Doroczna konferencja prasowa prezydenta Rosji: Putin idzie w zaparte
Na dorocznej konferencji prasowej w Moskwie prezydent Putin trzymał się dotychczasowej linii. Za wojnę na Ukrainie odpowiada oczywiście Zachód. A co z krachem rubla?
Władimir Putin podczas konferencji
Maxim Zmeyev/Reuters/Forum

Władimir Putin podczas konferencji

Na dorocznej konferencji prasowej w Moskwie prezydent Putin trzymał się dotychczasowej linii. Za wojnę na Ukrainie odpowiada Zachód, który powinien skłonić dawniejszą opozycję ukraińską do przestrzegania porozumień z 21 lutego, a na powstańców – bo tak ich Putin ciągle nazywa – Kijów nie powinien wysyłać wojska, tylko negocjować porozumienie. Słowem – co do Ukrainy – Zachód wszystkiemu winien. Na pytanie ukraińskiego dziennikarza o liczbę żołnierzy rosyjskich na wschodzie Ukrainy Putin, który dawniej otwarcie zaprzeczał, by jacykolwiek tam byli, tym razem odpowiedział wymijająco: że walczą tam ludzie wezwani na apel swego sumienia.

Słowem: nie Rosja jest agresywna, tylko Zachód, który zachowuje się „jak imperium, zmuszające swych wasali do posłuchu”. Prezydent Rosji idzie w zaparte. Tu nie spodziewaliśmy się niczego nowego.

Z ciekawością można było oczekiwać natomiast, co prezydent powie o krachu rubla i prawdziwej panice na rynku. Tu różnica między ocenami na Zachodzie a nastrojem Putina jest chyba jeszcze większa niż w sprawach politycznych.

Prezydent unikał słowa „kryzys”, mówił raczej o trudnościach czy turbulencjach. Przyznał, że kraj przechodzi okres w finansach najtrudniejszy od 1998 r. Ale obiecał, że sytuacja się poprawi najpóźniej w ciągu dwóch lat. Liczy więc na cierpliwość Rosjan, a najbardziej na to, że gospodarka rosyjska przystosuje się do niskich cen nośników energii. Czy to możliwe?

Rzeczywiście warto sobie uświadomić, że ceny ropy wróciły do poziomu mniej więcej sprzed 5 lat. A Rosja jakoś ciągnęła. Może więc kraj – bez nowych ekstrawagancji, takich jak 50 mld dolarów na infrastrukturę igrzysk olimpijskich w Soczi i nowych inwestycji, takich jak odkładana przez lata modernizacja kolei transsyberyjskiej – jakoś będzie sobie dawać radę.

Czy w tym marazmie ludzie z otoczenia Putina nie uznają, że przywódca wprowadza ich na minę i naraża na utratę majątków? Ośrodek Bloomberga podał, iż na krachu rubla 15 najbogatszych oligarchów rosyjskich straciło łącznie 50 mld dolarów. Nie wiadomo, na czym oparł Bloomberg swoje wyliczenia, ale wypada przypomnieć, że w trakcie tak szalonych wahań kursów – jedni rzeczywiście tracą, lecz są inni, cwańsi, którzy zyskują. Jakaż to radość sprzedać euro po sto, a móc je potem odkupić choćby po 80! W Rosji nie takie manipulacje widziano.

W rezultacie na święta nie ma ze Wschodu dobrych wiadomości.

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną