Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Rynek

Wielkanocny koszyk – mniej słodki, ale... tańszy? Co podrożało, a co jeszcze nie

Na wielkanocne zakupy klienci zwykle wydają mniej niż na Boże Narodzenie. Na wielkanocne zakupy klienci zwykle wydają mniej niż na Boże Narodzenie. freestocks / Unsplash
Jeśli do koszyka świątecznych zakupów nie włożymy gorzkiej czekolady, to zapłacimy za niego tylko 1,8 proc. więcej niż w zeszłym roku. Z czekoladą będzie aż o 12,8 proc. droższy. Co już zdrożało i czy w związku z kryzysem na Bliskim Wschodzie wyższe ceny muszą nas dopaść?

Dyskonty zmieniły strategię, nareszcie przekonały się, że wojna cenowa powoduje na rynku bałagan, który im nie służy. Przed nadchodzącymi świętami Biedronka i Lidl uważnie patrzą sobie na ręce, idąc łeb w łeb. – Według portalu Dlahandlu.pl w obu dyskontach za koszyk 50 najczęściej kupowanych artykułów spożywczych oraz chemii gospodarczej zapłacimy obecnie tyle samo, dokładnie 397 zł – twierdzi Edyta Kochlewska, jego szefowa.

Sieci wiedzą, że na wielkanocne zakupy klienci zwykle wydają mniej niż na Boże Narodzenie, więc muszą się z tym liczyć. Tej wiosny wielu deklaruje, że za koszyk nie zapłaci więcej niż 300 zł. Nie znaczy to jednak, że handlowcy przy pomocy psychologów nie wymyślają strategii, które skłonią konsumentów do nieco większej rozrzutności. Na razie nas na nią stać.

Cenowi rekordziści

W ostatnim roku najbardziej zdrożała gorzka czekolada, aż o 85,7 proc. Wzrost cen wynikał z ogromnych podwyżek ziarna kakaowego na giełdach światowych. Ale kakao właśnie staniało, zderzyło się z barierą popytu, ludzie nie są gotowi płacić za słodycze każdej ceny. Handel i producenci słodyczy jeszcze udają, że niższych cen surowca nie dostrzegają, ceny w sklepach ani drgną. Warto więc im uświadomić, że my też nie musimy płacić każdej ceny, nawet za czekoladę gorzką, bez której da się żyć.

Nowością obecnej wiosny jest to, że oprócz rekordzistów, których ceny poszły w górę najbardziej, mamy też sporą listę artykułów spożywczych, które staniały. Wszystkim cenom dokładnie przyjrzało się Centrum Analiz Społeczno-Ekonomicznych (CASE). Zacznijmy od towarów drożejących, bo one na wielkanocnym stole znaleźć się muszą.

Bardzo zdrożały jajka, o ponad 31 proc. Częściowo zapewne z tego powodu, że trudno sobie wyobrazić bez nich wielkanocne śniadanie, są przecież symbolem wiosny i odradzającego się życia. Ale także z tego powodu, że – o czym informują Otwarte Klatki – już prawie wszystkie sieci handlowe w Polsce zrezygnowały z jajek klatkowych, tzw. trójek. Z wyjątkiem największej polskiej, czyli Dino, która jeszcze się zastanawia.

Zdrożał też sok jabłkowy, o 23 proc., a prawie tyle samo pomarańcze. O ponad 10 proc. więcej zapłacimy za kiełbasę krakowską, ale lepiej się wstrzymać z jej zakupem, skoro staniała nawet szynka. Nie podniosą też zapłaty za wielkanocny koszyk wyższe ceny chrzanu (6 proc.), majonezu (5 proc.), a z droższego chleba pszennego (o prawie 11 proc.) zdrowiej zrezygnować na rzecz tańszego, żytniego (cena spadła o prawie 8 proc.). Polacy, tak wrażliwi na ceny, mają teraz duże pole wyboru.

Czytaj także: Biedniejemy, bogacimy się? Porównujemy koszyki z zakupami Polaka, Niemca i Czecha

Staniała biała kiełbasa, szynka i banany

To, co staniało, też musi znaleźć się w wielkanocnym koszyku, a spadki cen są zdumiewające. Tu rekordzistką jest biała kiełbasa, bez której nie ma przecież żurku, jej obecna cena, według CASE, jest niższa aż o 48 proc. O prawie 8 proc. tańsza jest szynka, a groszek w puszce do tradycyjnej sałatki jarzynowej kusi ceną o 12,5 proc. niższą. Banany w promocji zeszły ze zwykłej ceny 6,99 zł za kg do 2,99 w promocji.

Edyta Kochlewska uważa, że dyskonty, w których większość z nas robi zakupy, po prostu postanowiły złamać nasze postanowienie, że na obecne święta wydamy o połowę mniej niż na Boże Narodzenie. Rekordowo niskie ceny mają nas zachęcić do zakupów na zapas. Bo na razie, według portalu Dlahandlu.pl, nie wpływa na nie rekordowa cena paliw. Polacy mają świadomość, jak bardzo duży jest udział kosztów paliwa w cenach wszystkich innych towarów, i wiedzą, co się stanie, jeśli konflikt na Bliskim Wschodzie nie zostanie zażegnany szybko.

Pokazują to ostatnie badania UCE Research i Shopfully Poland, z których wynika, że aż 73 proc. Polaków boi się, że ten konflikt i blokada cieśniny Ormuz odbiją się też na cenach w naszym kraju, na razie przerażają tylko te przy dystrybutorach. Nie obawia się wyższych cen tylko 14,3 proc. ankietowanych, ale aż 12,7 proc. nie jest w stanie ocenić wpływu wojny USA i Izraela z Iranem na ceny w Polsce. Wszystko zależy od tego, jak długo ta wojna potrwa.

Jedno jest pewne, konsumenci mają świadomość, że nadchodzą gorsze czasy, i stają się bardziej podatni na manipulacje sieci. Dyskonty różnymi sposobami usiłują dotrzeć do nas z komunikatem: „Kup więcej, bo za chwilę zdrożeje”.

Masło znów królem promocji

Przed rokiem ze sztabką masła biegał Mariusz Błaszczak, były minister obrony narodowej, a nazywanie kostki tłuszczu sztabką miało sugerować, że stało się tak drogie jak złoto. Teraz były minister już się z masłem nie pokazuje, choć znów mówią o nim wszyscy. Bo masło wróciło w roli króla promocji, według CASE staniało aż o 27 proc. W dyskontach na promocji jest dużo tańsze, a nawet kostka może być za darmo, jeśli kupisz na przykład dziesięć.

Z masłem stało się to, co powinno zacząć się dziać z czekoladą gorzką. Kiedy stało się drogie, producenci zwiększyli produkcję mleka. Głównie w Nowej Zelandii, która jest największym producentem, więc tłuszcz staniał. Ceny rozhuśtały dyskonty, a wrzawa wokół masła powodowała, że konsumenci kupowali więcej, gdy tylko zobaczyli promocje. Teraz sieci kuszą, żebyśmy kupowali na zapas.

Czytaj także: Wet za wet. Wojna z Iranem zaczyna być droga. Ajatollahowie wcale jej nie przegrywają

Taniej na aplikację

Nieco bardziej subtelnym narzędziem manipulacji konsumentem stały się aplikacje. – Oba największe dyskonty sprzedają schab w rekordowo niskiej cenie, 7,99 zł za kg, ale tylko osobom, które zainstalowały w telefonie odpowiednią aplikację – zdradza Kochlewska. Dzięki aplikacji handlowcy poznają nasze zachowania zakupowe, co im pomaga tak organizować promocje, abyśmy stali się na nie bardziej wrażliwi. Odkrywamy się.

Tak wytłumaczyć można, dlaczego za duże pieniądze kupujemy coś, co nie jest tego warte, np. mydełko za 50 zł. Albo drogi krem z orzechów laskowych, wierząc, że wyrosły one na ekologicznej plantacji. Może nieco absurdalne zakupy dają nam poczucie, że kupiliśmy sobie odrobinę luksusu w trudnych czasach, które mogą wkrótce okazać się jeszcze trudniejsze?

Reklama

Czytaj także

null
Świat

Wet za wet. Wojna z Iranem zaczyna być droga. Ajatollahowie wcale jej nie przegrywają

Amerykanie szykują się do lądowej inwazji w pobliżu cieśniny Ormuz, Izraelczycy – w Libanie, Iran strzela na 4 tys. km, a wojna trwa już prawie miesiąc.

Łukasz Wójcik
24.03.2026
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną