Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Historia

Andrzej Paczkowski. Mentor, kolega, wybitny historyk. Miał coś rzadkiego: charyzmę

Prof. Andrzej Paczkowski (1938–2026) Prof. Andrzej Paczkowski (1938–2026) Andrzej Iwańczuk / East News
Andrzej Paczkowski, najwybitniejszy historyk dziejów najnowszych, autor wielu książek i setek artykułów obecny w życiu naukowym od lat 60., zmarł 3 stycznia 2026 r. Był dla nas nauczycielem, mentorem, kolegą.

Miałem ten przywilej, że pracowałem razem z nim w Polskiej Akademii Nauk, w Zakładzie Najnowszej Historii Politycznej, którego był szefem. Szefem to za mało powiedziane. Miał z nas największą wiedzę i kompetencje badawcze, i coś bardzo dzisiaj rzadkiego – charyzmę. Toczyły się kolejne wojny o pamięć historyczną, o oceny Okrągłego Stołu i Lecha Wałęsy, o sposoby uprawiania historii. Andrzej zawsze pozostawał siłą spokoju, niekwestionowanym autorytetem dla wszystkich stron tych konfliktów.

Czytaj też: Prof. Andrzej Paczkowski: in memoriam. Był autorytetem ponad różnicami

Paczkowski, Paka, Pracuś

Wychował się w lewicowej rodzinie na warszawskim Żoliborzu. Jego rodzice należeli przed drugą wojną do Komunistycznej Partii Polski, matka była zasymilowaną Żydówką. Paczkowski – jak sam stwierdził – nigdy „nie utożsamiał się z żydostwem, ale miał poczucie bliskości wobec Żydów”. Był silnie wyczulony na swąd antysemityzmu, choć jednocześnie zawsze bronił Polaków przed zarzutem, że są najbardziej zaciekłymi antysemitami. W rozmowie rzece „Góry i teczki. Opowieść człowieka umiarkowanego” z Patrykiem Pleskotem (Nagroda Historyczna POLITYKI przyznana w 2020 r.) mówił o sobie: „Zdaję sobie z tego sprawę i być może dlatego jestem bardziej »antysemicki«, niżby to wynikało z moich korzeni. A spotkałem się z zarzutami o antysemityzm i powielanie »mitu żydokomuny«”.

W młodości miał ksywę „Paka”, choć bardziej pasowałby „Pracuś”: przez wszystkie etapy nauki przechodził bez trudu, zawsze niesłychanie pracowity. O mało – pod wpływem jakiejś dziewczyny – nie studiował w Moskwie. Wybrał tamtejszą filozofię, ale poinformowano go, że został przyjęty na… fizjologię roślin. Okazało się, że na kierunki humanistyczne w tym roku „nie ma werbunku”. Złożył więc papiery na historię na Uniwersytecie Warszawskim i jako Przodownik Nauki i Pracy dostał się bez egzaminów.

Z Pałacu Kultury i Nauki patrzył na wiec setek tysięcy Warszawiaków, na którym przemawiał Władysław Gomułka 24 października 1956 r. „Trudno było rozróżnić słowa – wspominał – nie zapadł mi w pamięć głos Gomułki ani Stefana Staszewskiego, który otwierał to spotkanie. Pod koniec doszło do prawdziwej kakofonii: na trybunie zaintonowano »Międzynarodówkę«, część tłumu zaczęła śpiewać hymn, a w innym miejscu wykrzykiwano: »Marsz, marsz Polonia, marsz dzielny narodzie«”.

W 1956 r. Instytut Historyczny UW był jednym z najważniejszych miejsc fermentu intelektualnego i politycznego, brylowali tu Karol Modzelewski, Jacek Kuroń i bardzo wówczas aktywny Andrzej Garlicki. Pracę magisterską Andrzej Paczkowski pisał pod kierunkiem prof. Henryka Jabłońskiego, który skupiał wokół siebie studentów chcących badać przedwojenną Polskę bez ideologicznego zacietrzewienia. Dla Paczkowskiego był to też wybór bardzo osobisty – chciał zrozumieć wybory swoich rodziców.

Czytaj też: Socjalistyczne imperium drży w posadach. Prof. Paczkowski o demoludach

Historyk i taternik

Miał dwie pasje: historię i góry. Przez wiele lat jego żywiołem były Tatry. Całe miesiące spędzał w Murowańcu: „czułem się bardziej taternikiem niż historykiem”. By zarobić na życie i wspinanie się, handlował i przemycał. Z Polski wywoził radzieckie aparaty fotograficzne Zenit, które sprzedawał w Paryżu, skąd przywoził modne wówczas ortaliony. W 1974 r. został prezesem Polskiego Związku Alpinizmu i był nim przez ponad 20 lat – do 1995 r.

W marcu 1968 r. nie było go w kraju, otrzymał trzymiesięczne stypendium we Francji. Widział bunt paryskiej młodzieży: „W tych tygodniach niemal codziennie bulwarem St. Germain albo St. Michel szła manifestacja. Początkowo nie były atakowane i po prostu się rozpraszały, w maju zaś to już były starcia i barykady. Zapadły mi w pamięć płonące samochody, wyjące syreny”. „Doszedłem nagle do wniosku – wspominał dalej – że tym ludziom chodzi o coś całkowicie innego niż studentom w Polsce. To były wręcz przeciwstawne cele: polscy demonstranci walczyli o to właśnie, co obalali studenci francuscy. Podzieliłem się tymi refleksjami z moimi polskimi znajomymi (z francuskimi o tym nie mówiłem) – i wtedy właśnie nazwali mnie prawicowym socjaldemokratą”.

Po studiach zaczął pracę w Instytucie Badań Literackich w Zespole Dziejów Polskiej Prasy. Na przełomie lat 60. i 70 IBL był kuźnią opozycji intelektualnej. Jeszcze przed powstaniem KOR spotykali się po domach: wódka i rozmowy po świt. Paczkowski był wówczas blisko Adama Michnika. Środowisku przewodził Jan Józef Lipski, nazywany Prezydentem.

W 1966 r. Paczkowski napisał doktorat o prasie Stronnictwa Ludowego w latach 1931–39, który po uzupełnieniu o lata dwudzieste został opublikowany w 1970 r. Habilitował się w 1975 na podstawie monografii „Prasa Drugiej Rzeczypospolitej 1918–1939”, do dziś jest to niezastąpione kompendium wiedzy na temat tytułów prasowych i środowiska dziennikarskiego międzywojnia.

Już wcześniej Służba Bezpieczeństwa podejrzewała, że miał coś wspólnego ze sprawą „Taterników” (chodziło o przemyt książek paryskiej „Kultury” do Polski). Lawinę zdarzeń pociągnęła za sobą jednak dopiero opublikowana w 1974 r. we francuskim czasopiśmie naukowym recenzja książki Nicolasa Bethella o Gomułce. Paczkowski trafił na listę objętych zakazem druku. Henryk Jabłoński, wówczas już przewodniczący Rady Państwa, wyrzucił go ze swojego seminarium. Usunięto go również z IBL i przeniesiono do pracy w Bibliotece Narodowej. Do PAN powrócił po Sierpniu ’80, ale już do innego instytutu – Historii. Przez pięć lat wstrzymywano mu przyznanie tytułu docenta, którym został w 1981 r. Zaczął regularnie jeździć do Białegostoku, gdzie w filii Uniwersytetu Warszawskiego prowadził zajęcia z historii.

Czytaj też: Prof. Andrzej Paczkowski o polityce historycznej według PiS

Fakty, pogłoski, nastroje

W drugiej połowie lat 70. Paczkowski podjął nieoficjalne badania nad okresem tużpowojennym. Zaczęło się od Adama Michnika, który zainicjował powstanie nieoficjalnego seminarium – prowadzonego w prywatnych mieszkaniach – poświęconego początkom Polski Ludowej. Był to moment heroiczny, w jakiejś mierze założycielski subdyscypliny, jaką jest historia najnowsza. W spotkaniach uczestniczyli Krystyna Kersten, Jerzy Holzer, Andrzej Friszke, Maria Turlejska. Dostęp do źródeł archiwalnych był praktycznie niemożliwy, podobnie jak publikowanie owoców pracy. Wiedzę zdobywało się, czytając prasę, wspomnienia, zbierając relacje.

Efektem ówczesnych spotkań i prac będą opublikowane w podziemiu „Narodziny systemu władzy” Krystyny Kersten. Pod pseudonimem Jakub Andrzejewski ukazał się w wydawnictwie Krąg zbiór dokumentów opatrzony wstępem przez Paczkowskiego „Gomułka i inni. Dokumenty z archiwum KC 1948–1982”. Później, już w latach 90., pokłosiem ówczesnych badań będzie jego biografia „Stanisław Mikołajczyk, czyli klęska realisty”, która stała się podstawą nadania mu tytułu profesora.

„Zaczęło się dla mnie natychmiast, niemal od godziny »zero«: 13 grudnia około 1.00 w nocy dwaj znajomi (przez judasza ich nie poznałem) zjawili się, oznajmiając, że jest »stan wojenny«, a Józek został właśnie wzięty (byli u niego na brydżu i stali się świadkami). Radzili, żebym się zabrał i przeniósł do Józka, »bo tam już byli i szukać nie będą«. Skołowany bólem zęba, rozumiałem piąte przez dziesiąte” – zanotował Paczkowski w dzienniku, który ukazał się w 2019 r. pod tytułem „Fakty, pogłoski, nastroje”.

W latach 80. był jednym ze współzałożycieli Archiwum Solidarności, które gromadziło dokumenty i relacje, jakie ukazały się w podziemiu w 22 tomach. Współpracował też z podziemnym „Tygodnikiem Mazowsze”. Jako prezesowi związku alpinistycznego łatwiej było mu wyjeżdżać za granicę, skąd przewoził dolary dla podziemnej Solidarności.

Pół wieku dziejów Polski

Stan wojenny pozostał z nim na dłużej, chciał poznać jego kulisy. Na początku lat dwutysięcznych opublikował dwie ważne książki – „Droga do mniejszego zła” i „Wojna polsko-jaruzelska” – bez których trudno sobie wyobrazić nasze dzisiejsze rozumienie genezy i przebiegu stanu wojennego.

Rok 1989 oznaczał dla Paczkowskiego nowe aktywności i nowe zaangażowania. Był jednym z organizatorów Instytutu Studiów Politycznych PAN, w którym stworzył Samodzielną Pracownię Badania Najnowszej Historii Politycznej. Startowali z nim Andrzej Friszke i Paweł Machcewicz. Później dołączyli do nich Krzysztof Persak, Dariusz Stola, Adam Leszczyński, Piotr Osęka, Paweł Sowiński i niżej podpisany. Dzięki charyzmie Paczkowskiego udało się stworzyć najlepszy w kraju ośrodek badawczy zajmujący się historią Polski po 1944 r., a także platformę spotkań, jaką było odbywające się raz w miesiącu konwersatorium, na którym historycy prezentowali wyniki swoich badań.

Lata 90. to okres rozległych kwerend i kolejnych ważnych znalezisk. Paczkowski rozpoczął badania nad aparatem przemocy PRL, a efektem były zaprezentowane w zainicjowanej przez niego „czarnej serii” „Dokumenty do dziejów PRL”. Jedną z ważniejszych publikacji w tej serii był wydany w 1993 r. tom „Referendum z 30 czerwca 1946 r.”. Składały się nań odnalezione w archiwum dokumenty prawdziwych protokołów głosowania, świadczące o skali fałszerstwa, jakiego dopuścili się komuniści na początku Polski Ludowej.

W 1998 r. Paczkowski opublikował „Pół wieku dziejów Polski 1939–1989”, syntezę najnowszej historii Polski wykorzystującą w znacznym stopniu wieloletnie badania archiwalne. Jego ocena PRL nie była czarno-biała, nie sytuował się po żadnej ze stron toczącego się sporu. Był krytyczny, ale nie ideologicznie. Była to „opowieść człowieka umiarkowanego”, by zacytować podtytuł wspomnianej już rozmowy z Pleskotem. Za „Pół wieku” otrzymał „polskiego Nobla”, Nagrodę Fundacji na rzecz Nauki Polskiej. Nie spoczął na laurach. Zajmował się stanem wojennym, w 2009 r. opublikował „Trzy twarze Józefa Światły”. Ostatnią książkę, napisaną wspólnie z prof. Pawłem Machcewiczem, „Wina, kara, polityka. Rozliczenia ze zbrodniami II wojny światowej”, wydał w 2021 r.

W latach 1992–96 był ekspertem Sejmowej Komisji Odpowiedzialności Konstytucyjnej. W 1999 r. został wybrany przez Sejm do Kolegium Instytutu Pamięci Narodowej.

Odmeldowuję się

Cieszył się szacunkiem nie tylko historyków. Jego niezliczone aktywności na forum publicznym czyniły zeń ważnego public intellectual. Z niepokojem i troską wypowiadał się o konsekwencjach polityki historycznej prowadzonej przez PiS. W rozmowie z „Polityką” w 2021 r. tak zakreślił genezę konfliktu o pamięć: „Początek wiązałbym z rozpadem obozu Solidarności. Dezawuowanie Lecha Wałęsy rozpoczęło II wojnę o historię. Głównym jednak przedmiotem sporu była ocena Okrągłego Stołu. Strona związana z Jarosławem Kaczyńskim opisywała konflikt w kategoriach: niezłomność versus ugoda. Symbolem tej ostatniej miała być Magdalenka. (…) I tu już nie chodziło głównie o przeszłość, lecz o Polskę tu i teraz. Czy ma ona być państwem liberalno-demokratycznym, czy państwem mniej lub bardziej autorytarnym, »narodowym w treści«”.

O dr. Karolu Nawrockim powiedział wówczas: „Nie jest to wybitna postać świata nauki. Prawdopodobnie wytypowano go, by na rzecz »dobrej zmiany« przejął Muzeum II Wojny Światowej, ponieważ wcześniej wykazywał jakieś ambicje polityczne. Chyba większości ówczesnych obserwatorów towarzyszył absmak”.

Przez lata po zebraniu zakładu w ISP PAN wychodziliśmy na Polną, by jeszcze porozmawiać o historii i polityce. Paczkowski zawsze kończył w ten sam sposób: „Odmeldowuję się”.

Reklama

Czytaj także

null
Społeczeństwo

Tradwife wraca. To więcej niż wybór stylu życia z przeszłości. „Trudno tu nie widzieć hipokryzji”

Ruch tradwife to nie tylko kontrowersyjny powrót do roli kobiety wyłącznie jako żony i matki, ubranej w skromne sukienki retro i fartuszki. Pastelowe influencerki tworzą sielankową przestrzeń do propagowania radykalnych, ultrakonserwatywnych ideologii. A przy okazji zarabiają. Często lepiej niż ich mężowie.

Agnieszka Sowa
16.12.2025
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną