Jak władze Czeczenii walczą ze swoimi obywatelami

Czeczeński stalinizm
Gdy toczyły się tam wojny, Czeczenia była dla Europy problemem przede wszystkim humanitarnym. Teraz chodzi bardziej o zagrożenia natury kryminalnej – mówi Elena Miłaszina, dziennikarka „Nowej Gaziety”.
Demonstracja w sprawie obrony praw osób homoseksualnych w Czeczenii
kthtrnr/Flickr CC by 2.0

Demonstracja w sprawie obrony praw osób homoseksualnych w Czeczenii

Rozmowa ukazała się w najnowszym numerze dwumiesięcznika „Nowa Europa Wschodnia

Artiom Fiłatow: – W kwietniu opublikowała pani w „Nowej Gaziecie” artykuł o masowych aresztowaniach, torturach i morderstwach mężczyzn, którym czeczeńskie władze „zarzucały” orientację homoseksualną. Dlaczego gejów spotkał taki los?
Elena Miłaszina: Byli bezbronni, podobnie jak wszystkie grupy społeczne w Czeczenii. Pod koniec lutego zatrzymano człowieka, w którego telefonie znaleziono bardzo dużo numerów przedstawicieli czeczeńskiego środowiska gejowskiego. Nawet policjanci byli w szoku, gdyż chodziło o namiary na kilkaset osób – w konserwatywnej Czeczenii to ogromna liczba i dlatego przekazano informację władzom. Sięgnęły one po metody, którymi walczą z narkomanami, islamistami czy swoimi krytykami. Władze publicznie poinformowały, że dla gejów nie ma miejsca w czeczeńskim społeczeństwie. Torturowano ich, wyduszano namiary na innych homoseksualistów. Niektórych zabili krewni, niektórych policjanci.

Czy w innej sytuacji są lesbijki?
O ile gejów się zabija, o tyle lesbijkom to nie grozi – jeśli otoczenie dowie się o orientacji takiej dziewczyny, potraktuje to jak kaprys. Mimo to ich położenie jest ciężkie: mężczyźni mogą emigrować, kobiety nie są tak samodzielne. Czeczeńskie społeczeństwo nie przyznaje im prawa do swobodnego przemieszczania się, podejmowania nauki poza krajem czy prawa do poślubienia kogoś spoza swojego narodu. Za kobietę odpowiada mężczyzna z jej rodziny: ojciec czy brat. Lesbijka nie może nawet wynająć mieszkania, żeby spotykać się tam ze swoją partnerką. Kobiety muszą ukrywać swoją naturę. Krewni mogą zmusić je do wyjścia za mąż.

Jak rosyjskie władze zareagowały na pani materiał o masowym represjonowaniu czeczeńskich gejów?
Przez wiele lat pisaliśmy o sytuacji w Czeczenii, ale dopiero kwietniowy artykuł o homoseksualistach wywołał ferment. Rządzący wszczęli postępowanie wyjaśniające. Przekazaliśmy nazwiska 29 zamordowanych mieszkańców republiki, przy czym byli wśród nich nie tylko geje, ale też ofiary, na których ciążyły inne „zarzuty”. Obecnie władze sprawdzają te informacje. Napisaliśmy o jeszcze jednej sprawie: masowym zatrzymywaniu Czeczenów pod zarzutem ekstremizmu. Fala aresztowań rozpoczęła się niemal rok temu, po zaatakowaniu Groznego w nocy z 17 na 18 grudnia przez grupę młodych sprawców. Nie wiadomo, czy byli związani z tzw. Państwem Islamskim. Według naszych danych w styczniu 56 osób spośród aresztowanych zostało zamordowanych.

Rosyjska rzeczniczka praw człowieka Tatiana Moskalkowa udała się do Czeczenii po ukazaniu się artykułu w „Nowej Gaziecie”. Co przyniosła ta podróż?
Moskalkowa zasięgała języka u organów śledczych: już od pięciu miesięcy badają one tę sprawę, choć odmawiają publicznego ujawniania szczegółów postępowania. Wydaje mi się, że rzeczniczka poważnie podchodzi do naszych doniesień: oświadczyła, iż należy wszcząć sprawę karną. Według organów dwaj mężczyźni z naszej listy ofiar żyją, ale mamy dowody na to, że są martwi. Nie myślałam, że władze zdecydują się na takie fałszerstwa jak zmiana martwych w żywych. Żeby sprawie poświęcono więcej uwagi, potrzebna jest polityczna wola. Wydaje się, że Moskalkowa może sprawić, aby ta wola się pojawiła. Z moich informacji wynika, że Władimir Putin bardzo jej ufa. Rzeczniczka ma podobną konstrukcję psychiczną co prezydent, wywodzi się z „siłowików”. Gdy więc ktoś taki jak ona jest czegoś pewien, Putin się z tym liczy.

Jak mogło dojść do opisywanych morderstw w Czeczenii?
Za sprawą modelu władzy, który ukształtował się w republice. Jeden bezkarnyiczłowiek używa do utrzymywania władzy metod, wykorzystywanych normalnie przez antyterrorystów. Tym człowiekiem jest Ramzan Kadyrow. Ofiarami tego modelu stały się wszystkie kategorie mieszkańców Czeczenii. Dlatego jeśli w Moskwie podjęta będzie decyzja o wszczęciu wymierzonej w kadyrowowskich „siłowików” sprawy karnej, będzie to oznaczało odebranie Kadyrowowi gwarancji, zniszczenie fundamentów jego rządów. Widać, że póki co federalne władze nie są na to gotowe.

Czy można mówić o zmowie Putina i Kadyrowa?
Nazwałabym to raczej decyzją Kremla wagi państwowej. Z punktu widzenia federalnego centrum przekazanie władzy Kadyrowowi było efektywne i miało uzasadnienie. Po prostu cena, jaką należało za to zapłacić, była wysoka.

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj