Recenzja płyty: Jacek Sienkiewicz, „Drifting”
Nagrania pełne finezji, wielobarwne, a zarazem hipnotyzujące.
Nagrania pełne finezji, wielobarwne, a zarazem hipnotyzujące.
Szcześniak mógłby błysnąć równie dobrze w dowolnej konwencji – bo jest nie tyle świetnym raperem, co rewelacyjnym memotwórcą.
Muzycy pokazują swoje różnorodne artystyczne fascynacje, nie bacząc na różnice czasowe bądź estetyczne.
Wysmakowana płyta i duża dawka obłaskawionego jazzu dla tych, którzy obawiają się, że trudniejsza muzyka może uszkodzić ich kształtowaną przez festiwale wrażliwość muzyczną.
Cały album poświęcony jest znienawidzonemu przez antyglobalistów rolniczemu koncernowi Monsanto.
Płyta wyjątkowa, która niesie bezczelny wręcz pomysł, a za nim – błyskotliwą, choć pozbawioną efekciarstwa realizację.
Piosenka za piosenką utwierdzają słuchacza w przekonaniu, że ma do czynienia z płytą dojrzałej artystki.
Oryginalny album ukazał się w 1971 r., ale po dziś dzień powinien być lekturą obowiązkową dla wszystkich, którzy chcieliby się dowiedzieć, jak brzmi prawdziwy rock and roll.
Brytyjskie trio Muse to dość efektowny przykład zespołu, który przeżuwa tradycję rockową, zaskakując co rusz jakąś inną twarzą.
Ważnym atrybutem tej muzyki jest to, że potrafi brawurowo przechodzić od niemal ciszy do szerokiego, mocnego brzmienia.
Autor nagrał te subtelne utwory o koronkowej fakturze na fortepianie Erarda z 1880 r., dokładnie takim, na jakim musiał pracować kompozytor.
Dzika podróż w inny wymiar, której nie wypada nie przeżyć choćby raz.
Jedno z objawień polskiej sceny muzycznej.
Może i dobrze, że tych piosenek nie zobaczymy na listach przebojów. Mogłyby zawstydzić niejednego sezonowego gwiazdora uśmiechającego się z okładek kolorowych pism.
Masywne brzmienie nie zostawia miejsca na refleksję, ale też nikt od The Darkness nie oczekuje zadumy i melancholii.
Daje szansę tym odbiorcom, którzy zapalonymi fanami reggae nie są.
Najbardziej przekonująca jak dotąd propozycja Florence.
Płyta pełna dynamizmu i dobrej energii.
Trwa renesans twórczości Eugeniusza Rudnika, klasyka polskiej muzyki elektroakustycznej związanego ze Studiem Eksperymentalnym Polskiego Radia.
Bardzo solidna porcja blues rocka, brzmieniowo i jakościowo przywodzącą na myśl złote lata brytyjskiego bluesa.