Czy dokumenty na temat zabójstwa Kennedy′ego ujawnią, co się naprawdę wydarzyło?
Stawką są renoma i prestiż amerykańskich agencji bezpieczeństwa. Ale także transparentność działania rządu.
John F. Kennedy z rodziną
thesmuggler- Night of the Swallow/Flickr CC by 2.0

John F. Kennedy z rodziną

Rząd USA udostępnił w czwartek opinii publicznej tysiące tajnych dotychczas dokumentów na temat zabójstwa prezydenta J. F. Kennedy′ego z 22 listopada 1963 r. Po ponad pół wieku większość Amerykanów wciąż nie wierzy w oficjalne wyjaśnienie tej zbrodni, zgodnie z którym jedynym sprawcą mordu był Lee Harvey Oswald, były żołnierz piechoty morskiej o komunistycznych sympatiach, który przez trzy lata mieszkał w ZSRR i przywiózł stamtąd żonę.

Według raportu Komisji Warrena Oswald działał nawet w pojedynkę. Późniejsze dochodzenia, w latach 70. w Kongresie, ustaliły, że wersja o „samotnym wilku” nie da się utrzymać i zabójca raczej musiał mieć wspólników, choćby w przygotowaniach do zamachu. Ostatecznej prawdy o zabójstwie stulecia, zwłaszcza o motywach jego sprawcy lub sprawców, do dziś jednak nie znamy. Powstały natomiast dziesiątki spiskowych teorii na jego temat, jak paranoiczna teza głośnego filmu Olivera Stone′a, „JFK”, który o autorstwo zamachu oskarża wszystkie tajne służby USA, z CIA i FBI na czele, Pentagon, a nawet ówczesnego wiceprezydenta Lyndona B. Johnsona, który Kennedy′ego w Białym Domu zastąpił.

Amerykanie wątpią w oficjalną przyczynę zabójstwa JFK

Zważywszy na zagadkowe wydarzenia po zabójstwie, przede wszystkim śmierć Oswalda dwa dni potem od kuli szemranego właściciela nocnego lokalu Dallas, trudno się dziwić nieufności Amerykanów wobec oficjalnej wersji zabójstwa. Wysyp konspiracyjnych teorii tłumaczy wszakże nie tylko to, lecz może przede wszystkim fakt, że rząd na tyle lat zataił ważne dokumenty na ten temat. Stało się tak, jak zwykle, pod pretekstem ochrony bezpieczeństwa narodowego, ale – jak wykazał m.in. w swej książce dziennikarz „New York Timesa” Philip Shennon – prawdziwym powodem było ukrywanie kluczowych materiałów przez specsłużby.

FBI i CIA bowiem przez kilka lat miały Oswalda na oku po jego wyjeździe do ZSRR, znały doskonale jego prokomunistyczne sympatie. Dwa tygodnie przed zastrzeleniem JFK były marine pojechał do Meksyku, gdzie odwiedził ambasady ZSRR i Kuby, starając się o wizy do tych krajów. W ambasadzie sowieckiej spotkał się z agentem KGB, specjalistą od skrytobójstw i podobno – jak wynika z tajnego raportu ówczesnego szefa FBI Edgara Hoovera – powiedział nawet, że gotów jest zabić amerykańskiego prezydenta. Geniusze z FBI i CIA wiedzieli wiele o tym, ale nie zaalarmowali Secret Service.

Innymi słowy, specsłużby powinny podejrzewać, że Oswald może być zagrożeniem dla Kennedy′ego. Motywy zabójstwa pozostają niejasne. Podejrzewano prowokacje wymykających się spod kontroli agentów KGB lub bezpieki kubańskiej. Ale możliwe również, że morderca działał na zlecenie mafii, która nie mogła JFK darować, że jego brat Robert, prokurator generalny, zabrał się na serio za walkę z syndykatami zbrodni. W każdym razie wygląda na to, że FBI i CIA spaprały jakoś sprawę Oswalda, nie mają tu czystego sumienia i dlatego blokowały ujawnienie dokumentów, który mogłyby wykazać ich zaniedbania lub niekompetencje.

Czy z ujawnianych obecnie dokumentów poznamy prawdę? Administracja musi je odtajnić na podstawie ustawy Kongresu z 1992 r., ale prezydent Trump mógł materiały ocenzurować. To była zapewne trudna decyzja, bo stawką są renoma i prestiż amerykańskich agencji bezpieczeństwa. Ale także transparentność działania rządu.

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną