Rynek

Ryanair tnie kolejne połączenia z Modlina. Tak mści się Michael O’Leary

Dyrektor generalny linii lotniczych Ryanair Michael O’Leary podczas konferencji prasowej ws. współpracy z lotniskiem w Modlinie. 30 stycznia 2024 r. Dyrektor generalny linii lotniczych Ryanair Michael O’Leary podczas konferencji prasowej ws. współpracy z lotniskiem w Modlinie. 30 stycznia 2024 r. Jacek Marczewski / Agencja Wyborcza.pl
Gdy wydawało się, że podwarszawski port zaczyna wychodzić na prostą, irlandzki gigant tnie rozkłady i żąda utrzymania bardzo niskich opłat.

Zmiana władzy ma być ratunkiem dla lotniska w Modlinie, jednak na razie ten port musi zmagać się z nowym problemem. Obraził się bowiem na niego jedyny klient – irlandzki gigant Ryanair, którego szef, Michael O’Leary, na dzisiejszej konferencji prasowej zapowiedział, że Modlin straci 15 połączeń oferowanych przez największą europejską linię, a 16 kolejnych kierunków będzie obsługiwanych rzadziej niż dotychczas. Modlin stanie się w ten sposób jedynym z polskich lotnisk, na którym Ryanair ograniczy swoją obecność, bo z innych portów zamierza od kwietnia latać częściej niż w ubiegłym sezonie letnim.

Modlin i Ryanair – duet z długim stażem

Tymczasem jeszcze niedawno Modlin i Ryanair wydawali się wyjątkowo zgodnym małżeństwem. Oficjalnie cieszyli się, że Modlin szybko rośnie i obsługuje już ponad trzy miliony pasażerów rocznie. Tyle że w tym związku to jedna strona (Ryanair) była bardzo zadowolona, korzystając z wyjątkowo niskich opłat lotniskowych, podczas gdy druga (mazowiecki port) chwaliła się co prawda nowymi połączeniami, ale równocześnie co roku notowała straty. Do tego Modlin stał się ofiarą wojny poprzedniego rządu (PiS) z mazowieckim samorządem (PO-PSL). PiS bał się, że Modlin będzie konkurencją dla przyszłego CPK, więc nie chciał słyszeć o jego rozwoju. W efekcie nie można było zacząć rozbudowy małego i bardzo zatłoczonego terminala ani dodać nowych stanowisk postojowych dla samolotów.

Czytaj także: CEO Ryanaira chce rozbudowy Modlina i jest gotów na to wyłożyć

Ryanair likwiduje połączenia z Modlina

W ubiegłym roku wygasła dziesięcioletnia umowa handlowa między lotniskiem a Ryanairem, gwarantująca irlandzkiej linii bardzo korzystne warunki działania. Nowej na razie nie ma, a sam port zdecydował o umiarkowanym podniesieniu opłat ponoszonych przez linie. Z jednej strony to ruch racjonalny, a dzięki niemu prawdopodobnie lotnisko odnotuje za ubiegły rok niewielki zysk. Tyle że irlandzki gigant takich decyzji bardzo nie lubi. W efekcie już od jesieni ubiegłego roku likwiduje kolejne połączenia z Modlina. Przy okazji narzeka na brak rozbudowy terminala, ale przecież jeszcze niedawno tłok mu nie przeszkadzał. Ryanair (działający pod kilkoma markami) to dziś już ponad 180 mln pasażerów rocznie i 540 samolotów. Jego zasada działania jest prosta: lotniska, które oferują najlepsze warunki dla przewoźnika, dostają w nagrodę nowe połączenia, a bazy Ryanaira na nich rosną. Ale te, które ośmielą się podwyższyć opłaty albo nie chcą zawrzeć nowych, długoterminowych umów, gwarantujących Irlandczykom najlepsze warunki, muszą liczyć się z błyskawiczną zemstą.

Czytaj także: Koniec lotniska w Modlinie?

Potrzebny skok do przodu

Sytuacja Modlina jest zatem nie do pozazdroszczenia. Z jednej strony musi utrzymywać dobre relacje z Ryanairem, skoro żadna inna linia nie wypełni luki po Irlandczykach. Ale równocześnie nie może przynosić dalej strat, więc pozostawienie opłat lotniskowych na dotychczasowym poziomie nie wchodzi w grę. Modlinowi może pomóc tylko skok do przodu – znacząca rozbudowa terminala, która powinna przyciągnąć nowych przewoźników, i długoletnia strategia polegająca na ściągnięciu do siebie innych tzw. tanich linii oraz przewoźników czarterowych, którym dzisiaj coraz trudniej rozwijać się na głównym stołecznym lotnisku im. Fryderyka Chopina. Cała nadzieja dla Modlina w zmianie władzy i porozumieniu między Przedsiębiorstwem Porty Lotnicze, kontrolowanym przez rząd (a niedawno wchłoniętym przez spółkę CPK) a mazowieckimi samorządowcami. Obie strony muszą zainwestować w Modlin – nie tylko dlatego, że tego oczekuje Ryanair. Chodzi o to, aby Modlin był w stanie odciążyć Okęcie, a równocześnie mógł się swobodnie rozwijać i nie bać zaczepek ze strony irlandzkiego przewoźnika.

Modlin zakładnikiem Ryanaira

Dzisiaj bowiem to Michael O’Leary nie bez satysfakcji pozował w Warszawie do zdjęć, udając smutną minę i pokazując przy tym karton z napisem: „Modlin. Żadnych nowych tras”. Przez ostatnie ponad dziesięć lat całkowicie uzależnił od siebie podwarszawski port i dzisiaj może go bez problemu szantażować. To zarządzający Modlinem muszą znaleźć wyjście z tej sytuacji. Od dawna bowiem potencjał tego lotniska pozostaje niewykorzystany, podczas gdy miliardy złotych przeznaczono na gigantomanię spod znaku CPK, zaś setki milionów poszły na nowy terminal w Radomiu. W tym roku obsłuży on zaledwie między 200 a 300 tys. pasażerów, a nawet Ryanair (chętnie korzystający z peryferyjnie położonych portów) nie chce z niego latać. Czy limit pecha Modlina wreszcie się wyczerpał? Na razie, niestety, nic na to nie wskazuje.

Czytaj także: CPK, czyli klękajcie narody. Projekt na skrzydłach fantazji i megalomanii

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

null
Kultura

Jak Koreańczycy podbijają świat muzyki klasycznej. Słychać ją nawet w słynnych k-dramach

Muzycy z Korei Południowej coraz częściej podbijają świat muzyki klasycznej. To dalszy ciąg koreańskiej fali, efekt olbrzymich ambicji i kultury, która Beethovena i Brahmsa umieszcza w tytułach romansowych seriali.

Dorota Szwarcman
15.07.2024
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną