Bezkarni goście kontra mieszkańcy. Najem krótkoterminowy czekają regulacje, ale czy wystarczające?
Ile mieszkań w Polsce jest przekształconych na apartamenty dla turystów? Tego nie wiadomo, ale z pewnością przynajmniej kilkadziesiąt tysięcy. Rząd obiecuje, że wkrótce uda się to wreszcie policzyć – dobiegają końca prace nad nowymi przepisami, które mają przynajmniej w części uregulować branżę najmu krótkoterminowego. W tym przypadku tak modna dzisiaj deregulacja nie okazała się wcale dobrym rozwiązaniem. Mieszkania udostępnione turystom to z jednej strony okazja do dobrego zarobku dla ich właścicieli, a równocześnie koszmar dla tych, którzy sąsiadują na co dzień z takimi lokalami.
Czytaj także: Zmory najmu krótkoterminowego. Zarządca umywa ręce, sąsiedzi boją się narażać. „Tak się nie da żyć”
Najem krótkoterminowy – łagodne zmiany
Najem krótkoterminowy musimy chociaż częściowo uregulować, i to do maja – żąda tego od nas Unia, która jednak wcale nie zakazuje traktowania mieszkań jako odpowiedników pokoi hotelowych. Od każdego państwa członkowskiego zależy, jak daleko pójdzie w tych regulacjach. Wszystko wskazuje na to, że u nas zmiany okażą się łagodne. Właściciele mieszkań oferowanych w ramach najmu krótkoterminowego będą musieli (zapewne do października) wywiesić w lokalu regulamin i zarejestrować swoje lokale w specjalnym rejestrze prowadzonym przez gminy (to koszt 40 zł). Choćby po to, żeby było wiadomo, czy uczciwie płacą podatki. Jednak prawdopodobnie nie muszą obawiać się poważniejszych restrykcji. Rząd nie planuje bowiem wymagać, aby posiadacze takich apartamentów uzyskiwali zgodę wspólnoty lub spółdzielni mieszkaniowej, zarządzającej blokiem. Taki pomysł jest w poselskim projekcie zmian przygotowanym przez Polskę 2050 (jeszcze przed rozpadem), ale nie ma większych szans na uchwalenie.
Bezkarni goście, bezradni mieszkańcy
Kto sąsiaduje z lokalem na najem krótkoterminowy i cierpi z tego powodu, ten nie ma co liczyć na pomoc ze strony państwa. Dzisiaj kłopotliwi goście są praktycznie bezkarni, a koszty ich wandalizmu ponoszą wszyscy mieszkańcy bloków czy kamienic. Wspólnoty będą mogły co prawda wnioskować do samorządów o kontrole takich obiektów, ale nie wiadomo, czy gminy będą w stanie sprawdzać wszystkie tego typu apartamenty. Zwłaszcza tam, gdzie można je liczyć w tysiącach. Samorządowcy mają co prawda dostać potężną broń – możliwość zakazu najmu krótkoterminowego w wybranych przez siebie lokalizacjach (np. w ścisłych centrach miast). Nie wiadomo jednak, czy z tego skorzystają i czy w takich sytuacjach nie musieliby płacić właścicielom mieszkań na krótki najem odszkodowań.
Czytaj także: Krótkoterminowi turyści wysiedlają mieszkańców miast
Eksplozja najmu krótkoterminowego, przede wszystkim za sprawą popularnych portali rezerwacyjnych, drastycznie zmieniła centralne dzielnice. Więcej lokali dla turystów to mniej dla zwykłych mieszkańców, więc czynsze z tego powodu rosną. Jednak właściciele nie mają dylematów, bo przychody od turystów są zdecydowanie wyższe niż od zwykłego najemcy. Jako zwiedzający chętnie korzystamy z takich noclegów jako alternatywy dla hoteli – większy metraż, aneks kuchenny, konkurencyjne ceny. Jako mieszkańcy nie chcemy takich lokali w swojej klatce – hałas w nocy, niszczenie części wspólnych, bezkarność wynajmujących. Rząd wybrał drogę łagodnego cywilizowania zamiast surowych zakazów. Czas pokaże, czy słusznie. Gminy dzięki temu oczywiście zarobią więcej, ale niezadowolenie mieszkańców może rosnąć jeszcze szybciej niż dodatkowe przychody z podatków.