Recenzja filmu: „Mission: Impossible – Fallout”, reż. Christopher McQuarrie
Grupa bioterrorystów, anarchistów i agentów specjalnych renegatów kradnie trzy srebrne kule zawierające pluton.
Grupa bioterrorystów, anarchistów i agentów specjalnych renegatów kradnie trzy srebrne kule zawierające pluton.
Manifest kobiety, która upomina się o przywrócenie jej godności.
Jeśli pierwsza część filmu wykorzystała prawie wszystkie największe hity ABBY, co pozostaje realizowanemu po 10 latach sequelowi?
Uznając, że to – w najlepszym tego słowa znaczeniu – staroświecki melodramat, wpada się w pułapkę.
Akcja opiera się na traceniu i odzyskiwaniu walizki przez Ant-Mana, Osę oraz dwójkę niedopracowanych antybohaterów.
Cały film zrealizowany został na trzech iPhone’ach 7 Plus.
Reżyserowi nie udaje się powiązać ze sobą scen z życia bohaterów w jedną rzeczywiście poruszającą całość.
W dokumencie nie dowiadujemy się, jak traumy i obsesje artysty przekładały się na tworzoną sztukę.
Zaletą filmu jest nie tyle oszałamiające tempo oraz towarzyszące mu napięcie, co nieprzewidywalność scenariusza.
Akcja dzieje się w małym miasteczku w Galicji w połowie XIX w.
Nie ma to wszystko ładunku emocjonalnego pierwszej części, ale to wciąż inteligentny i pięknie zanimowany film.
Film o przetrwaniu w ekstremalnych warunkach.
„Jestem taka piękna” jest niedopracowanym i trochę mętnym projektem.
Film ogląda się z zapartym tchem.
Nikt nie ma tu kontroli nad własnym życiem i nie może świadomie przeciwdziałać temu, co go czeka.
Film oferuje trochę mniej, niż można się było spodziewać.
Prosta, ale szokująca brutalnością historia.
„Czuwaj” rozmija się jeszcze mocniej z realiami i reakcjami psychologicznymi ludzi.
Kameralny horror Davida Brucknera to popis finezji w kreowaniu grozy. Doskonałe zdjęcia i cierpliwie snuta opowieść o rozpadzie przyjaźni i poczuciu winy składają się na jeden z najlepszych strasznych filmów ostatnich lat.
Walerian Borowczyk był postacią tyleż enigmatyczną co niedającą się łatwo zaszufladkować. Na swój sposób tragiczną.