Recenzja spektaklu: „W imię Jakuba S.”, reż. Paweł Demirski
Premierę „W imię Jakuba S.” Pawła Demirskiego w reż. Moniki Strzępki miało w warszawskim Teatrze Dramatycznym w 2011 r.
Premierę „W imię Jakuba S.” Pawła Demirskiego w reż. Moniki Strzępki miało w warszawskim Teatrze Dramatycznym w 2011 r.
Po krakowskiej premierze najwięcej zarzutów dotyczyło dwóch kwestii: narcyzmu autora i słuchowiskowej formy spektaklu.
Jest to „Hamlet” pożegnalny, ostatnia premiera 82-letniego Jana Englerta w Teatrze Narodowym, z którym jako aktor jest związany od 1997 r., a jako dyrektor artystyczny – od 2003 r. Z nowym sezonem scenę przejmie Jan Klata, wybrany na dyrektora naczelnego w zamkniętym konkursie zorganizowanym przez Ministerstwo Kultury.
Całość prowadzi specjalista od Straussa, Lothar Koenigs, któremu na szczęście udało się zachować charakter tej wspaniałej, wzruszającej muzyki.
Czwarty najdłużej grany musical na nowojorskim Broadwayu (od 2003 r.) i drugi w kategorii zysków jest adaptacją powieści Gregory’ego Maguire’a z 1995 r. („Wicked – Życie i czasy Złej Czarownicy z Zachodu”), która to z kolei jest prequelem „Czarnoksiężnika z krainy Oz” L. Franka Bauma z 1900 r
Spektakl w satyrycznej konwencji pokazuje problemy, przed którymi możemy wkrótce stanąć.
Półtoragodzinny spektakl jest w dużej mierze audiobookiem.
Czy „Anioły w Warszawie”, pierwszy autorski spektakl dyrektorskiego duetu w warszawskim Teatrze Dramatycznym, również należy traktować jako wypowiedź programową?
Spektakl jest ostrą – i nie zawsze sprawiedliwą – polemiką z tradycją tej sceny, a na odpowiedź, jaki miałby być nowoczesny teatr społecznie zaangażowany, musimy jeszcze poczekać.
Siódemka aktorów uwija się jak w ukropie, tylko niełatwo zrozumieć w jakiej sprawie.
Portret współczesnych zagubionych studentów.
Najważniejszy, napisany w 1892 r. w dialekcie śląskim języka niemieckiego, dramat noblisty Gerharta Hauptmanna zainspirowała rzeczywistość.
Śpiewacy stają na wysokości zadania: zarówno goście, jak i krajowa część obsady.
Ostatnia sztuka Czechowa, o końcu pewnego świata, odchodzeniu i zmianie, jest też ostatnią inscenizacją Pawła Łysaka jako dyrektora stołecznego Powszechnego, po dekadzie na stanowisku.
Portret polskości rysowany grubą kreską, bez taryfy ulgowej, ale i protekcjonalizmu, pełen trafnych obserwacji, bezpretensjonalny i z poczuciem humoru.
Oglądając, zastanawiamy się nie tylko, jaki jest sens, ale też kto jest kim i kto kogo gra.
Dużo tu obrazów z życia wziętych, ale niewiele więcej.
Półtoragodzinne przedstawienie to teatr tradycyjny, można by rzec – do bólu, gdyby nie to, że słuchanie Pilcha to wciąż przyjemność.
Powstała w 1927 r. „Mahagonny. Ein Songspiel” Kurta Weila i Bertolda Brechta, trzy lata później rozbudowana do trzyaktowej opery „Rozkwit i upadek miasta Mahagonny”, jest 45-minutowym śpiewanym obrazkiem z miasta, które miało być rajem na ziemi, a skończyło się jak zawsze.
Autorskie podsumowanie 2024 r. w teatrze.