Ukraińcy w Polsce. Musimy zmienić do nich podejście
Patrzeć i widzieć
Mieszkający w Polsce Ukraińcy mogą stać się kolejnym wykreowanym odgórnie wrogiem Polaków i zostać wykorzystanym w polskiej polityce. Już dziś często są ofiarami przemocy.
Mieszkający w Polsce Ukraińcy borykają się z wieloma problemami.
MSZ/Flickr CC by 2.0

Mieszkający w Polsce Ukraińcy borykają się z wieloma problemami.

Okładka nowego wydania „Nowej Europy Wschodniej”

Okładka nowego wydania „Nowej Europy Wschodniej”

[Artykuł pochodzi z nowego wydania „Nowej Europy Wschodniej”]

W Polsce rządzi się dziś za pomocą strachu, zawłaszcza się kolejne obszary wolności, tworząc wyimaginowanych wrogów. Tak powstał wyobrażony uchodźca–terrorysta, który ułatwił wprowadzenie zmian w prawie o zgromadzeniach oraz ograniczenie prawa do prywatności (tak zwana ustawa antyterrorystyczna). Wygląda na to, że podobną rolę odegrać ma wyobrażony Ukrainiec.

Nowy początek

Trudno nie zauważyć skali patologii, z jakimi borykają się dziś mieszkający w Polsce Ukraińcy. Na pograniczu niszczone są miejsca pamięci i profanowane są groby, w miastach częste są pobicia, znieważanie, niszczenie mienia, w internecie wulgarna nienawiść, na granicy bolączką są gigantyczne kolejki i traktowanie Ukraińców jak ludzi drugiej kategorii. Ataki na Ukraińców w ostatnim czasie miały miejsce między innymi w Łodzi, Kutnie, Brzeszczach, Legnicy, Rzeszowie, Wrocławiu, Świdnicy, Olsztynie, Rudniku nad Sanem, Nowej Hucie, Warszawie, Charzynie k. Gdańska, Szczecinie, Wodzisławiu Śląskim, Poznaniu, Częstochowie, Gdańsku i w Lublinie, gdzie pobity został niedawno Jewhen. 24–letniego, uczącego się w Polsce Ukraińca zaatakowała grupka chuliganów, którzy dowiedziawszy się, że pochodzi on z Ukrainy, odpowiedzieli: „Przyjechałeś do Polski, aby tu rządzić”. I dotkliwie go pobili.

Oczywiście problemy podłego traktowania Ukraińców, łamania ich praw pracowniczych, dyskryminacji w sferze usług i stosowania podwójnych standardów przez administrację nie pojawiły się po ostatnich wyborach. Te haniebne czyny są z nami od dawna. Różnica polega na tym, że dziś rządzi ugrupowanie populistyczne, więc dyskurs sprowadza się do żenujących haseł.

Co robić? Potrzebny jest nowy początek. W wielu sferach.

Uczyć o innych

Zmiany, które powinno się wprowadzić w sferze edukacji, są świetnie opisane. Organizacje działające na rzecz praw człowieka od lat postulują, aby w polskiej szkole prowadzić wieloaspektową edukację antydyskryminacyjną. Nie chodzi tylko o to, by z podręczników zniknęły krzywdzące stereotypy o kobietach, czarnoskórych, Żydach czy Ukraińcach – należy zacząć uczyć o różnorodności i złożoności świata.

Dziś uczymy się bowiem tylko i wyłączenie o sobie. Niewiele wiemy o naszych sąsiadach: o Słowakach, Czechach, Litwinach czy Ukraińcach. Jeśli mówi się o nich na lekcjach, to tylko w historycznym kontekście – w kulturowym czy obyczajowym nigdy, brakuje współczesnych rysów. Nic nie wiemy także o mieszkających dziś w Polsce mniejszościach. W szkołach pogranicza brakuje zarówno nauki o kulturze sąsiada, jak i otwartych spotkań.

Szkoła powinna dawać szansę na spojrzenie na świat z różnych perspektyw, uczyć, że istnieją inne niż nasz punkty widzenia. Tyczy się to zarówno teraźniejszości, jak i historii: to co dla nas w przeszłości było i stale jest powodem do dumy, inne narody mogą odbierać zgoła odmiennie. Bo rzeczywiście: bywaliśmy agresorami, sięgaliśmy po przemoc...

Z całym szacunkiem dla pamięci dziadów: nie używajmy bezrefleksyjnie ich retoryki. Aby zrozumieć czasy, w których przyszło im żyć i pobudki, którymi się kierowali, potrzebujemy zdecydowanie więcej niż kilku faktów i dwóch cytatów. Głupotą jest tworzenia na tych skrawkach wiedzy ważkich dla społeczeństwa rozwiązań, a następnie dumne maszerowanie z nimi na sztandarach przez miasta.

Czytaj także

Ważne w świecie

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj