Za co wyborcy tak nie znoszą liberałów?
Wszystkie filary, na których opiera się liberalny porządek, są dziś pod ostrzałem: demokracja i wolny handel, migracja i społeczeństwo wielokulturowe, historyczne „prawdy” i poprawność polityczna.
Czy liberalizm może przetrwać z tak wieloma nieliberalnymi ornamentami?
Henning Witzel/Unsplash

Czy liberalizm może przetrwać z tak wieloma nieliberalnymi ornamentami?

Zbliżające się wybory parlamentarne we Włoszech wygra Ruch Pięciu Gwiazd pod wodzą Beppe Grillo. To polityk znacznie zabawniejszy od Donalda Trumpa, Viktora Orbána i Marie Le Pen – przynajmniej dla tych, którzy rozumieją język włoski. To w końcu zawodowy komik. Wymienieni politycy mają jedną wspólną cechę: są absolutnie zdecydowani, by podkopać liberalny porządek i klasę polityczną, która rządziła Europą i Ameryką od zakończenia zimniej wojny.

Liberałowie uprawiają miękki populizm

Po upadku muru berlińskiego liberalizm był jedyną melodią graną od Nowego Jorku po Tallin i Ateny. Koncert już się jednak skończył. Antyliberalni rebelianci dobrze sobie radzą przy urnach wyborczych nie tylko w postkomunistycznych demokracjach Europy Wschodniej i zadłużonych demokracjach Europy Południowej, lecz także w najbogatszych krajach europejskich, takich jak Austria, Finlandia, Niemcy i Holandia. Nawet gdy nie udaje im się wygrać wyborów, jak w przypadku Nigela Farage’a, to kształtują publiczną narrację i dominują w agendzie politycznej. Większość liberałów, którzy pozostali u władzy, przyjęła miękką wersję populizmu. Mark Rutte w Holandii i Sebastian Kurz w Austrii krytykowali migrantów, Emanuel Macron we Francji równał z ziemią tradycyjne partie, a Theresa May przypieczętowała brexit.

Czy liberalizm może przetrwać z tak wieloma nieliberalnymi ornamentami? Czy liberałowie powinni się cieszyć, bo miękcy populiści przeważają nad twardymi? Nawet w dobrze prosperujących i stabilnych Niemczech prawicowo-nacjonalistyczna Alternatywa dla Niemiec (AfD) weszła do Bundestagu z prawie setką miejsc.

Liberałowie oderwani od rzeczywistości

Wszystkie filary, na których opiera się liberalny porządek, są dziś pod ostrzałem: demokracja parlamentarna i wolny handel, migracja i społeczeństwo wielokulturowe, historyczne „prawdy” i poprawność polityczna, umiarkowane partie polityczne i media głównego nurtu, tolerancja kulturowa i religijna. Unia Europejska, flagowy okręt tego liberalnego projektu, jest brutalnie atakowana zwłaszcza za „dziurawe” granice, opresyjny system walutowy, kulturę kosmopolityczną i politykę przepełnioną biurokracją, a oderwaną od zwykłych obywateli.

Liberałowie nie mogą zrozumieć, dlaczego ich współobywatele mogli głosować za tak destrukcyjnym programem. Jak to możliwe, skoro istnieje tak ogromna liczba dowodów naukowych, wskazujących na korzyści wynikające z wolnego handlu, integracji, a nawet z migracji? Dlaczego politycy spod ciemnej gwiazdy zwyciężają światłych i doświadczonych?

Beppe Grillo wyjaśnił to ze swą wrodzoną elokwencją: „Nie jesteście w stanie zrozumieć ani narodzin, ani sukcesu mojego ruchu, ponieważ próbujecie tłumaczyć wszystko na swój własny język. Jesteście przez to po prostu odcięci od rzeczywistości”. Liberałowie i ich populistyczni rywale należą więc do zupełnie różnych światów.

Czas politycznych rebeliantów

W ostatnich dziesięcioleciach liberalizm wytworzył specyficzny wszechświat, z własnymi regułami i z własną racjonalnością. Jednocześnie stał się domeną władzy i upodmiotowionych. Nie jest to już ideologia uciśnionych przez system; to ideologia systemu – zarządzanego przez wielkie partie centrolewicowe i centroprawicowe. Liberalizm nie broni mniejszości przed większością; to mniejszości – profesjonalni politycy, dziennikarze, bankierzy i śmietanka towarzyska – mówią większości, co jest dla nich najlepsze. Oddając coraz więcej uprawnień instytucjom, na które większość nie ma wpływu – sądom konstytucyjnym, bankom centralnym i Komisji Europejskiej – liberałowie skutecznie pozbawili swój elektorat głosu w polityce. Prywatyzując i deregulując sektor gospodarczy, skutecznie uniemożliwiali wyborcom zmiany kierunku polityki gospodarczej.

Liberałowie rozpropagowali, a niektórzy powiedzieliby, że „narzucili” reszcie swój atomistyczny model społeczeństwa, sposób interpretowania historii, ulubione filmy, a nawet nawyki żywieniowe. Od 1989 roku liberalizm odgrywał rolę „biblii”, wyznaczającej, co jest dobre i złe w społeczeństwie, zamiast być po prostu podręcznikiem do zarabiania pieniędzy.

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj