Kraj

Sejm odrzucił wnioski o wotum nieufności wobec Ziobry i Kamińskiego

Ziobro i Kamiński obronieni w Sejmie. Platforma ocenia kampanię i dyskutuje o przyszłości. Rosyjscy youtuberzy podszyli się pod sekretarza generalnego ONZ i zadzwonili do prezydenta Dudy. Służby wyjaśniają okoliczności tej rozmowy.

Sejm odrzucił wniosek Koalicji Obywatelskiej o wotum nieufności wobec ministra spraw wewnętrznych i spraw wewnętrznych Mariusza Kamińskiego oraz wobec ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. Za przyjęciem wniosku ws. Kamińskiego głosowało 216 posłów, 233 było przeciw, a trzech wstrzymało się od głosu. W przypadku wniosku wobec Ziobry, Sejm odrzucił wniosek większością 232 głosów. Za przyjem wniosku głosowało 217 posłów, wstrzymało się dwóch posłów.

We wniosku o wotum dla ministra sprawiedliwości napisano, że jest on „wyrazem sprzeciwu wobec działań podejmowanych przez Zbigniewa Ziobro, których celem jest upolitycznienie i podporządkowanie władzy wykonawczej wymiaru sprawiedliwości w Polsce”. Uzasadniając wniosek w sprawie Kamińskiego posłowie zarzucili mu jako zwierzchnikowi policji m.in. niewłaściwe zachowanie funkcjonariuszy w czasie protestu przedsiębiorców 10 maja, ale także to, że podjął się przygotowań do przeprowadzenia wyborów prezydenckich w formie głosowania korespondencyjnego, pomijając w tym procesie Państwową Komisję Wyborczą.

W środę Sejm debatował nad wnioskami Koalicji Obywatelskiej o wotum nieufności wobec ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry oraz ministra spraw wewnętrznych i administracji Mariusza Kamińskiego.

„Najgorszy minister sprawiedliwości” vs długa lista osiągnięć i sukcesów Ziobry

Podczas debaty nad wnioskiem o wotum nieufności dla Zbigniewa Ziobry przedstawicielka wnioskodawców Kamila Gasiuk-Pihowicz mówiła, że jest on „najgorszym ministrem sprawiedliwości w historii Polski”. – Dlatego jedynym, co pan powinien dzisiaj dostać, jest nie wotum zaufania, a zwolnienie dyscyplinarne – mówiła, trzymając w ręce kartkę z napisem „zwolnienie dyscyplinarne” – I oto ono, to jest zwolnienie dyscyplinarne, które przekazuje panu w imieniu milionów Polaków, którzy mają dość przymykania oczu na afery z udziałem ludzi PiS, którzy mają dość upolityczniania sądów, którzy mają dość upolityczniania prokuratury i wykorzystywania jej do partyjnych celów, którzy mają dość niszczenia europejskich standardów i wprowadzania w Polsce standardów znanych dotychczas z Rosji i Białorusi, którzy mają dość paraliżu Trybunału Konstytucyjnego.

Posłanka Lewicy Joanna Scheuring-Wielgus odnosiła się do kwestii pedofilii. – Wczoraj na komisji odwalił pan niezły teatr, żadne pana machanie rękoma nie zmyje wstydu i blamażu pana i prezydenta Dudy, który ułaskawił pedofila. Daliście pedofilowi wolność, chociaż jeszcze rok temu grzmieliście: sprawca ma zakaz zbliżania się i kontaktowania się z pokrzywdzonym przestępstw seksualnych – mówiła.

Zdaniem posła Piotra Saka (PiS) wniosek o wotum nieufności wobec Ziobry jest „mętny i gołosłowny”, nazwał go też „wyrobem wnioskopodobnym, bo tyle w nim bajkopisarstwa politycznego”. Jak mówił poseł „lista osiągnięć i sukcesów jest spora”. Zdaniem posła, Ziobro walczy z przestępcami, odbierając im majątki i wsadzając za kratki, podczas gdy opozycja tego nie robiła. Sak podkreślał też, że minister sprawiedliwości wspierał osoby pokrzywdzone, ofiary przemocy domowej, uskutecznił ściąganie alimentów, a za jego czasów „zatrzymano czyścieli kamienic i aktywowano więźniów”.

Zbigniew Ziobro odnosząc się do wniosku mówił, że „to ocean hipokryzji, zakłamania, cynizmu”, wyliczał, ile trwało wszczynanie śledztw za rządów poprzedników, m.in. w sprawie Amber Gold czy sprawę senatora Józefa Piniora z PO, podkreślał że w sprawach związanych z zakupami maseczek czy respiratorów „prokuratura wszczęła śledztwo następnego dnia po tym, kiedy wpłynęło do niej zawiadomienie, dzień po tym, gdy w jednej z gazet ukazał się artykuł wskazujący na możliwe nieprawidłowości”.

Minister odnosił się też do kwestii ułaskawienia przez prezydenta mężczyzny skazanego za przestępstwo seksualne na osobie małoletniej. Jak mówił, sposób przedstawienia tej sytuacji był „niebywale skandaliczną operacją” wymierzoną w Andrzeja Dudę. – To pokazuje wasze prawdziwe oblicze, waszą prawdziwą twarz, jeśli chodzi o tę troskę, o los ofiar, zwłaszcza o los kobiet. Bo wyście nic albo niewiele robili, żeby ścigać realnie pedofilów – mówił Ziobro pod adresem opozycji – To, co zrobiliście tym kobietom, pokrzywdzonym w tej sprawie, to, jak instrumentalnie i cynicznie wykorzystaliście je, to szczyt, który przekracza moje wyobrażenia o tym, do czego jesteście zdolni.

W obronie Ziobry wystąpił też premier Mateusz Morawiecki. – Lubicie zarzucać w swoich wnioskach upolitycznianie sądów. Podajcie chociaż jeden przykład upolitycznienia sędziego, sądu lub jakiegoś wyroku. Nie proszę o 50, nawet o 5. Podajcie jeden przykład. Milczycie? Nie potraficie. Tyle w temacie upolityczniania wyroków – mówił premier Mateusz Morawiecki, zwracając się do opozycji. Jak mówił, reforma wymiaru sprawiedliwości, której podjął się szef MS jest trudna i żmudna, ale postępuje jednak we właściwym tempie i we właściwy sposób. – Pan minister Ziobro podejmuje próby, które w pełni popieram, zaostrzenia Kodeksu karnego, zaostrzenia kar dla najgorszych przestępców, za przestępstwa z premedytacją i w tym kierunku trzeba iść – mówił premier. Morawiecki podkreślał, że ponad 80 proc. obywateli domaga się reformy wymiaru sprawiedliwości.

Grzechy Kamińskiego kontra „najlepszy minister w III RP”

Podczas wieczornej debaty nad wnioskiem o odwołanie Kamińskiego przedstawiciel wnioskodawców Tomasz Szymański (PO) zapowiadał, że przedstawi „siedem grzechów głównych Mateusza Kamińskiego”, zdążył wymienić jedynie pięć: „zaangażowanie służb w bezwzględne tłumienie protestów obywateli”, „wykorzystywanie służb do zadań, do których nie zostały powołane”, „działanie bez podstawy prawnej”, „totalny brak profesjonalizmu” oraz „inwigilację”. Poseł nie wymienił kolejnych dwóch, ponieważ skończył mu się czas. – Polska policja to nie partyjny folwark – mówił Szymański.

W obronie ministra Kamińskiego występował m.in. Jerzy Polaczek (PiS), przedstawiciel sejmowej komisji administracji i spraw wewnętrznych, który mówił, że komisja jednoznacznie opowiedziała się za odrzuceniem wniosku o wotum. Z kolei Zdzisław Sipiera (PiS) stwierdził, że we wniosku są „literalnie dwa zarzuty”: nieadekwatność działań policji oraz „sformułowanie, że premier wydał polecenie panu ministrów”. – To są naprawdę dwie bardzo ciekawe konstrukcje, które mają służyć do tego, żeby ten wniosek miał powagę formalno-prawną. To jest śmiech na sali. Tak tylko można to skomentować – mówił.

Premier Mateusz Morawiecki przekonywał, że Kamiński „jest najlepszym ministrem w czasach Iii RP, który zapobiega korupcji i stara się odzyskać pieniądze, które wpadły w ręce grup przestępczych”. Jak mówił premier, obecny rząd równo traktuje ludzi związanych z obozem rządzącym i opozycją. Zdaniem premiera zarzuty dotyczące służb specjalnych „nie mają niczego wspólnego z rzeczywistością”.

Poseł Bartłomiej Sienkiewicz (KO) zwracając się do Kamińskiego mówił, by nie chował się tchórzliwie za mundurami policjantów, „bo nie jest jednym z nich, jest ich politycznym nadzorcą”. – Tak jak policja jest ślepym mieczem w rękach pana, tak pan jest ślepym mieczem w rękach Jarosława Kaczyńskiego. Pan tworzy państwo policyjne bez ustaw o stanie wyjątkowym. To jest państwo polskie, które zaprojektował Jarosław Kaczyński, a pan je tworzy mówił.

Sam Mariusz Kamiński mówił, że z „pełną pokorą i bez arogancji” podchodzi do procedury, a on jako minister jest zawsze do dyspozycji premiera i parlamentu. Przekonywał też, że zgodnie z procedurą odpowiada jako minister na zarzuty, ale „to nie jest tak, że w tej procedurze można zadawać dowolne pytanie i przeprowadzać dowolne ataki na nielubianego polityka. Kamiński podkreślał, że służby „działały, działają i będą działać sprawnie”.

Czytaj także: Cicha władza Kamińskiego

Platforma szuka nowej formuły

W środę po południu zebrał się Zarząd Krajowy Platformy Obywatelskiej. Podczas spotkania, w którym udział wziął Rafał Trzaskowski, omawiana była wyborcza kandydata oraz to, co można zrobić z energią i poparciem, jakie otrzymał w niedzielnych wyborach. Spotkanie miało charakter roboczy. Podczas spotkania podziękowano sztabowi Trzaskowskiego za dobrą pracę i zaangażowanie kandydata w czasie kampanii. Jak po spotkaniu mówił szef PO Borys Budka, przed ugrupowaniem teraz zadanie znalezienie formuły rozszerzenia KO. Ma to być opracowane do końca lipca.

Wcześniej politycy mówili o potrzebie rozszerzenie Koalicji o środowiska samorządowe i pozarządowe, które poparły Trzaskowskiego w czasie kampanii.

Rafał Trzaskowski w czasie kampaniiRafał Trzaskowski/FacebookRafał Trzaskowski w czasie kampanii

Trzaskowski jest wiceprzewodniczącym PO i urzędującym prezydentem Warszawy. W drugiej turze wyborów przegrał z Andrzejem Dudą, który zdobył 51,03 proc. (ponad 10 mln 440 tys. głosów). Na Trzaskowskiego oddano 48,97 proc. głosów (ponad 10 mln 18 tys.).

Czytaj także: Krajobraz po bitwie

Służby wyjaśniają rozmowę Dudy z rosyjskim komikiem

Jak dowiedziało się radio RMF FM zaraz po drugiej turze wyborów prezydenckich rosyjscy youtuberzy „wkręcili” prezydenta Andrzeja Dudę, zadzwonili do niego, podszywając się pod sekretarza generalnego ONZ Antonio Guterresa. Pałac Prezydencki potwierdził autentyczność nagrania opublikowanego w sieci tej rozmowy. Rozmowa odbyła się, jak ustalili dziennikarze, z pozytywnie zweryfikowanego przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych numeru.

Rosjanin podszywający się pod sekretarza generalnego ONZ próbował namówić Andrzeja Dudę na żarty o tym, czy Donald Tusk jest homoseksuailstą, czy Żubrówka jest dobra. Poruszono też kwestię tego, dlaczego niszczymy radzieckie pomniki albo czy chcielibyśmy odzyskać Lwów. Pytany o źródła koronawirusa w Polsce, Duda przyznał, że to „ciężko powiedzieć”, ale może to być Ukraina, bo „mamy wielu ludzi z Ukrainy u nas”. Rozmówca Dudy stwierdził także, że Donald Tusk poskarżył się mu, że prezydent dyskryminuje osoby nieheteronormatywne. Duda zaprzeczył temu i stwierdził, że ma „ogromny szacunek dla każdego człowieka”. O Tusku stwierdził zaś, że ten go „nie lubi”.

Na reakcję Donalda Tuska nie trzeba było długo czekać. „Lubię pana, Panie Prezydencie. Zwłaszcza za pańską otwartość” – napisał Tusk na Twitterze.

Służby podległe ministrowi koordynatorowi wyjaśniają okoliczności pojawienia się w sieci nagrania, ale także przede wszystkim tego, jak to możliwe, by przypadkowym osobom udało się połączyć z prezydentem. Dziennikarze RMF zwracają także uwagę na intencje autorów materiału – czy chodzi tylko o internetowy żart, czy może była to akcja inspirowana przez rosyjskie specłużby i obliczona na skompromitowanie prezydenta tuż po reelekcji.

Oświadczenie w tej sprawie wydał rzecznik Koordynatora Służb Specjalnych. Jak poinformowano, służby służby specjalne badają okoliczności zdarzenia. „Z dotychczasowych ustaleń wynika, że połączenie rosyjskich rozmówców z prezydentem RP poprzedził kontakt z pracownikiem Stałego Przedstawicielstwa RP w NZ. Jeden z pracowników przedstawicielstwa pozytywnie zweryfikował prośbę o rozmowę, którą następnie skierowano do Kancelarii Prezydenta” – czytamy. Dodano, że okoliczności działania wskazanego pracownika przedstawicielstwa są badane przez odpowiednie służby.

Do sprawy odniósł się także sam prezydent Andrzej Duda, który na Twitterze napisał, że w trakcie rozmowy zorientował się, że coś jest nie tak. „Sekretarz Generalny nie wymawia aż tak dobrze słowa »żubrówka«, choć głos był bardzo podobny” – pisze Duda.

Prezydent Andrzej DudaKrzysztof Siatkowski/Kancelaria Prezydenta RPPrezydent Andrzej Duda

Czytaj także: Duda nabrany i nagrany przez pranksterów z Rosji. Kto za to odpowie?

264 nowe zakażenia koronawirusem, zmarło kolejnych sześć osób

Ministerstwo Zdrowia poinformowało w środę o 264 nowych zakażeniach, zmarło sześć osób. Łącznie od początku epidemii potwierdzono obecność koronawirusa u 38 tys. 721 osób, a zmarło 1 tys. 594 chorych.

Nowe potwierdzone przypadki zakażenia koronawirusem potwierdzono u osób z województw: śląskiego (90), małopolskiego (43), łódzkiego (31), mazowieckiego (22), wielkopolskiego (20), lubuskiego (12), lubelskiego (11), podkarpackiego (9), dolnośląskiego (8), kujawsko-pomorskiego (5), zachodniopomorskiego (4), świętokrzyskiego (3), opolskiego (3), warmińsko-mazurskiego (2) i podlaskiego (1).

Resort poinformował także o śmierci 12 osób zakażonych koronawirusem. Zmarli to osoby w wieku 69-95 lata, mieszkańcy woj. wielkopolskiego, Raciborza, Krakowa, Radomia oraz Wschowej. Większość zmarłych osób miało choroby współistniejące.

W ciągu ostatniej doby wykonano ponad 25,3 tys. testów na obecność koronawirusa.

Wniosek ws. Ziobry o „trefnym państwie PiS”

W środę przed południem rozpoczyna się dwudniowe posiedzenie Sejmu, na którym rozpatrywane będą m.in. wnioski Koalicji Obywatelskiej o wyrażenie wotum nieufności wobec ministrów sprawiedliwości oraz spraw wewnętrznych i administracji Zbigniewa Ziobry i Mariusza Kaminskiego. We wtorek komisje sejmowe negatywnie zaopiniowały te wnioski.

Wnioskowi o wotum nieufności wobec ministra Ziobry towarzyszyła burzliwa dyskusja w komisji sprawiedliwości. Przedstawicielka wnioskodawców Kamila Gasiuk-Pihowicz stwierdziła, że mamy do czynienia z poważną zapaścią prokuratury, mówiła o „trefnym państwie PiS z trefnym ministrem sprawiedliwości”, przypominała m.in. zakupy ministerstwa zdrowia w związku z walką z pandemią. „Może po prostu państwo PiS jest głuche, ślepe i nieme za każdym razem, gdy chodzi o afery z ludźmi związanymi z obecną wadzą”. Jej zdaniem z każdym dniem wydłuża się lista afer i nadużyć z udziałem osób z udziałem ludzi związanych z władzą, a także lista zaniedbań prokuratury i lista pytań o odpowiedzialność do ministra sprawiedliwości, prokuratora Zbigniewa Ziobry za ten polityczny paraliż.

Czytaj także: Respiratorów nie widać, pieniądze poszły, dokumenty wyszły

Na zarzuty odpowiadał m.in. sam Ziobro, mówiąc, że zakup maseczek maseczek czy respiratorów, „to przecież to jest sprawa dopiero co zaistniała”, od razu wszczęto śledztwo, doszło do licznych przeszukań, powoływani są biegli, odzyskiwane są dane z nośników, pieniądze. Zdaniem Ziobry, prokuratura zmienia się na lepsze, a ich pacę dobrze oceniają też same Ziobry. Minister podkreślał sukcesy, m.in. spadek poziomu uniewinnień „do poziomu wcześniej niespotykanego 1-2 proc”, wzroście liczby uwzględnianych przez sądy apelacji wnoszonych przez podległych mu prokuratorów oraz wzroście skuteczności wniosków o tymczasowe aresztowanie. Pytany przez Gasiuk-Pihowicz o niedawną sprawę ułaskawienia mężczyzny skazanego za przestępstwo seksualne na osobie małoletniej, czy „nie ma żadnych wyrzutów sumienia, że ta dziewczynka, gwałcona wiele lat przez oprawcę, nie dostała żadnego wsparcia?”, odczytał oświadczenie ofiar, prosząc posłów opozycji, by podchodzili do nich podmiotowo, a nie instrumentalnie. – Ile trzeba mieć w sobie bezwzględności i bezduszności, żeby tym przykładem dalej chłostać te ofiary? – pytał minister.

Ziobro podkreślał też, iż nieprawdą jest, że środki z Funduszu Sprawiedliwości trafiają do gmin zarządzanych przez Solidarną Polskę czy Zjednoczoną Prawicę. Minister twierdzi, że obecnie kwoty wypłacane z tego funduszu znacznie przewyższają te za czasów PO.

Posłanka Gasiuk-Pihowicz podkreślała, że gdyby przedstawiciele władzy nie mieli nic do ukrycia, to wniosek byłby rozpatrywany w piątek o godz. 12 przed wyborami: – Państwo się boicie, dlatego robimy to dwa dni po wyborach, w środku nocy – mówiła.

Za negatywnym zaopiniowaniem wniosku głosowało 15 osób, za pozytywnym 10, jedna osoba wstrzymała się od głosu.

Sejm zajmie się wnioskami o wotum nieufności dla ministrów Mariusza Kamińskiego i Zbigniewa ZiobrySławomir Kaminski/Agencja GazetaSejm zajmie się wnioskami o wotum nieufności dla ministrów Mariusza Kamińskiego i Zbigniewa Ziobry

Wotum wobec Kamińskiego: Gdzie były służby?

Sprawą wniosku o wotum nieufności wobec ministra spraw wewnętrznych i administracji Mariusza Kamińskiego zajmowała się sejmowa komisja administracji i spraw wewnętrznych, która również negatywnie zaopiniowała ten wniosek stosunkiem głosów 21 do 10, jedna osoba wstrzymała się od głosu. Przedstawiciel wnioskodawców Tomasz Szymański (KO) przekonywał, że od lutego do czerwca tego roku w obliczu pandemii podległe ministrowi służby nie zadziałały tak, jak powinny, tym samym narażając życie i zdrowie wielu Polaków.

Podczas dyskusji w komisji poseł pytał m.in. o działania, jakie minister podjął, by przygotować rząd do walki z pandemią, po tym jak na początku stycznia otrzymał od Agencji Wywiadu notatkę o zagrożeniu Covid-19. Pytania padały również o wspomniane zakupy dokonywane przez resort zdrowia, tym zarzuty o zawyżanie cen, pozbycie się przez Agencję Rezerw Materiałowych tysięcy sztuk maseczek, gdy wiadomo było o zagrożeniu koroanwirusem. – Gdzie pan był i podległe panu służby, kiedy Łukasz Szumowski udzielał wielomilionowego wsparcia – poprzez nadzorowany przez siebie Narodowy Centrum Badań i Rozwoju – spółce swojego brata – mówił. Poseł pytał również o drukowanie kart wyborczych do przeprowadzenia wyborów w pierwotnym terminie, a także o działania policji podczas strajku przedsiębiorców. – Nie zgadzamy się, panie ministrze na to, żeby pan traktował z należytą opieką i szczególnością jednego pana z Żoliborza, który w sposób permanentny jest ochraniany non stop przez policję – mówił. Odnosił się tym samym do informacji podawanych przed kilkoma tygodniami przez TVN24 o stałej obecności policji w okolicy, gdzie mieszka Jarosław Kaczyński.

Mariusz Kamiński zwracał uwagę, że większość sformułowanych wobec niego zarzutów odnosi się do jego funkcji jako ministra koordynatora służb specjalnych, a wniosek dotyczy wykonywania przez niego funkcji ministra SWiA i w związku z tym posłowie opozycji „powinni się wstydzić ze względów merytorycznych”

Odnosząc się do pytanie o organizację wyborów 10 maja, podkreślał, że polecenie premiera było legalne i działał on w interesie publicznym. Kamiński przyznał, że obecnie analizowane jest prawnie, jak Poczcie Polskiej oraz Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych zrekompensować środki, które zostały zainwestowane w przeprowadzenie wyborów 10 maja.

Odpowiadając na zarzut o brutalności policji, Kamiński powołał się na najnowsze badania, według których „80 proc. Polaków uznało, że polska policja działa dobrze. W związku z protestem przedsiębiorców przypominał, że był on organizowany przez jednego z kandydatów na prezydenta Pawła Tanajno, pojawiło się na nim wiele osób związanych z różnymi środowiskami „ i działacze LGBT, i działacze KOD-u, wszyscy, którzy nienawidzą rządu i PiS”. Jak mówił Kamiński obywatele mają prawo manifestować, ale podczas pandemii obowiązują rygorystyczne zakazy zgromadzeń, natomiast podczas protestu ani raz nie użyto policyjnej pałki. Jego zdaniem demonstracja była nielegalna, bo władze Warszawy odmówiły jej zarejestrowania.

Przypomnijmy, 10 maja w okolicach Placu Zamkowego odbył się protest przedsiębiorców. Biorący udział mieli zamiar przejść potem ulicami Warszawy m.in. do Kancelarii Premiera, ale policja zablokowała protestujących i nakazała im się rozejść.

Czytaj także: Kto chce zyskać na buncie przedsiębiorców?

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Historia

O Niemcach, którzy z konieczności zostali Polakami

Książka naszego redakcyjnego kolegi Piotra Pytlakowskiego „Ich matki, nasi ojcowie”, której fragment publikujemy, opowiada o losach niemieckich dzieci mieszkających na ziemiach, które po II wojnie światowej przypadły Polsce.

Piotr Pytlakowski
15.09.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną