijaniu

Prof. Ewa Łętowska o przemijaniu i przygotowaniach do śmierci. I o tym, co nas jeszcze w Polsce może czekać.

Violetta Krasnowska
08.12.2021
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną