Recenzja książki: Jan Nowak-Jeziorański, Zbigniew Brzeziński, „Listy 1959–2003”
Są to gęste opowieści, biegnące w różne strony, bogate w fakty, które często osunęły się już w niepamięć, a kiedyś zdawały się tak ważne.
Są to gęste opowieści, biegnące w różne strony, bogate w fakty, które często osunęły się już w niepamięć, a kiedyś zdawały się tak ważne.
Mankell, opisując zmyślone przeżycia swej bohaterki w Afryce, jednocześnie przedstawia realistycznie obraz kolonialnego, nieludzkiego porządku zaprowadzonego przez Portugalczyków.
Tarantino mówi w sposób fascynujący. Bez zadęcia, szczerze, samokrytycznie – kocha kino, a nie siebie samego.
Stała się postacią legendą, uosobieniem romantycznego mitu Polski jako męczennicy gnębionej przez Rosjan.
Debiut to może dojrzały, ale zbyt publicystyczny.
Nowozelandka dzieło życia ma jeszcze raczej przed sobą, ale „Wszystko, co lśni” to wiele obiecujący początek.
Biorąc za przykład zapał, z jakim Sławek Wierzcholski angażuje się w różnego typu muzyczne crossovery, warto i na tę książkę spojrzeć jako na muzyczną krzyżówkę.
Autor zmiksował schematy powieści szpiegowskiej i thrillera sądowego, dodając do nich smakowite opisy Francji schyłku XIX w.
Rzadko spotykaną intelektualna przyjemność. Sontag zmusza do myślenia i inspiruje. Więcej od eseisty wymagać nie sposób.
Ten zbiór rozbudza apetyt na coś większego – może na powieść o matkach i córkach?
Czytając dziewięć starych i nowych opowiadań, widzimy, iż pisarz nie zmienia swego stylu, może jedynie go udoskonala.
Prokurator Teodor Szacki, którego znamy z wcześniejszych książek Zygmunta Miłoszewskiego, przenosi się do Olsztyna.
Rozmowa Tadeusza Sobolewskiego z Mają Komorowską jest niejako rewersem poprzedniej.
Krzysztof Kowalewski, dziś 77-letni aktor i estradowiec, opowiada o wydarzeniach ze swojego życia.
To książka bezlitosna. Zwłaszcza dla czytelnika mającego ugruntowane przekonania co do natury świata, religii i moralności.
Niewielka, ale bardzo bogata powieść.
Publikacja jest tylko zaglądaniem do laboratorium poetki, do którego ona sama najprawdopodobniej nie chciałaby nas wpuścić.
Historie kobiet są z założenia „bardziej ohydne” – uważa Iwasiów – bo zadają kłam stereotypowi matki Polki, istoty zaradnej, doskonałej i nieco oderwanej od rzeczywistości.
Lemaitre zbudował precyzyjną intrygę, jest też mistrzem budowania napięcia – jednego z bohaterów uśmiercił na początku, by potem przywrócić go do życia. A potem napięcie stale rośnie.
Grupa punków – z Czocholem, fanem Ciechowskiego, na czele – dotoczyła się właśnie na pole festiwalowe. Nastroje, podlewane tanim alkoholem, wyraźnie dopisywały. Do czasu.