Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Rynek

Prohibicja w Warszawie. Radni imponująco jednomyślni, w stolicy będzie spokojniej nocą?

Rada Warszawy przed głosowaniem ws. ograniczenia nocnej sprzedaży alkoholu w stolicy. 12 marca 2026 r. Rada Warszawy przed głosowaniem ws. ograniczenia nocnej sprzedaży alkoholu w stolicy. 12 marca 2026 r. Robert Kowalewski / Agencja Wyborcza.pl
W ubiegłym roku kłótnie, a teraz zadziwiająca zgoda – radni wszystkich klubów zagłosowali za nocną prohibicją w stolicy od czerwca tego roku. Zarówno KO, jak i PiS doszły do wniosku, że nie warto walczyć z wolą większości mieszkańców. Bo na tym zyskują tylko ruchy lewicowe.

Przysłuchując się dzisiejszym obradom Rady Warszawy, łatwo można było zapomnieć, że jeszcze w ubiegłym roku temat nocnej prohibicji był w stolicy tak gorący. Tym razem nikt nikogo nie obrażał i nie porównywał do Ku-Klux-Klanu, nikt nie straszył melinami i falą bankructw lokalnych sklepów. Radni Koalicji Obywatelskiej, Prawa i Sprawiedliwości oraz klubu Lewica – Miasto Jest Nasze wykazali się zadziwiającą zgodnością. Na 59 głosujących radnych tylko dwie osoby były przeciw. Od 1 czerwca zakaz nocnej sprzedaży alkoholu w sklepach (od godz. 22 do 6 rano) obejmie całą stolicę (z wyjątkiem strefy wolnocłowej Lotniska Chopina). Od 1 listopada ubiegłego roku obostrzenia dotyczą dwóch dzielnic: Pragi-Północ i Śródmieścia. Efekt: spadek liczby interwencji policji i straży miejskiej, związanych ze skutkami nadużywania alkoholu.

Prohibicja w Warszawie. Imponujący zwrot KO

W ten sposób kończy się w Warszawie długi i głośny spór, który nie tylko wstrząsnął stołeczną Koalicją Obywatelską i skłonił jednego z wiceprezydentów Warszawy (z Polski 2050) do dymisji, ale też odbił się szerokim echem w całej Polsce. Zwrot wykonany przez KO jest rzeczywiście imponujący – jeszcze niedawno większość radnych tej partii (nie tylko w Radzie Miasta, ale też w dzielnicach) nie chciała słyszeć o jakiejkolwiek prohibicji, a teraz popierają ją jednogłośnie. Radni posłuchali nawet nie tyle prezydenta Trzaskowskiego, co Marcina Kierwińskiego, rządzącego stołeczną Koalicją Obywatelską, który najpierw był przeciw, a teraz jest za. Także stołeczny klub PiS popiera nocną prohibicję, chociaż radni tej partii w wielu innych miastach głosowali przeciw podobnym uchwałom albo wstrzymywali się od głosu. Z kolei Lewica i Miasto Jest Nasze starają się, aby mieszkańcy nie zapomnieli, że to właśnie te formacje były inicjatorami takich rozwiązań i to dzięki nim odbyły się konsultacje społeczne.

Rzadka jednomyślność w Radzie Warszawy to oczywiście efekt politycznej kalkulacji – zarówno KO, jak PiS zrozumiały, że w tej kwestii większość mieszkańców stolicy, zmęczonych hałasem i burdami, jest za nocnymi ograniczeniami w sprzedaży alkoholu. Trzeba zatem diametralnie zmienić front, bo w przeciwnym razie na całej awanturze zyskiwać będą wciąż tylko Lewica i Miasto Jest Nasze. Dla tej koalicji afera prohibicyjna stała się ogromną szansą i na pewno będzie wykorzystywana w kampanii przed kolejnymi wyborami samorządowymi. KO próbuje teraz ograniczyć negatywne skutki swojej wcześniejszej polityki, ale na pewno straciła z tego powodu niektórych wyborców na rzecz ugrupowań lewicowych.

Do nocnego spokoju jeszcze sporo brakuje

Oczywiście sama nocna prohibicja nie rozwiąże wszystkich problemów – przyznał to dzisiaj sam prezydent Trzaskowski, wymieniając długą listę miejsc, gdzie spokój zakłócają osoby wychodzące z klubów czy restauracji albo przesiadające się w drodze do domu. Niepokoić może przykład jednego sklepu przy ulicy Nowy Świat, który dostał koncesję na sprzedaż alkoholu również jako lokal gastronomiczny. I korzysta z tego rozwiązania w godzinach nocnych, gdy ze sklepu w cudowny sposób zmienia się w taki lokal. Surowymi konsekwencjami postraszył go dzisiaj Rafał Trzaskowski, ale jeśli więcej punktów sprzedaży wpadnie na taki pomysł, nocna prohibicja może, zwłaszcza w Śródmieściu, stać się farsą. Tym bardziej że Rada Warszawy, zmniejszając liczbę koncesji na sprzedaż alkoholu w sklepach, jednocześnie zwiększyła liczbę takich koncesji dla punktów gastronomicznych.

Czytaj także: „Trzaskoś chciał Warszawę wysuszyć”. Reportaż uczestniczący z nocnego picia w stolicy

Polityki walki z nałogiem wciąż brak

Ubiegłoroczne awantury na sesjach Rady Warszawy próbowali wykorzystać nie tylko lokalni politycy, ale też posłowie. Lewica oraz Polska 2050 (jeszcze przed podziałem) złożyły projekty mające ograniczyć dostęp do alkoholu. Jest w nich mowa m.in. o rozszerzeniu nocnej prohibicji na cały kraj, o zakazie reklamy piwa (także bezalkoholowego), o odebraniu koncesji stacjom benzynowym czy o wyeliminowaniu cenowych promocji alkoholu, w których celują dyskonty. Jednak oba projekty utknęły w Sejmie – nie wiadomo, jaką mają szansę na uchwalenie, bo zarówno KO, jak i PiS, nie chcą najwyraźniej zajmować się drażliwym tematem. Poza tym ustawa antyalkoholowa mogłaby łatwo paść ofiarą weta prezydenta Nawrockiego, wspieranego przez Konfederację. Nocne prohibicje, wprowadzane w kolejnych gminach (także tych wokół stolicy), mają poprawić jakość życia mieszkańców, ale w żaden sposób nie są narzędziem profilaktycznym i nie prowadzą do spadku sprzedaży alkoholu. Spójnej, publicznej polityki walki z nałogiem nie ma i nic nie wskazuje na to, żeby się w najbliższych latach pojawiła.

Reklama

Czytaj także

null
Kraj

Nawrocka i Brzezińska-Hołownia, mundurowe emerytki przed 40. Jak to możliwe? Ten system to tabu

Pierwsza dama Marta Nawrocka i niedoszła pierwsza dama Urszula Brzezińska-Hołownia, obie przed czterdziestką, zostały mundurowymi emerytkami. Armia młodych pobierających do końca życia emerytury mundurowe rośnie szybciej niż tych, którzy mają nas bronić. Każdego roku państwo wydaje na nie ponad 30 mld zł. Ten system to tabu.

Joanna Solska
24.02.2026
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną