Skandal seksualny w rosyjskiej Dumie
Leonid Słucki, przewodniczący Komisji Spraw Międzynarodowych Dumy Państwowej Rosji, został oskarżony przez kilka dziennikarek rosyjskich mediów o molestowanie seksualne.
Rosyjska Duma
Kirill Vinokurov/Flickr CC by 2.0

Rosyjska Duma

Parlamentarna Komisja Etyki nie znalazła podstaw do jego ukarania. Oburzone redakcje organizują bojkot Dumy Państwowej. Publicznie oskarżyły deputowanego Leonida Słuckiego o molestowanie seksualne trzy dziennikarki: korespondentka rosyjskiej sekcji BBC Farida Rustamowa, zastępca redaktora naczelnego stacji RTVi Jekatieryna Kotrikadze i producentka Telewizji „Deszcz” Darja Żuk, która – jak twierdzi – dysponuje jeszcze siedmioma oświadczeniami dziennikarek molestowanych przez Leonida Słuckiego.

Dwie z nich, Farida Rustamowa i Daria Żuk, stawiły się przed Komisją Etyki Dumy Państwowej i opowiedziały o nieetycznym i naruszającym prawo zachowaniu deputowanego. Domagały się również ukarania Leonida Słuckiego, łącznie z pozbawieniem go mandatu deputowanego. Obrady toczyły się za zamkniętymi drzwiami. Dziennikarki po posiedzeniu nie chciały wypowiadać się na temat jego przebiegu. Nie udzieliły mediom żadnego komentarza.

Słucki się obronił

Nie tak oszczędny w słowach był natomiast Leonid Słucki, który spóźnił się godzinę, przybył tuż po opuszczeniu posiedzenia przez dziennikarki. Deputowany podziękował członkom Komisji Etyki za zajęcie się jego sprawą i poparcie, dziękował też deputowanym, a szczególnie Grupie Kobiet Dumy Państwowej, która w jego obronie wydała specjalne oświadczenie. Przedstawił Komisji popierające go proklamacje i oświadczenia m.in. z rodzinnego Krymu: „Pragnę podzielić się z Komisją radosną nowiną. Urodził się mój wnuk, on też się nazywa Leonid Słucki, to bardzo wzmocniło moją rodzinę, która była ze mną przez cały trudny dla mnie czas. Chcę powiedzieć, że mężczyzna, który ma przy sobie kochającą rodzinę, osiągnie swoje cele w każdej, nawet nieprostej dla niego sytuacji”.

Komisja nie stwierdziła, by Leonid Słucki naruszył swoim zachowaniem kodeks etyczny deputowanego, i zakończyła posiedzenie.

Niektórzy z jej członków tłumaczyli dziennikarzom, iż dowody przedstawione przez ich koleżanki nie były zbyt mocne. Jeśli nawet deputowany Słucki zachowywał się wobec dziennikarek zbyt niekonwencjonalnie, to przecież mógł to być przejaw miłości, a nie agresji – podzielił się swoimi przypuszczeniami jeden z nich. W nieoficjalnych komentarzach radzili dziennikarkom skierowanie sprawy do sądu lub prokuratury, chociaż od razu dodawali, że sprawa nie jest taka prosta. Już kilka lat temu próbowano wprowadzić molestowanie seksualne do kodeksu karnego, jak na razie bez rezultatu.

Dziennikarze i redakcje reagują

Stanowisko Komisji, a właściwie jego brak, oburzyło dziennikarzy. „To skandal – stwierdził redaktor naczelny Radia Echo Moskwy Aleksiej Wenediktow – wstydzimy się za parlament”. Nie możemy bojkotować Dumy Państwowej, ale możemy odwołać z niej swoich dziennikarzy, nie będziemy rozmawiali ani ze Słuckim, ani z tymi, którzy go popierają. O pracy Dumy będziemy informowali tylko na podstawie jej oficjalnych komunikatów. To stanowisko poparło ponad 20 redakcji, żadna z państwowych.

Reakcja Przewodniczącego Dumy Państwowej Wiaczesława Wołodina, który już wcześniej proponował dziennikarkom skarżącym się na postępowanie Słuckiego, by zmieniły pracę, była natychmiastowa – cofnął akredytacje protestującym redakcjom.

Dziekan Wydziału Telewizyjnego Uniwersytetu Moskiewskiego Witalij Tretiakow podczas wykładu w Nowosybirsku powiedział, że nie widzi niczego złego w postępowaniu deputowanego Słuckiego: „Ma prawo kłaść rękę, gdzie chce”. Po tych słowach większość studentów opuściła salę.

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj