Rynek

Trybunał Sprawiedliwości UE wydał wyrok ws. polskich frankowiczów

Demonstracja frankowiczów, Warszawa 2015 r. Demonstracja frankowiczów, Warszawa 2015 r. Jacek Marczewski / Agencja Gazeta
Na ten wyrok czekały tysiące zadłużonych w szwajcarskiej walucie oraz banki, które wieszczyły armagedon w systemie. Teraz frankowicze ogłosili zwycięstwo.

Frankowiczów jest w Polsce ok. 470 tys. i mają kredyty na ok. 125 mld zł. Wyrok TSUE dotyczy konkretnej sprawy Justyny i Kamila Dziubaków przeciwko Raiffeisen Bank w związku z kredytem indeksowanym kursem CHF (w takim kredycie kwota w umowie zapisana jest w złotych, natomiast w kredytach denominowanych – we frankach szwajcarskich). Państwo Dziubakowie wzięli kredyt indeksowany w 2008 r. na 40 lat. Sąd okręgowy w Warszawie, rozpatrując ich sprawę, zadał TSUE cztery pytania prejudycjalne.

Czytaj też: Skutki ignorowania problemu z kredytami we frankach

Frankowicze: wygraliśmy. Co dalej?

Zaraz po ogłoszeniu przez TSUE wyroku pełnomocnicy państwa Dziubaków ogłosili zwycięstwo, podkreślając, że Trybunał potwierdził rekomendacje rzecznika generalnego TSUE Giovanniego Pitruzzellego sprzed kilku miesięcy.

Rzecznik zarekomendował wtedy uznanie tzw. klauzuli indeksacyjnej (ze złotego na franka) za niezgodną z prawem. Uznał też, że sąd nie może samodzielnie uzupełnić luki w umowie po wyeliminowaniu z niej takiej niedozwolonej klauzuli ani orzec, że umowa ma dalej obowiązywać. To konsument ma mieć decydujące zdanie, co jest dla niego lepsze – dalsze obowiązywanie umowy czy unieważnienie. W tym drugim wypadku kredytobiorca musi oddać tyle, ile pożyczył. Rekomendacja rzecznika oznaczała też inne rozwiązanie: kredyty frankowe mogą stać się złotowymi, ale z zachowaniem zapisanej w umowie „frankowej” (czyli bardzo niskiej) stopy procentowej. Przy tym rozwiązaniu Trybunał zrobił dziś zastrzeżenie, że taka konstrukcja „wydaje się niemożliwa w prawie polskim”, co może oznaczać zmianę oprocentowania.

Jak rozumieć dzisiejszy wyrok? Nie będzie automatycznego przewalutowania kredytów frankowych, natomiast jest to duże ułatwienie w sądowym sporze z bankiem. Każdy kredytobiorca będzie musiał jednak uzyskać korzystny dla siebie wyrok polskiego sądu (trudno przypuszczać, żeby sędziowie nie kierowali się wyrokiem europejskiego Trybunału Sprawiedliwości). „Polskie sądy nie mogą abstrahować od wyroku TSUE” – mówili na gorąco pełnomocnicy państwa Dziubaków w TVN24. Ale też podkreślali, że wyrok TSUE „to nie jest bilet do nieba”, a proces kredytobiorcy z bankiem musi być bardzo dobrze przygotowany.

Banki od dawna straszyły katastrofą w systemie bankowym, a swoje ewentualne straty szacowały na 60 mld zł. Na pewno będą musiały zawiązać duże rezerwy na obsługę takich kredytów, ale jak podkreślają eksperci, wszystkie koszty będą rozłożone w czasie. Tuż po ogłoszeniu wyroku TSUE notowania banków na giełdzie poszły w dół. KNF uspokajała, że system jest dobrze skapitalizowany, bezpieczny i przygotowany na ewentualne skutki wyroku, z kolei minister finansów Jerzy Kwieciński stwierdził, że „orzeczenie TSUE jest takie, jakiego się spodziewaliśmy”.

Czytaj też: PiS się nie opłaca wspierać frankowiczów

PiS obiecywał, ale się nie wywiązał

W kampaniach wyborczych w 2015 r. PiS i kandydat na prezydenta Andrzej Duda obiecywali pomoc frankowiczom, ale się z tych obietnic nie wywiązali. Zapewniali wtedy wielokrotnie, że rozwiążą problem. Mieli postawić się bankowemu lobby i zatroszczyć o los pokrzywdzonych przez bezwzględny sektor finansowy obywateli. Nic z tego nie wyszło.

Dopiero w lipcu, krótko przed wyborami, Sejm przypomniał sobie o prezydenckim projekcie pomocy frankowiczom. Ale zrobił to głównie po to, żeby mieć alibi. Przyjęta ustawa wiele nie zmieniła, jedynie ułatwiła przyznawanie pomocy osobom, które mają poważne kłopoty finansowe, a muszą spłacać kredyty hipoteczne – zarówno te zaciągnięte w złotych, jak i w obcych walutach. Nie są to żadne nowe instrumenty, a tylko poluzowanie zasad dostępu do tzw. Funduszu Wsparcia, z którego dotąd korzystało niewielu kredytobiorców.

Filar prezydenckiego projektu, czyli tzw. Fundusz Konwersji, został przez posłów wykreślony. Miały się na niego składać banki, a potem korzystać z tego źródła przy przewalutowywaniu kredytów we frankach albo euro na złotowe. O to właśnie od lat walczyła i walczy część frankowiczów, którzy żądają od banków przewalutowania kredytów, ale nie po kursie obecnym, tylko z dnia zaciągnięcia pożyczki.

Czytaj też: Prof. Marek Belka rozlicza politykę gospodarczą PiS

Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Społeczeństwo

Dr Joanna Wardzała o pokoleniu 20-latków odrzucających konsumpcyjny styl życia rodziców

Rozmowa z dr Joanną Wardzałą, socjolożką i badaczką zachowań konsumpcyjnych, o tym, dlaczego dzisiaj młodzi ludzie nie chcą kupować i gromadzić dóbr.

Joanna Podgórska
12.11.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną