Seksafera pogrąża Oxfam. Pokłosie akcji #MeToo?

Ciemna strona pomocy
Orgie, wykorzystywanie dzieci i dorosłych, zamawianie prostytutek - Oxfam nie może dłużej ignorować skandalicznych zachowań swoich pracowników. Czy Roland Van Hauwermeiren i jemu podobni pociągną brytyjską organizację na dno?
Oxfam nie jest jedyną organizacją, która dopuściła się podobnych nadużyć na tle seksualnym.
Elvert Barnes/Flickr CC BY SA

Oxfam nie jest jedyną organizacją, która dopuściła się podobnych nadużyć na tle seksualnym.

Nazwa organizacji humanitarnej Oxfam jest w ostatnich dniach odmieniana przez wszystkie przypadki. Media rozpisują się o orgiach, jakich dopuszczali się pracownicy tej organizacji podczas ich misji na Haiti po trzęsieniu ziemi. Jedna z brytyjskich gazet napisała nawet, że swoją centralę w stolicy Haiti pracownicy organizacji humanitarnej zamienili w dom publiczny. Wszędzie przewija się nazwisko szefa haitańskiej misji, dziś 68-letniego Belga Rolanda Van Hauwermeirena. To w jego willi miało dochodzić do nadużyć i to do niego w 2010 roku kierowcy mieli zwozić prostytutki, także nieletnie.

Oxfam ignorował i zamiatał pod dywan

Oxfam podobno wiedział o wszystkim. Kilka lat temu powstał nawet wewnętrzny raport organizacji dokumentujący nadużycia pracowników na Haiti, którzy w 2010 roku przy okazji pomocy wymuszali na miejscowych usługi seksualne. Te informacje potwierdziła była szefowa departamentu ds. bezpieczeństwa Oxfamu Helen Evans. Jej raporty były lekceważone, nikt nie chciał usłyszeć jej skarg, a całą sprawę zamieciono pod dywan, chociaż już w 2011 roku władze organizacji wiedziały, że na misji dzieją się złe rzeczy.

Kiedy spraw dłużej nie można było ukrywać, centrala Oxfamu zmusiła Van Hauwermeirena do odejścia, ale nie wyciągnęła wobec niego żadnych konsekwencji. Z szefem odeszło trzech innych pracowników, ale organizacja ich chroniła. Teraz jeszcze w liście otwartym do belgijskich mediów Van Hauwermeiren napisał, że zrezygnował z pracy z powodu braku kontroli nad oczerniającymi jego i Oxfam plotkami. Twierdzi, że nigdy nie odwiedził na Haiti żadnego domu publicznego, chociaż nie ukrywa, że święty nie jest, a podawane przez media informacje są „prawie poprawne”.

Skandal na Haiti nie był pierwszym

Tymczasem sprawa z Haiti nie była pierwszym przypadkiem. Są świadkowie, którzy twierdzą, że już w 2004 roku w Liberii Van Hauwermeiren korzystał z usług prostytutek i nie zachowywał się, jak osoba, która chce się poświęcić pomaganiu innym. W 2006 roku, gdy Belg pracował na misji w Czadzie, działy się podobne rzeczy. Wtedy również udało mu się uniknąć odpowiedzialności, ukarany został ktoś inny, a Van Hauwermeiren zachował stanowisko i jeszcze kilka lat później pojechał właśnie na Haiti. I nawet po skandalu na Haiti nie wyrzucono go z Oxfamu z wilczym biletem, który nie pozwoliłby na zatrudnienie go w innej organizacji humanitarnej.

Oxfam jest jedną z najbardziej znanych organizacji pomocowych w Wielkiej Brytanii. Od ponad 70 lat zajmuje się pomocą humanitarną, walką z głodem na świecie i niesieniem pomocy w najbiedniejszych rejonach. Założono ją w 1942 roku, dziś zatrudnia blisko 10 tysięcy osób i działa w ponad 90 krajach na całym świecie. Teraz jednak tonie. Reputacja organizacji wisi na włosku, brytyjski rząd rozważa wstrzymanie finansowania, a amerykańska aktorka Minnie Driver, która od 20 lat była medialną twarzą Oxfamu, oświadczyła po tym, co usłyszała, że nie ma zamiaru dłużej wspierać organizacji i zrywa z nią współpracę.

Ambasadorem Oxfamu nie chce też dłużej być laureat Pokojowej Nagrody Nobla arcybiskup Desmond Tutu, który podkreśla, że jest głęboko rozczarowany tym, że organizacja ponownie wysłała na misję kogoś, o kim wiedziała, że postępuje nieetycznie.

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj