Świat

Wirusy i zebry

Ruszają igrzyska w Korei Południowej. Problemy są już na starcie

Ruszają igrzyska w Korei Południowej. Ruszają igrzyska w Korei Południowej. Republic of Korea / Flickr CC by 2.0
Medalowa rywalizacja na igrzyskach w Pjongczangu jeszcze się nie zaczęła, ale emocje już są podgrzewane.

Oczekując na igrzyska z perspektywy kibica kanapowego, można odnieść wrażenie, że ich przeprowadzenie jest poważnie zagrożone. Będący już na miejscu korespondenci alarmują o ataku niezidentyfikowanego bliżej wirusa, siejącego spustoszenie wśród olimpijskich porządkowych i dybiącego na niespodziewających się niczego sportowców. Odbiorca polski, kojarzący tamten rejon świata z wylęgarnią różnych odzwierzęcych gryp oraz wirusów zamkniętych w literowych kodach, mnoży zatem czarne scenariusze, w których nasze nieliczne medalowe nadzieje zamiast na podium lądują na wymuszonym L4.

Czytaj także: Igrzyska w Korei w cieniu polityki

Wirusy zaatakowały w Korei Południowej tuż przed igrzyskami

W tym miejscu spieszymy jednak ze słowami otuchy – otóż nasz redakcyjny znawca południowokoreańskich realiów, Jędrzej Winiecki, twierdzi, że na punkcie ochrony zdrowia wykazuje się tam rewolucyjną czujność, praktykowane środki zapobiegawcze są innowacyjne, a metody zwalczania – bezkompromisowe i skuteczne. Co więcej, powiada redaktor Winiecki, jest to jedyny znany mu kraj na świecie, w którym na lotniskach kontroluje się, metodą błyskawiczną i nieinwazyjną, temperaturę ciała przybyłych. A podejrzanych poddaje stosownej kwarantannie. W stosunku do wirusa już panoszącego się ów środek zaradczy okazuje się oczywiście bezskuteczny, ale niewątpliwie pomaga wzbudzić ufność w profesjonalizm tamtejszych służb medycznych.

Delegacja Korei Północnej na igrzyskach

W razie gdyby zawiodły środki konwencjonalne, zawsze można rozpocząć z wirusem rokowania na drodze dyplomatycznej, zwłaszcza mając za sobą skuteczne rozbrojenie wrogiego, emocjonalnie niestabilnego i kompletnie nieprzewidywalnego siostrzanego reżimu z północy. W związku z pojawieniem się w Pjongczangu północnokoreańskiej delegacji, na czele z siostrą Kim Dzong Una, należy się spodziewać, że przynajmniej na czas igrzysk owa opresyjna, acz groteskowa dyktatura powstrzyma się od epatowania atomowym straszakiem.

W związku z tą wizytą światowe media opanował inny wirus, sugerujący odprężenie w stosunkach Korei Północnej ze światem, jednak nie wypada robić sobie złudnych nadziei. Jak zawsze realistyczni i niebojący się nazywania rzeczy po imieniu przedstawiciele obecnej amerykańskiej administracji informują, że Korea Północna pod rządami Kim Dzong Una to sprawa przegrana, a czekające na wprowadzenie w życie sankcje będą dotkliwe jak nigdy.

Sportowcom pospieszą na pomoc Norwegowie

Jak słychać z nieprzerwanie płynących z Pjongczangu doniesień, mających zaspokoić wilczy apetyt na olimpijskie nagłówki, w razie gdyby atak wirusa wymagał szybkiej odpowiedzi, zamiast tracić cenne godziny w poczekalni tamtejszych gabinetów, należy zwrócić się do lekarzy reprezentacji Norwegii, wyposażonych w ponad 6 tys. dawek przeróżnych leków na astmę, gdyż, jak powszechnie wiadomo, wśród norweskich sportowców astma jest plagą. Jest to zapobiegliwość godna pochwały i prawdopodobnie w przepastnej norweskiej apteczce znajdą się również skuteczne środki na inne dolegliwości gnębiące sportowców.

Polacy wprowadzają na igrzyska element zaskoczenia

Należy ufać, że olimpijski duch fair play udzieli się norweskim lekarzom i w razie czego poratują potrzebujących. Z tym że sportowcy jawnie kpiący z zasobów norweskiej apteczki oraz faktycznych powodów astatycznej zarazy wśród tamtejszych sportowców, jak np. Justyna Kowalczyk, muszą raczej liczyć na siebie.

Justyna Kowalczyk startuje w sobotę w biegu łączonym na 15 km, tego samego dnia o medale powalczą skoczkowie, którzy w kwalifikacjach pokazali moc, a poza tym dysponują tajną nowinką sprzętową, która według naocznych świadków atmosfery na olimpijskiej skoczni budzi wśród konkurencji popłoch i wprowadza we wszystkich pozostałych ekipach trudną do ukrycia nerwowość.

Jedyne, co na razie rzuca się w oczy, to nowe buty skoczków w dystyngowanym zestawie bieli i czerni, przez swój wzór budzące skojarzenia z paskami zebry. Trzeba przyznać, że wprowadzenie przez polską ekipę elementu tropikalnego do zimowych igrzysk to rzeczywiście duże zaskoczenie.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Wojna państwa Marcinkiewiczów

Historia Izabeli i Kazimierza Marcinkiewiczów toczy się jak wieloodcinkowy serial. Ale to, co długo było celebrycką, plotkarską farsą, w najnowszych odsłonach nabiera cech greckiej tragedii. Spór byłego premiera z byłą żoną to przypadek rozwodu publicznego, z wykorzystaniem mediów oraz nowych instytucji prawnych.

Martyna Bunda
06.08.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną