Piszemy o wszystkim, co ważne

Codziennie coś nowego. Bądź w centrum wydarzeń.

Subskrybuj
Kultura

Węże, Oscary i stand-up. Pora skończyć z żartami na galach

Will Smith policzkuje Chrisa Rocka. Gala rozdania Oscarów, 27 marca 2022 r. Will Smith policzkuje Chrisa Rocka. Gala rozdania Oscarów, 27 marca 2022 r. Robyn Beck / EAST NEWS
Kolejne wybryki komików na galach każą zadać pytanie, czy te żarty w ogóle są do czegoś potrzebne?

Mimo wojny, pandemii i innych nieszczęść światu udało się wygospodarować nieco uwagi i pochylić nad problemem skandalu na gali Oscarów. 27 marca zapowiadający kategorię „Najlepszy film dokumentalny” zażartował z Jade Pinkett Smith, za co został uderzony w twarz przez męża aktorki Willa. Stand-up zamienił się w slapstick, ale nikomu nie było do śmiechu. Zdarzenie to wzbudziło oburzenie (skrzętnie pompowane przez portale), chociaż chór oburzonych nie był zgodny. Niektórzy potępiali akt przemocy fizycznej, nazywając ten incydent najgorszym, co wydarzyło się w historii Oscarów (zdecydowana przesada); inni skupili się na przemocowym aspekcie dowcipu, który wyzwolił reakcję Smitha.

Cios Willa Smitha

Rock zażartował bowiem z ogolonej głowy Pinkett Smith, która cierpi na łysienie plackowate; przypadłość wyjątkowo nieprzyjemną w kulturze, w której kobiece fryzury odgrywają wielką rolę. Powinien o tym wiedzieć Chris Rock, który w 2009 r. wystąpił w filmie dokumentalnym „Good Hair”. Wśród głosów chwalących postawę Smitha i ganiących Rocka znalazły się głównie czarne kobiety, dla których fryzura jest elementem genderowej i rasowej tożsamości – i walki o nią. Dopiero od niedawna mainstream zaakceptował naturalne czarne włosy, co widać nawet we fryzurach Barbie; w wersji „Brooklyn” kultowa lalka ma piękne czarne warkoczyki. Dla kobiet, które przez lata musiały znosić upokorzenia, cios Smitha stał się symbolicznym gestem w ich obronie.

Głosy przeciwne skupiały się na przemocy, która nigdy nie powinna mieć miejsca; Kareem Abdul-Jabbar, afroamerykański pisarz (i były koszykarz), zwrócił uwagę na negatywny przykład, jaki Smith daje młodym czarnym chłopcom; z pozycji feministycznych dobiegały głosy o „toksycznej męskości”. Analizie poddano burzliwy związek małżeński Smithów, doszukując się w incydencie jakiegoś drugiego dna. Koniec końców aktor został ukarany – dostał dziesięcioletni zakaz wstępu na oscarową galę, a wytwórnie wstrzymały produkcje filmów z jego udziałem.

Czytaj też: Oscary. Targowisko przeszłości

Dyktatura dowcipu

Akt przemocy fizycznej zdominował dyskurs, przez co mało kto rozmawiał o żarcie. Komicy poczuli się ofiarami, niektórzy opowiadali o traumie (Amy Schumer) czy chęci pozwania Smitha (Jim Carrey). Ale na najbliższej gali stand-uperzy w dobrych humorach robili sobie jaja z wybryku Smitha, zupełnie lekceważąc dowcip Rocka. Ricky Gervais, komik i weteran robienia beki z odwiedzających gale celebrytów, w czasie podkastu wręcz zlekceważył problem Pinkett Smith: „jeśli łysienie to niepełnosprawność, od dziś parkuję pod samymi drzwiami supermarketu”. Pojawił się wątek klasowy – głosy mówiące, że z celebrytów i multimilionerów żartować można zawsze, to po prostu element bycia sławnym. Na tym założeniu opierają się tzw. roasty, antybenefisy, gdy grupa komików/znajomych wyśmiewa bez żadnych zahamowań bohatera lub bohaterkę wieczoru; wszystko odbywa się za zgodą zainteresowanych. Tyle że żart Chrisa Rocka nie dotykał jedynie Pinkett Smith, a wszystkich kobiet z łysieniem plackowatym; oto żarty z ich choroby są dozwolone.

Być może gdyby Smith usiedział na swoim miejscu, dziś procesowi „anulowania” za niesmaczny dowcip poddany byłby Chris Rock. Można tak wnioskować na podstawie tego, co wydarzyło się na gali antynagrody Węże 2022, polskim odpowiedniku Złotych Malin. Na scenę wpuszczono młodych stand-uperów, a jeden z nich (w cywilu student) porównał niesławną scenę seksu z knurem z filmu „Wesele” Smarzowskiego do „sceny erotycznej z Dorotą Wellman”. Żartowniś z miejsca stał się negatywnym bohaterem portali plotkarskich i na drugi dzień wystosował przeprosiny, ale wszystko wskazuje, że kariery w branży raczej nie zrobi.

Czytaj też: Rowling? Jaka Rowling? Harry Potter i autorka non grata

Kultura rechotu

Może zamiast nad przypadkiem tego konkretnego młodzieńca należałoby się zastanowić nad ową branżą, w której ciągłe przekraczanie granic i słowne znęcanie nad przeróżnymi grupami wykluczonymi było na porządku dziennym. Bohaterami polskich stand-uperów są wulgarni komicy amerykańcy, którzy zrobili karierę na łamaniu purytańskich tabu. W Polsce takim łamaniem tabu byłyby żarty np. z JP2, ale jak się przekonał Abelard Giza, grozi to poważnymi konsekwencjami. Lepiej wybierać „bezpieczne” cele, takie, które się nie odgryzą – tak jak w szkole prześladuje się słabych, a nie tych, którzy mogą za dowcip uderzyć. Student, który w obrzydliwy sposób obraził Dorotę Wellman, nie wziął się znikąd – występował wcześniej jako support przed występami bardziej znanych komików; od kogoś nauczył się żartować w taki sposób, na czymś wychował.

Tylko czemu właściwie służą te dowcipy na galach? Czy celebracja kina lub muzyki musi odbywać się w rytmie rechotu? Ofiarą „slapgate” padli ludzie, których wielki moment został zniszczony. Ekipa filmu dokumentalnego „Summer of Soul” odbierająca nagrodę została przesłonięta przez incydent, ale także obrażona przez inny żart Chrisa Rocka. Ogłaszając zwycięzców, powiedział on, że „nagrodę dostaje Ahmir Thomson i czterech białych typów”, co rozeźliło jednego z nich, Joshepha Patela, Amerykanina pochodzenia indyjskiego. Kino przegrało z bezmyślną przemocą i równie bezmyślną kulturą rechotu.

Czytaj też: Netflix ma problem. Chodzi o coś więcej niż transfobiczne żarty

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Diagnoza: borelioza. Ale czy na pewno?

W Polsce mnożą się fałszywe rozpoznania boreliozy. Oraz medycy, rzekomi specjaliści od tej choroby. A także rzekomi chorzy, spanikowani, że padli ofiarą kleszcza.

Paweł Walewski
07.11.2017
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną