Recenzja książki: Jo Nesbø, „Samotny wilk”
W swoich powieściach Jo Nesbø wyprawiał się już czasami poza Norwegię, teraz zdecydował się napisać thriller amerykański.
W swoich powieściach Jo Nesbø wyprawiał się już czasami poza Norwegię, teraz zdecydował się napisać thriller amerykański.
Wielka jest siła w tych małych prozach, które rozgrywają się poza frontem. Kobieta i mężczyzna spotykają się w hotelu, ale nie mogą zostawić wojny, którą mają na co dzień, całkiem poza sobą. Przenoszą ją w przestrzeń intymną.
Dziś rzadko się tak pisze i jeśli ktoś jeszcze udanie nawiązuje do XIX-wiecznych gotyckich horrorów i powieści, to właśnie Joyce Carol Oates.
Radość, że się żyje, brzmi banalnie, ale Grynberg opowiada o niej w sposób wyjątkowy.
Imponująca rozmachem książka Tora Eysteina Øveråsa sytuuje się gdzieś pomiędzy dziennikiem podróży, literackim esejem a prozą autobiograficzną.
Eskapistyczna rozrywka z solidnym moralnym kręgosłupem.
Rzewuskiemu udało się zachować równowagę między językową stylizacją a czytelnością przekazu, wiernością historycznym realiom a gatunkową swobodą.
Nie jest to historia optymistyczna. Skrajna samotność nie ustępuje tutaj, lecz rośnie, tak samo jak poczucie słabości, zmęczenia, zniechęcenia.
Fani powinni być zadowoleni.
Sporym zaskoczeniem jest otwarta formuła tego wywiadu rzeki. Oparta na zderzeniu pokoleniowym, różnicy doświadczeń, cierpkiej ironii i przepotężnej miłości do kina.
Koncepcja, że równolegle do naszego świata istnieje rzeczywistość wypaczona, magiczna, niebezpieczna, nie jest w literaturze fantastycznej niczym nowym.
O HIV nie mówi się chętnie ani głośno, w Polsce temat poruszany jest rzadko, a zakażenia wśród kobiet pomija się już zupełnie.
Akcja umiejscowiona jest w czasie zaraz po poprzedniej części.
Artbook, pamiątka po niezliczonych godzinach spędzonych w muzealnych murach, labirynt kulturowych odniesień i cytatów, energetyczny remiks tekstów kultury, a może coś jeszcze innego? „Rysunki wawelskie” z pewnością nie są wyłącznie zbiorem szkiców inspirowanych bogactwem zamkowego muzeum.
Zanim nastąpi wysyp powieści takich jak ta, lepiej ustawić radar na utwory udane, a nie tylko łapiące się na trend.
Niezwykła jest ta opowieść o wakacjach, które są i okropne, i upojne, bo bohater sam jest skoncentrowaną energią, tykającą bombą pragnień i doznań. Jest tu literacka moc.
Zebrane teksty nie są czymś zupełnie innym niż reszta twórczości, bo są efektem rygoru, jaki Perec narzuca podświadomości.
Chmielarz czerpie chwilami z konwencji slapsticku. A i tak powiewa porządną grozą.
Świetna, mocna, niezwykle wyrazista książka.
Jedną z najważniejszych cech prozy Stephena Kinga zawsze było trafne analizowanie lęków i problemów współczesnej Ameryki.