Prenumerata na trudne czasy.

6 miesięcy za 99 zł.

Subskrybuj
Świat

Kokaina w bananach. Polska policja przechwyciła rekordowy transport z Kolumbii

Podczas rozładunku TIR-a, wypełnionego tonami bananów, policjanci znaleźli aż 178 kg czystej kokainy o wartości 105 mln złotych. Podczas rozładunku TIR-a, wypełnionego tonami bananów, policjanci znaleźli aż 178 kg czystej kokainy o wartości 105 mln złotych. PSP / materiały prasowe
Transfer mógł być jedynie testem, ale także „spaleniem” szlaku, próbą zwrócenia uwagi na Polskę przy jednoczesnym rozwijaniu innych, trudniejszych do wykrycia tras, co już niejednokrotnie zdarzało się w Europie.

W sobotę w podwarszawskich Broniszach stołeczni policjanci przejęli jeden z największych transportów kokainy w historii naszego kraju. 178 kg substancji trafiło do Polski przez Belgię.

Sobotni ładunek był rekordowy nie tylko ze względu na rozmiar i wartość, szacowaną na 105 mln zł, ale również z powodu jakości przechwyconej kokainy. Jak powiedział Informacyjnej Agencji Radiowej rzecznik stołecznej policji Mariusz Mrozek, skonfiskowany narkotyk był niemal w 90 proc. czystą kokainą, co jest odsetkiem niezwykle rzadko spotykanym – zgodnie ze statystykami amerykańskiej Drug Enforcement Agency na rynkach europejskich przeważnie spotyka się specyfiki zawierające między 25 i 45 proc. kokainy, reszta to różnego rodzaju zagęszczacze i dodatki chemiczne, często śmiertelnie niebezpieczne dla zażywających.

Narkotyk, przewożony w ciężarówce z bananami, trafił do Polski z Belgii, dokąd miał przypłynąć prosto z Kolumbii. Zdaniem stołecznych policjantów może to być próba przetestowania nowego szlaku transportowego dla narkotyków przerzucanych z Ameryki Południowej, przez Afrykę Zachodnią i kraje Maghrebu najpierw do portów Europy Zachodniej, a potem do krajów takich jak Austria, Słowacja czy Bułgaria. To właśnie w tych krajach, mimo wysokiej ceny kokainy, popyt na ten właśnie narkotyk wzrósł w ostatnich latach najbardziej.

Dla zobrazowania skali sobotniego przemytu warto spojrzeć na dane z ubiegłych lat – ciężarówka przejęta w Broniszach wiozła prawie dziewięć razy więcej kokainy, niż udało się przejąć polskiej policji w całym 2014 r.

Nie ma jeszcze oficjalnych informacji co do końcowej destynacji transportu – czy miał on zostać rozprowadzony na terenie Polski (jeśli nawet – w całości lub jedynie częściowo) lub też przerzucony, najpewniej dalej na południowy wschód i półwysep bałkański. Stołeczni policjanci spekulują, że celem mógł rzeczywiście być polski rynek. Gdyby ta hipoteza została potwierdzona, świadczyłoby to o bezprecedensowej zmianie na przemytowej mapie Europy, na której do tej pory Polska stanowiła białą plamę, zwłaszcza jeśli chodzi o narkotyki pochodzące z Ameryki Łacińskiej.

Do tej pory bowiem nasz kraj był przez tamtejszych przemytników i ich europejskich współpracowników omijany szerokim łukiem. Dość dobrze obrazują to statystyki światowej konsumpcji – zgodnie z danymi UNDOC, agendy Narodów Zjednoczonych ds. walki z przestępczością zorganizowaną i handlem narkotykami, w Polsce notuje się rocznie jedynie 9,6 śmierci z powodu przedawkowania narkotyków na milion mieszkańców – prawie 3 razy mniej niż na Słowacji, 5 razy mniej niż w Wielkiej Brytanii i aż 20 razy mniej niż w Stanach Zjednoczonych. W dodatku – podobnie jak w większości krajów europejskich, nad Wisłą wciąż zdecydowanie najpopularniejsze są opiaty, podczas gdy kokaina jest uważana za specyfik luksusowy i łatwy do „zabrudzenia” – do tej pory ciężko było w Polsce zdobyć na rynku jej czystsze wersje, dominowała „brudna” chemicznie przetwarzana koka z krajów dawnego Związku Radzieckiego.

Jeśli już w Polsce pojawiały się narkotyki, to były one transportowane w przeciwnych kierunkach – z Azji Środkowej i krajów kaukaskich, przez Rosję, kraje bałtyckie, wcześniej Białoruś i Ukrainę trafiały głównie opiaty. Wydaje się jednak, że kartele zajmujące się przerzucaniem narkotyków czują się coraz mocniejsze w Europie. Do tej pory ich głównym rynkiem zbytu były Stany Zjednoczone, Kanada oraz bogate kraje azjatyckie – głównie Japonia i Korea Płd. Wiele wskazuje jednak, że udało im się skutecznie przebić na Stary Kontynent – niedawno ogłoszono, że Hiszpania stała się pierwszym krajem w Europie, w którym kokaina, niemal w całości trafiająca tam z Kolumbii, jest najczęściej konsumowanym narkotykiem (według UNDOC ponad 2 proc. wszystkich Hiszpanów mniej lub bardziej regularnie zażywa kokainę, co jest odsetkiem większym niż w USA).

W dodatku latynoamerykańskim narcotraficantes udało się zdywersyfikować tzw. porty wejścia, czyli bramy do Europy. Do tej pory kokaina i inne szmuglowane przez nich narkotyki opuszczały Kolumbię najczęściej drogą morską, najpierw trafiając do Afryki (Gwinei, Ghany i Beninu), stamtąd przez Niger i Mali pustynnymi szlakami karawany przemytników transportowały je na wybrzeże Morza Śródziemnego.

Przez wiele lat monopol na „bramę do Europy” miały porty w Marsylii, Maladze i Kartagenie. Coraz częściej zdarzają się jednak bardziej ryzykowne i często wymagające większych nakładów finansowych (np. w celu skorumpowania celników) transporty bezpośrednio do Europy – w tej sposób ważnymi punktami przerzutowymi stały się Rotterdam i Antwerpia. Ponadto Kolumbijczycy zacieśniają też związki z europejskimi grupami przestępczymi. Blisko współpracują już z kalabryjską 'Ndranghetą, czego dowodem było zatrzymanie jednego z bossów tej organizacji, Roberto Pannunziego, w kolumbijskim centrum handlowym oraz regularne akcje włoskiej policji, przejmującej znaczące (do 500 kg) transporty kolumbijskiej kokainy w sycylijskich portach.

W tej chwili ciężko stwierdzić, czy na przerzutowej mapie Europy Polska zacznie odgrywać coraz większą rolę – sobotni transfer mógł być jedynie testem, ale także „spaleniem” szlaku, próbą zwrócenia uwagi na Polskę przy jednoczesnym rozwijaniu innych, trudniejszych do wykrycia tras, co już niejednokrotnie zdarzało się w Europie.

Pewne jest natomiast, że kokainy w tej części Europy jest coraz więcej – ze znacznym wzrostem aktywności przemytników zmagają się też Estonia, Finlandia i Litwa. Być może o policyjnych zatrzymaniach o skali podobnej do tego z weekendu będziemy zatem słyszeć coraz częściej.

Więcej na ten temat
Reklama

Warte przeczytania

Czytaj także

Kultura

Sto najodważniejszych polskich piosenek. Nie zawsze chodzi o tekst

Co się stało z odwagą twórców piosenek? I czy oznacza ona dziś to samo co przed laty? Zmianę pomaga prześledzić nowe wydawnictwo poświęcone polskiej muzyce ostatnich dekad.

Mirosław Pęczak
16.08.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną