Szykuje się rewolucja w unijnym budżecie. A co będzie z Polską?
Unia pracuje nad nowymi zasadami finansowania wspólnoty. Zmiany dotkną też Polskę.
Wraz z wyjściem z UE Wielkiej Brytanii Wspólnota traci jednego z największych płatników netto.
Pixabay

Wraz z wyjściem z UE Wielkiej Brytanii Wspólnota traci jednego z największych płatników netto.

Od 2009 roku, gdy wyprzedziła Grecję, Polska jest nieprzerwanie państwem z najkorzystniejszym stosunkiem wpłat do zysków. Najwięcej, niemal 14 mld euro, dostała w 2013 roku. – Dla wszystkich krajów negocjacje budżetowe oparte są na kryterium „ile ja z tego wyciągnę w stosunku do swojego wkładu”. To system, który konfliktuje kraje członkowskie, ale jednocześnie jest bardzo stabilny – tłumaczy MamPrawoWiedziec.pl Janusz Lewandowski, były komisarz UE do spraw finansów, obecnie europoseł EPP.

Wraz z wyjściem z UE Wielkiej Brytanii Wspólnota traci jednego z największych płatników netto, ale też najzagorzalszego obrońcę istniejącego systemu finansowania. Londyn nie był skory zmieniać zasad, bo od 1985 roku obowiązuje wynegocjowany przez rząd Margaret Thatcher rabat, zgodnie z którym do brytyjskiego budżetu co roku wraca część składki członkowskiej. Na przykład w 2016 roku Brytyjczycy wpłacili do unijnej kasy przeszło 19 mld euro, ale z poprzedniego roku w ramach rabatu dostali z powrotem blisko 5,9 mld euro.

Ile państwa członkowskie wpłacają do budżetu UE i ile dostają (2000–2016)

źródło: Komisja Europejska, opracowanie własne, grafy uwzględniają brytyjski rabat

Unia musi zmienić system finansowania wspólnoty

Pomysł zasadniczych zmian po stronie dochodowej UE to nic nowego, a o ich konieczności mówią przedstawiciele wszystkich trzech najważniejszych unijnych instytucji – parlamentu, Komisji i Rady. Obecny system jest krytykowany za brak przejrzystości, skomplikowanie i nadmierne poleganie na wpłatach państw członkowskich. Gerard Deprez (Belgia, ALDE), współautor sprawozdania o środkach własnych UE, nazwał unijny budżet „niepojmowalnym dla obywateli monstrum”.

W 2011 roku, gdy Lewandowski jako komisarz ds. budżetowych UE proponował odejść od modelu finansowania Wspólnoty opartego na składkach narodowych, na przeszkodzie stanął mu David Cameron. Pomysły Lewandowskiego nie ziściły się, ale część z nich podjęła utworzona w 2014 roku z przedstawicieli najważniejszych europejskich instytucji grupa wysokiego szczebla Mario Montiego, byłego premiera Włoch. W listopadzie 2016 roku jednomyślnie przyjęła raport, w którym powtórzyła apele o reformy.

Parlament stwarza dźwignię

Obecnie w parlamencie trwają prace nad sprawozdaniem o wieloletnich ramach finansowych (długoterminowym budżecie UE przyjmowanym na minimum pięć lat) oraz o źródłach dochodów UE. Współautorami obu są Polacy – Janusz Lewandowski i Jan Olbrycht (obaj z EPL). Wszyscy sprawozdawcy na każdym kroku podkreślają, że oba sprawozdania są „głęboko powiązane”.

W kwestii źródeł finansowania Unii Parlament Europejski ma wątłe kompetencje. Traktaty przewidują dla niego rolę konsultanta, którego zdanie Rada powinna „brać pod uwagę”, ale nie jest ono prawnie wiążące. Parlament ma za to więcej do powiedzenia, jeśli chodzi o wieloletnie ramy finansowe, które wymagają już formalnej zgody izby.

Parlament po pierwsze ośmiela Komisję – komentuje Lewandowski. – A po drugie, stwarza pewną dźwignię czy też mechanizm nacisku: „Chcecie mieć zgodę na perspektywę finansową? Otwórzcie dyskusję nad stroną dochodową budżetu, która dotychczas była zamknięta” – tłumaczy europoseł.

W maju projekty reform przedstawi Günther Oettinger, następca Lewandowskiego na stanowisku komisarza ds. budżetowych – w swoich propozycjach będzie musiał uwzględnić stanowisko parlamentu, który sprawozdania Polaków przyjmie w środę, 11 marca.

Czytaj także: Ruszyły negocjacje unijnego budżetu na lata 2021–27

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj