Ukradli duszę miasta. „Guardian” o chaosie reprywatyzacji w Warszawie
Wszechstronne kompendium wiedzy na temat reprywatyzacji w stolicy Polski z perspektywy brytyjskiego dziennika.
O warszawskiej reprywatyzacji w „Guardianie”
Enrico Strocchi/Flickr CC by 2.0

O warszawskiej reprywatyzacji w „Guardianie”

„Polityka zwracania nieruchomości w stolicy, polegająca na oddawaniu własności swoim przedkomunistycznym właścicielom, przyniosła korzyści niewielu, a przyniosła powszechne wywłaszczenia, oszustwa i czystki społeczne. Czy nowe niesprawiedliwości nakładają się na stare?” – pyta Christian Davies w obszernym artykule na temat warszawskiej reprywatyzacji, który ukazał się w brytyjskim „Guardianie”.

Artykuł rozpoczyna się od historii Marty Pyzel, która pewnego zimowego dnia w styczniu 2013 roku wracała z zakupów i nie mogła otworzyć drzwi do budynku na Grochowie, w którym mieszka. Nowi właściciele, którzy przejęli budynek, nie pozwolili jej wejść do środka. Budynek był właśnie reprywatyzowany. W kolejnych miesiącach do mieszkania, w którym zostały meble należące do rodziny, pozwalano od czasu do czasu wejść jej niepełnosprawnemu mężowi i 11-letniemu synowi. Pół roku po przejęciu nieruchomości właściciele sprzedali ją deweloperowi, który miał już plan postawienia w tym miejscu nowego budynku i rozebranie starego. Tuż przed rozbiórką pani Marta zobaczyła, jak meble z jej mieszkania są wyrzucane przez okno prosto na śnieg. Część rzeczy wrzucono potem do pobliskiego garażu, ale prawie wszystkie zostały zniszczone przez wilgoć i pleśń. Budynek jest jednym z ponad 4 tys. nieruchomości w Warszawie, które zostały oddane w prywatne ręce po 1989 roku.

„Chociaż jest to proces, który trwa od dziesięcioleci, dopiero niedawno światło padło na ciemną stronę transformacji postkomunistycznej w Warszawie, ujawniając przerażające szczegóły oszustw, korupcji, czystek społecznych i morderstw” – podkreśla „Guardian”. Dziennik opisuje historię stołecznej prywatyzacji, przypominając przyczyny obecnych problemów. W skrócie wyglądała ona tak: kiedy Armia Czerwona wkroczyła do Warszawy w styczniu 1945 roku, zastała tu dymiące ruiny. Pięć lat okupacji hitlerowskiej i dwa lata powstania sprawiły, że zmarło ponad 700 tys. osób, ponad połowa przedwojennej ludności miasta. Setki tysięcy ewakuowano, deportowano lub przetrzymywano w nazistowskich lub sowieckich więzieniach i obozach. Wojna zebrała również ogromne żniwo na fizycznej infrastrukturze miasta – zniszczono ok. 10 tysięcy mieszkań (czyli ponad 90 procent!).

Jak działał dekret Bieruta?

W obliczu szerzącej się bezdomności i niepewności co do tego, kto może żądać zwrotu majątku, w październiku 1945 roku nowe władze komunistyczne w Polsce wydały tzw. dekret Bieruta, który przekazał władzom miejskim własność wszystkich gruntów w przedwojennych granicach miasta.

Teoretycznie właściciele nieruchomości mogliby żądać zwrotu lub rekompensaty pod pewnymi warunkami. W praktyce zdecydowana większość roszczeń została zignorowana lub odrzucona – przypomina „Guardian”. I zaznacza, że choć PRL została zniesiona w 1989 roku, dekret Bieruta wciąż ma moc prawną, zaś od upadku komunizmu władze Warszawy zostały zalane tysiącami roszczeń – zarówno fałszywych, jak i legalnych.

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj