Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Społeczeństwo

Aborcja w Sejmie w kwietniu to rozczarowanie. Bezpieczeństwo kobiet znowu odłożono „na potem”

Konferencja marszałka Szymona Hołowni w Sejmie Konferencja marszałka Szymona Hołowni w Sejmie Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.pl
Jeden rząd, cztery projekty w sprawie aborcji. Po długich oczekiwaniach Sejm na posiedzeniu 6–8 marca miał zająć się pierwszym czytaniem czterech ustaw. Jeszcze w lutym aktualny był pomysł, by wiodący projekt wyłoniła komisja nadzwyczajna. Dziś już wiadomo, że do tego nie dojdzie.

„Nie będzie ani mrożenia, ani legislacyjnego ekspresu” – podkreślał w każdej rozmowie marszałek Szymon Hołownia, ale na pierwsze czytanie ustaw aborcyjnych przyjdzie nam czekać miesiące. Według nieoficjalnego uzgodnienia wszystkie cztery projekty miały być omawiane wspólnie w powołanej do tego komisji nadzwyczajnej. – Powinniśmy rozpocząć procedowanie jak najszybciej, zorganizować pierwsze czytanie złożonych projektów z odesłaniem ich do pracy w komisji z udziałem organizacji społecznych i szerokimi konsultacjami – mówiła „Polityce” jeszcze pod koniec lutego Monika Wielichowska, wicemarszałkini Sejmu. Ale dziś już wiadomo, że do tego nie dojdzie. Co zawierają projekty, które dzielą koalicję rządzącą?

Lewica za aborcją do 12. tygodnia ciąży i dekryminalizacją

W listopadzie zeszłego roku Lewica złożyła dwa projekty w sprawie liberalizacji przepisów aborcyjnych. Pierwszy z nich częściowo depenalizuje aborcję, czyli usuwa z kodeksu karnego przestępstwo pomocy w aborcji. Ta zmiana w prawie pozwoliłaby przede wszystkim chronić członków rodzin i bliskich kobiet, którzy próbują pomóc kobietom w ich decyzji o terminacji ciąży. „Wyroki skazujące zapadają w Polsce nawet wobec osób prawnie odpowiedzialnych za decyzje ich przerywających ciążę podopiecznych, np. wobec matek nieletnich córek, które bez ich towarzystwa nie zostałyby wpuszczone do ginekologa” – pisała w „Polityce” Martyna Bunda.

Drugi projekt Lewicy zakłada, że „każda osoba ma prawo do samostanowienia w sprawie swojej płodności, rozrodczości i rodzicielstwa”, i umożliwia przerwanie ciąży do końca 12. tygodnia bez konieczności podania przyczyny. Co więcej, Lewica chce ograniczyć nadużywanie klauzuli sumienia przez lekarzy – to jedna z największych plag polskiej ginekologii. Aborcja po 12. tygodniu ciąży w kilku przypadkach: gdy ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety, w tym w szczególności zdrowia fizycznego lub psychicznego, gdy wyniki diagnostyki prenatalnej lub inne przesłanki medyczne wskazują na to, że występują nieprawidłowości rozwojowe lub genetyczne płodu, gdy istnieje uzasadnione podejrzenie, że ciąża jest następstwem czynu zabronionego. Produkty lecznicze do aborcji farmakologicznej miałyby być na receptę.

Koalicja Obywatelska za aborcją do 12. tygodnia ciąży

Pod koniec stycznia do Sejmu wpłynął projekt ustawy o świadomym rodzicielstwie grupy posłów Koalicji Obywatelskiej. Zakłada on możliwość przerwania ciąży w okresie pierwszych 12. tygodni jej trwania bez podawania powodu i obowiązkowych konsultacji z psychologiem (które obowiązują choćby w Niemczech).

Politycy KO chcą również, by kobieta mogła przerwać ciążę także po 12. tygodniu, ale w określonych sytuacjach: kiedy ciąża stanowi zagrożenie dla jej życia i zdrowia, jest wynikiem gwałtu (w tym przypadku aborcja byłaby możliwa do 18. tygodnia ciąży) oraz gdy istnieje duże prawdopodobieństwo wystąpienia nieodwracalnych wad płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu.

Nie ma w nim dekryminalizacji aborcji, czyli zniesienia przestępstwa pomocy w aborcji. Projekt KO nie zmienia nic w funkcjonowaniu klauzuli sumienia, która od ponad 30 lat jest poważną przeszkodą w dostępie do legalnych aborcji w szpitalach. Projekt zakłada za to wprowadzenie do szkół zajęć z wiedzy o życiu seksualnym człowieka.

Trzecia Droga, czyli cofnięcie wyroku TK

Trzecia Droga (PSL i Polska 2050) chce powrotu do stanu prawnego z 1993 r. i odwrócenia wyroku Trybunału Julii Przyłębskiej z 2020 r. w sprawie przepisów dot. aborcji. Projekt zakłada możliwość przerywania ciąży zwłaszcza w sytuacji, kiedy zagraża ona życiu i zdrowiu kobiety. Politycy Trzeciej Drogi uważają, że tylko ten „kompromis” – bo tak go nazywają – ma szanse na poparcie prezydenta, ale także części posłów PiS, którzy po 15 października doszukiwali się przyczyn wyborczej porażki właśnie w zaostrzeniu prawa aborcyjnego.

Projekt Trzeciej Drogi również wprowadza do szkół edukację o życiu seksualnym człowieka i zawiera ścieżkę postępowania po gwałcie, która nie powinna ograniczać się wyłącznie do przerwania ciąży, ale uwzględniać także wsparcie psychologiczne ofiary.

Sam Szymon Hołownia przyznał, że zagłosuje przeciw ustawie ws. legalnej aborcji do 12. tygodnia, ale zaznaczył, że przypuszczalnie będzie „w swoim klubie mniejszością”. Politycy TD zapowiedzieli też wniosek dotyczący referendum w sprawie aborcji, ale wciąż go jeszcze nie przedstawili.

30 lat obowiązywania zakazu aborcji w Polsce

W styczniu minęły trzy lata od wejścia w życie decyzji Trybunału Julii Przyłębskiej o zaostrzeniu ustawy antyaborcyjnej. Aborcja bez Granic w tym czasie pomogła przerwać ciążę ponad 132 tys. osób.

Obowiązujące w Polsce od 1993 r. przepisy antyaborcyjne zostały zmienione po wyroku Trybunału Konstytucyjnego z października 2020 r. Wcześniej ustawa o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży zezwalała na dokonanie aborcji także w przypadku ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu. Tę przesłankę do przerwania ciąży TK uznał za niekonstytucyjną, co wywołało falę protestów w całym kraju. Aborcja była także jednym z najważniejszych tematów kampanii przed wyborami parlamentarnymi w 2023 r., które przyniosły zwycięstwo dotychczasowej opozycji.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

null
Kraj

Duda nie wypełnia obowiązku. Ktoś się łudził?

PiS i Andrzej Duda dostarczyli przekonującego dowodu, że powoływani przez nich ambasadorowie byli, ogólnie rzecz biorąc, marnej jakości. Konflikt prezydenta z rządem Tuska na tym tle właśnie się pogłębił.

Marek Ostrowski
13.06.2024
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną