Świat

Katalonia nie zdobędzie niepodległości drogą na skróty

Za kratkami jest dziś dziesięcioro proniepodległościowych liderów i liderek. Za kratkami jest dziś dziesięcioro proniepodległościowych liderów i liderek. SBA73 / Flickr CC by 2.0
Paradoksalnie w całej tej sytuacji aresztowanie Carlesa Puigdemonta, niedoszłego premiera Katalonii, może mieć jakiś „sens”. Sytuuje bowiem jej sprawę w międzynarodowym kontekście.

Carles Puigdemont w niemieckim areszcie – taka sytuacja musi budzić emocje. Skrajnie różne. Kiedy wiadomość ogłosiło w niedzielę hiszpańskie radio publiczne RNE, w studiu rozległy się oklaski. Inaczej zareagowali miłośnicy opery, zgromadzeni w legendarnym barcelońskim teatrze Liceu, którzy spontanicznie zaczęli skandować: „Lli-ber-tat!” (Wolności!).

Zatrzymanie byłego i niedoszłego premiera Katalonii na mocy europejskiego nakazu aresztowania, w połączeniu z aresztowaniem kolejnych pięciu liderów niepodległościowych w miniony piątek (niektórych po raz drugi), to nie tyle wisienka na torcie, ile kolejna porcja trucizny w skrajnie toksycznej sytuacji politycznej, w jakiej znajduje się dziś Katalonia i reszta Hiszpanii względem niej.

Katalonia i Hiszpania w politycznym bagnie

„Ostatnie decyzje sędziego Llareny [sędziego Sądu Najwyższego w Madrycie, który postawił w stan oskarżenia 25 katalońskich polityków i działaczy – przyp. red.] sytuują Katalonię – i prawdopodobnie również Hiszpanię – w autentycznym bagnie, uliczce bez wyjścia, sytuacji o trudnych do przewidzenia konsekwencjach. Kataloński rząd jest w rękach Partii Ludowej – szóstego ugrupowania w lokalnym parlamencie, podczas gdy ten pozostaje zablokowany, bo przeważa w nim proniepodległościowa większość, która nie jest operatywna. Jej członkowie nie zgadzają się prawie w niczym, oprócz ostatecznego celu, też coraz bardziej rozmytego” – podsumowywał sytuację na łamach dziennika „ElDiarios.es” Toni Soler, znany kataloński publicysta i scenarzysta „Polonii”, czyli starszej siostry „Ucha prezesa”.

Czytaj także: Czy kryzys kataloński może zagrozić całej Unii Europejskiej?

Czy Katalonię czekają kolejne wybory?

Katalońskie bagno wygląda tak, że za kratkami jest dziś dziesięcioro proniepodległościowych liderów i liderek, a sześcioro uciekło przed aresztowaniem z Hiszpanii. Wśród nich najważniejsi i najbardziej charyzmatyczni katalońscy politycy. Zdekapitowane partie nie potrafią się ze sobą dogadać – od grudniowych wyborów Katalonia nie ma rządu. Jeśli im się to wkrótce nie uda, w lipcu region czekają kolejne wybory. Na razie w Katalonii trwa stan wyjątkowy – na mocy kontrowersyjnego artykułu 155 hiszpańskiej konstytucji pieczę sprawuje nad nią centralny rząd.

Hiszpania też jest w kłopocie

Istnieje też jednak bagno hiszpańskie. „Rozbroiliśmy ruch niepodległościowy” – ogłosiła niedawno wicepremierka Soraya Saenz de Santamaría. Triumfalny ton nie jest jednak do końca na miejscu. Rząd pilnie musi uchwalić budżet, inaczej całą Hiszpanię czekają wcześniejsze wybory. Brakuje mu jednak głosów baskijskich nacjonalistów. A ci uzależniają swoje poparcie od anulowania stanu wyjątkowego w Katalonii. „Jesteśmy z tobą, president” – twittował wyrazy poparcia dla Puigdemonta ich lider Andoni Ortúzar. W tle są kolejne afery, w które uwikłani są członkowie niewiarygodnie już skompromitowanej korupcją rządzącej Partii Ludowej.

Rozgniewani Katalończycy

W tle są też sfrustrowani katalońscy wyborcy. Gniew – to uczucie wysunęło się na plan pierwszy, kiedy ośrodek badania opinii zapytał Katalończyków o uczucia, które towarzyszyły jesiennej rozprawie hiszpańskiego państwa z „katalońską republiką”. Dziś przeważają rezygnacja, zmęczenie, rozczarowanie – także katalońskimi partiami, które, co widać jak na dłoni, grubo przeliczyły się w swoich kalkulacjach i przekonaniu, że istnieje droga na skróty do niepodległości.

Ale to, że oburzenie wciąż tli się w katalońskim społeczeństwie, było widać podczas niedzielnych demonstracji w Barcelonie, które zakończyły się zatrzymaniem dziewięciu osób i 90 interwencjami służb medycznych. W zwykle spokojnej i wyważonej Katalonii taka sytuacja to wyjątek, ale taki, który pokazuje, że długo narastające napięcie nawet tam może wymknąć się spod kontroli.

Czytaj także: Jaka przyszłość czeka Katalonię?

Sens aresztowania Carlesa Puigdemonta

Paradoksalnie w całej tej sytuacji aresztowanie Carlesa Puigdemonta może mieć jakiś „sens”. Sytuuje bowiem sprawę Katalonii w tak upragnionym przez wszystkie strony konfliktu międzynarodowym kontekście. „Werdykt [wyda] najsilniejsze państwo Unii Europejskiej” – zauważa z przekąsem w dzienniku „La Vanguardia” publicysta Enric Juliana. Nawiasem mówiąc: to nie przypadek, że międzynarodowy nakaz aresztowania został wydany przez hiszpańskie służby właśnie teraz. Hiszpańskiemu wymiarowi sprawiedliwości nie umknęło, że w niemieckim kodeksie karnym istnieje zbrodnia „zdrady stanu”, podobna do hiszpańskiej „rebelii”, za którą Puigdemontowi i innym politykom grozi do 30 lat więzienia. Jeśli Niemcy zdecydują się na ekstradycję Puigdemonta, będzie to niewątpliwy cios dla indepes. Jeśli – na co liczą jego zwolennicy – uznają oskarżenia za przesadzone, triumfować będą oni.

Co się stanie – niekoniecznie prędko się dowiemy, bo procedura może trwać nawet trzy miesiące. Niewykluczone, że Puigdemont złoży też w Niemczech wniosek o azyl. Czy go dostanie, to już inna sprawa.

Czego tak naprawdę chcą Katalończycy?

Na razie to hiszpańskie państwo jest górą. W najbliższych miesiącach, a pewnie i latach, równowaga będzie się jednak pewnie nie raz przechylać, raz w jedną, raz w drugą stronę. Będą to tylko ruchy na powierzchni, bo sedno problemu pozostaje nietknięte.

Katalończycy i Katalonki niekoniecznie chcą niepodległości, ale – jak pokazują badania – większość z nich to właśnie partiom niepodległościowym gotowa jest powierzyć szukanie innych rozwiązań. Gdyby dziś odbyły się w Katalonii kolejne wybory, skład parlamentu praktycznie by nie drgnął – wciąż dominowałyby w nim proniepodległościowe partie, mimo zmęczenia i mimo kolejnych ciosów, które zadaje im hiszpańska machina państwowa.

To prawda, której nie potrafi zaakceptować ani hiszpański rząd, który „outsourcuje” prowadzenie polityki prokuraturze i sądom, ani zdecydowana większość hiszpańskiej klasy politycznej. Nie ma jednak w sprawie Katalonii drogi na skróty. Rozwiązań innych niż te, które przechodziłyby przez dialog i mozolne szukanie pokojowych, politycznych rozwiązań.

Ale to akurat wiadomo nie od zeszłej niedzieli.

Reklama

Czytaj także

Współczesny

Po co właściwie żyjemy? Jaki jest sens życia?

Cóż bardziej jałowego niż pytanie o sens życia? Brzmi patetycznie, a nawet infantylnie. Dorośli unikają takiej frazeologii, jedynie młodzież czasami na nią się jeszcze nabiera. Tylko właściwie dlaczego pytanie o sens życia wzbudza zażenowanie?

Jan Hartman
25.09.2018
Reklama