Piszemy o wszystkim, co ważne

Codziennie coś nowego. Bądź w centrum wydarzeń.

Subskrybuj
Rynek

Zachód blokuje dostęp Rosji do systemu SWIFT. Na czym to polega?

W reakcji na gwałtowną deprecjację rubla rosyjski bank centralny podniósł stopy procentowe z 9,5 do 20 proc. W reakcji na gwałtowną deprecjację rubla rosyjski bank centralny podniósł stopy procentowe z 9,5 do 20 proc. valphoto / Polityka
Rosyjskie banki nie rozliczą transakcji zagranicznych, a bank centralny nie będzie mógł interweniować w celu ratowania rubla.

Pod wpływem nacisków politycznych i społecznych państwa Unii Europejskiej wraz ze Stanami Zjednoczonymi, Kanadą oraz Wielką Brytanią osiągnęły porozumienie w sprawie zablokowania dostępu rosyjskim bankom do systemu SWIFT. Za jego pośrednictwem ponad 11 tys. instytucji finansowych z 200 państw wymienia komunikaty o transakcjach transgranicznych.

Stowarzyszenie zarządzające SWIFT rozpoczęło już przygotowania do wdrożenia blokady. W poniedziałek gotowa powinna być lista rosyjskich banków objętych sankcją. Scenariusze są różne: od objęcia nimi banków stanowiących 70 proc. aktywów w Rosji aż do blokady wszystkich rosyjskich instytucji finansowych (jest ich ponad 300, więcej podmiotów w systemie mają tylko USA).

Czytaj także: Niemiecka wolta. Scholz rewiduje politykę wobec Rosji

Czym jest i jak działa SWIFT

SWIFT to działające od 1973 r. międzynarodowe stowarzyszenie instytucji finansowych z siedzibą w La Hulpe w Belgii. Stworzyło je 239 banków z 15 państw, które chciały szybciej wymieniać się informacjami o transakcjach transgranicznych. W 1997 r. SWIFT zastąpił przestarzałą technologię Telex – nie tylko znacząco przyspieszył przesyłanie komunikatów, zwiększył ich bezpieczeństwo, ale też wprowadził międzynarodowy standard komunikacji łatwy do zrozumienia dla wszystkich podmiotów.

System przypisuje instytucji finansowej unikalny kod BIC. Dla przykładu kod SWIFT centrali PKO BP to BPKOPLPWXXX; pierwsze cztery znaki to identyfikator instytucji, dwa kolejne to kod kraju, a dwa następne lokalizacji podmiotu. Trzy ostatnie znaki są opcjonalne i mogą służyć do identyfikowania oddziału banku.

Czytaj także: Gra sankcjami. Złamią Putina czy efekt będzie taki jak w 2014 roku?

System przekazuje komunikaty o przelewach składanych w poszczególnych instytucjach do innych instytucji zagranicznych, np. o wysłaniu przelewu z konta Banku Pekao (bank zleceniodawcy) do hiszpańskiego Santandera (bank beneficjenta). Przenoszą środki między tzw. kontami nostro (z perspektywy Pekao to rachunek banku w Santanderze) i vostro (z perspektywy Pekao to rachunek Santandera w Pekao), po czym transakcja jest księgowana na koncie finalnego odbiorcy. SWIFT wymienia tylko komunikaty o płatnościach, ale przez jego system nie przechodzą pieniądze.

Poza bankami z systemu SWIFT korzystają inne instytucje finansowe, głównie domy maklerskie i ubezpieczyciele. W 2021 r. podmioty te wymieniły 10,6 mld komunikatów, czyli średnio 42 mln komunikatów dziennie, o 11,4 proc. więcej niż rok wcześniej. Wysyłanie komunikatów nie jest darmowe. SWIFT pobiera za nie opłaty, jednak nie są one wysokie, ponieważ stosuje liczne rabaty dla uczestników systemu. W 2020 r. stowarzyszenie miało 905 mln euro przychodów, z czego część pochodziła ze sprzedaży usług dodatkowych.

Czytaj także: Jakie sankcje? Putina trzeba pokonać jego metodami

Czy SWIFT blokował już jakieś banki

Pierwszym i największym dotychczas ukaranym krajem był Iran. W 2012 r. SWIFT zablokował dostęp tamtejszym bankom w związku z jego kontrowersyjnym programem nuklearnym. W reakcji wymiana handlowa tego kraju spadła o 30 proc., a dochody z eksportu ropy skurczyły się o ponad połowę.

Złapał Kozak... Czy Polska przestanie importować gaz, ropę i węgiel z Rosji?

Irańskie banki wróciły do systemu cztery lata później, gdy Teheran podpisał z innymi krajami porozumienie nuklearne. W 2018 r. SWIFT ponownie wykluczył wybrane irańskie banki, gdy sankcje naftowe i finansowe nałożyły Stany Zjednoczone. Celem było zwiększenie presji na Teheran, by zaprzestał rozwijania programów rakietowych i nuklearnych.

Rok wcześniej, w 2017 r., ze SWIFT wykluczono trzy banki z Korei Północnej w rekcji na programy nuklearne i testy rakietowe w tym kraju. W 2014 r., po ataku Rosji na Krym, państwa rozważały odcięcie Moskwy od międzynarodowego systemu. Rosja oświadczyła jednak wtedy, że oznaczałoby to wypowiedzenie wojny – i nie zdecydowano się na ten krok.

Opcja atomowa. Czy Zachód może wywrzeć na Rosji skuteczną presję ekonomiczną?

Co oznacza blokada rosyjskich banków

Odcięcie dostępu do systemu SWIFT oznacza de facto zakaz możliwości realizowania transakcji zagranicznych, co utrudnia kupowanie produktów, usług czy surowców od firm posługujących się wyłącznie kontami w rosyjskich bankach. Oczywiście można takie transakcje rozliczać za pośrednictwem faksu, maila lub telefonu, jednak jest to znacznie dłuższe, a w przypadku masowych płatności wręcz niemożliwe w krótkim okresie – średni czas rozliczenia w SWIFT to dwie godziny.

Czytaj także: Rosja nie jest tak odporna na sankcje, jak twierdzi Putin

Rosja ma swoją alternatywę dla SWIFT (SPFS), jednak nie da rady przekonać Zachodu, by zaczął z niej korzystać. W efekcie wymiana handlowa kraju gwałtownie zmaleje, co przy jednoczesnym osłabieniu rubla może doprowadzić do recesji. Rosyjskie banki będą zmagać się nie tylko z masowymi wypłatami depozytów przestraszonych obywateli, ale także z rosnącym odsetkiem niespłacanych kredytów.

Jak inwestorzy reagują na nowe sankcje

W reakcji na zapowiedzi blokady Rosji w SWIFT (ustalane są jeszcze szczegóły, np. wyłączenie z blokady dostaw gazu i ropy, od których uzależniona są kraje europejskie) oraz zamrożenie większości aktywów Centralnego Banku Federacji Rosyjskiej (łącznie ma 645 mld dol. rezerw) w poniedziałek rano rubel spadał nawet o ponad 30 proc.

W reakcji na gwałtowną deprecjację (spadek wartości waluty) rosyjski bank centralny podniósł stopy procentowe z 9,5 do 20 proc. Wczesnym popołudniem za dolara trzeba było płacić 95 rubli, o 14 proc. więcej niż w piątek podczas zamknięcia notowań. Notowania na moskiewskiej giełdzie pozostają zawieszone wskutek obaw o masową wyprzedaż akcji. O jej skali mogą świadczyć kursy największych rosyjskich firm notowanych w Londynie. Po południu akcje Gazpromu taniały tam o 36 proc., Rosnieftu o 40 proc., Łukoila o 44 proc., a Nowateku i Sbierbanku o 68 proc.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Diagnoza: borelioza. Ale czy na pewno?

W Polsce mnożą się fałszywe rozpoznania boreliozy. Oraz medycy, rzekomi specjaliści od tej choroby. A także rzekomi chorzy, spanikowani, że padli ofiarą kleszcza.

Paweł Walewski
07.11.2017
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną