Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Rynek

Wojna z Iranem sparaliżowała ruch lotniczy. Setki odwołanych lotów, pasażerowie koczują na lotniskach

Wojna z Iranem sparaliżowała ruch lotniczy. Odwołane loty, pasażerowie koczują na lotniskach

Pasażerowie, którzy utknęli na lotnisku w Denpasar, oczekują na wyjaśnienie sytuacji po odwołaniu lotów do Dohy, Dubaju i Abu Zabi w związku z atakami na Iran przeprowadzonymi przez Stany Zjednoczone i Izrael. Bali, 1 marca 2026 r. Pasażerowie, którzy utknęli na lotnisku w Denpasar, oczekują na wyjaśnienie sytuacji po odwołaniu lotów do Dohy, Dubaju i Abu Zabi w związku z atakami na Iran przeprowadzonymi przez Stany Zjednoczone i Izrael. Bali, 1 marca 2026 r. Johannes P. Christo / Reuters / Forum
Wojna z Iranem paraliżuje nie tylko ruch lotniczy na Bliskim Wschodzie, uziemiła także gigantów z Zatoki Perskiej. To ogromne utrudnienie, zwłaszcza dla osób wracających z Azji, które wybrały połączenia z przesiadkami w Katarze lub Emiratach Arabskich.

Lot przedłużył zawieszenie połączeń do Dubaju i Rijadu, a przynajmniej do połowy marca nie poleci do Tel Awiwu. Na Bliski Wschód nie lata także Wizz Air. Irańskie rakiety i drony sparaliżowały pracę lotnisk w Dubaju, Dosze i Abu Zabi. A to problem nie tylko dla osób, które z Bliskiego Wschodu starają się dotrzeć do Europy. Wielu podróżnych nie jest w stanie wydostać się z Azji (np. z Tajlandii czy Malediwów), ponieważ linie takie jak Emirates, Etihad czy Qatar nie mogą korzystać ze swoich głównych hubów przesiadkowych i zostały zmuszone do zawieszenia niemal wszystkich lotów. Skala utrudnień pokazuje, jak ogromne znaczenie mają dziś arabscy przewoźnicy.

Czytaj także: Lotnicza pogoda dla bogaczy. Arabskie linie coraz mocniej rozpychają się na polskim niebie

Arabscy przewoźnicy dominują

Dzięki ogromnej liczbie połączeń, wysokiej jakości obsługi i konkurencyjnym cenom odebrali oni wielu klientów przewoźnikom europejskim. Wykorzystali korzystne położenie geograficzne swoich hubów, umożliwiające niejako podział podróży z Europy do Azji Południowo-Wschodniej na dwie porównywalne pod względem czasowym części. Loty do Azji, a nawet Afryki z przesiadką w Katarze czy Zjednoczonych Emiratach Arabskich stały się popularnym rozwiązaniem, chociaż europejskie linie od lat przekonują, że to nieuczciwa konkurencja. Bo przewoźnicy z Zatoki Perskiej urośli tak bardzo dzięki wsparciu lokalnych polityków i nie muszą przestrzegać wielu obostrzeń krępujących europejską branżę.

Reklama