Recenzja książki: S.A. Cosby, „Król popiołów”
Chciwość napędza ludzi do działania. Roman Carruthers coś o tym wie – jest zamożnym doradcą finansowym, który najczęściej działa na granicy prawa.
Chciwość napędza ludzi do działania. Roman Carruthers coś o tym wie – jest zamożnym doradcą finansowym, który najczęściej działa na granicy prawa.
Niewielkich rozmiarów książka Mahmuda Doulatabadiego to opowieść tak gęsta, by jej lektura stawiała opór. W świecie, w którym sam akt pisania staje się formą oporu, poznanie wymaga bowiem wysiłku.
Dopiero kwiecień, a już dostajemy jedną z książek roku, w znakomitym przekładzie. Do takiej powieści się tęskni: zagarniającej, rozrastającej się jak kłącze, prowadzącej na manowce wyobraźni.
To nie jest książka mająca nawracać na wiarę, tylko mająca nas zachęcić do stawiania pytań i badania odpowiedzi dotyczących tajemnicy życia i wszechświata.
Powieść jest napisana tak, że trudno się od niej oderwać przed rozwiązaniem zagadki.
Ten erudycyjny esej polityczny, w jakiejś mierze reportaż, powstał, żeby „dać świadectwo”. Wstrząsa, frustruje, wpędza w dyskomfort.
Helen Garner pisze z reporterską drobiazgowością, a zarazem z szacunkiem: dla ludzi i dla prawdy.
Równolegle do wznowień książek Iana Fleminga wydawnictwo Skarpa Warszawska publikuje współczesne powieści z bondowskiego uniwersum: dla największych fanów agenta 007 zapewne obowiązkowe, dla czytelników szukających dobrej szpiegowskiej literatury jednak niekonieczne.
Podobno od pracy gorszy jest tylko brak pracy. „Młócka” obiecuje zbiór reportaży o pracy przyszłości, ale ta przyszłość już tu jest. I nie jest zachęcająca, bo brzydko pachnie również przeszłością, i to taką z XIX w.
Od premiery poprzedniej powieści Chimamandy Ngozi Adichie minęła przeszło dekada.
Choć nadal cielesność jest mocną stroną tej literatury, to tym razem trudniej przebywać w tym świecie przez 700 stron.
Podróżniczka Jan Morris, która zjeździła cały świat, nazwała to miasto niekwestionowanym centrum tęsknoty za tym, co minione.
Czy to scenariusz zaginionego odcinka „Czarnego lustra”? Na pewno dobrze z nim koresponduje.
Autorka „Przędzy” i „Czułej przewodniczki” w nowej książce podpowiada, jak szukać miłości, jej śladów i dowodów, niepozornych gestów, przyćmiewanych zwykle przez krzywdy i traumy.
To proza atrakcyjna, bardzo dobrze poprowadzona i miejscami dowcipna, lecz podszyta smutkiem i goryczą.
Kapla w swoich książkach coraz lepiej buduje napięcie, akcja rozkręca się jak rollercoaster, a finał przynosi zarazem ulgę i zawieszenie.
Jest w tym tekście bardzo złośliwy autoportret i jednocześnie wielkie współczucie dla tych, którzy przechodzą przez swoją nastoletniość dzisiaj.
Bohaterowie Groff są czasem jak kaczki, inne stawy są poza ich zasięgiem. Zamiast wiać, dają nura.
To proza, która wymyka się gatunkowym schematom, wciąż nowatorska, choć od premiery minęło ponad 40 lat.
Ten zbiór pozwala zrozumieć, jak ogromną stratę poniosła czeska kultura wraz z przedwczesną śmiercią pisarza w 2017 r.