Szpiedzy tacy jak my
Po co właściwie ujawniono dawno rozpoznaną siatkę dość nieudolnych rosyjskich szpiegów zaraz po wizycie Miedwiediewa w USA? Czy ktoś nie chciał zbytniego ocieplenia w stosunkach z Moskwa? A może chciano utrudnić ratyfikację nowego układu rozbrojeniowego przez amerykański Senat? Autor, doświadczony indyjski dyplomata, sugeruje jeszcze inną hipotezę…
Michael Travers/PantherMedia

Historie szpiegowskie nigdy nie są w rzeczywistości tym, czym się wydają. Historie szpiegowskie mogą się kończyć happy endem albo niezbyt szczęśliwie, ale ich fabuła rzadko jest przejrzysta. W gruncie rzeczy ta rzeczywista fabuła nie jest w ogóle przeznaczona dla widzów, którzy powinni się zadowolić odkrywaniem przeznaczonych dla nich, atrakcyjnych dekoracji.

Pierwsza zimnowojenna historia szpiegowska ery post-radzieckiej, jaka rozegrała się ostatnio w Waszyngtonie, nie stanowi bynajmniej wyjątku od tej reguły.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną