Mitt Romney w Polsce

Grzecznie proszę, lecz bez naiwności
Mitt Romney sprężystym krokiem, uśmiechnięty i pewny powodzenia wkroczył do wspaniałego atrium Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego i wygłosił pierwsze i jedyne przemówienie swej - być może ostatniej -podróży zagranicznej przed wyborami.

Przemówienie doskonałe i miłe sercom Polaków. Czegóż tam nie było! Ikona kraju i wolności - Lech Wałęsa, polski papież wskazujący małej dziewczynce, że Polska - jak u Wyspiańskiego - jest w sercu, powstanie warszawskie (jutro rocznica), niezłomny duch, Konstytucja 3 Maja, Westerplatte, wszystkiego nie wyliczę. Kandydat idealnie zresztą opanował niewidzialne czytanie z promptera. Nie jest tak dobrym mówcą jak demokrata Barack Obama, ale za to dał do zrozumienia, że to republikanie energiczniej walczyli z komunizmem: przypomniał jak Ronald Reagan inicjował zapalanie świeczek w oknach na początku stanu wojennego z 1981 r.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną