Uściski, pocałunki, komplementy. „Bromance” Trumpa i Macrona
Trzydniowa wizyta prezydenta Francji Emmanuela Macrona w Waszyngtonie obfitowała w uściski, braterskie pocałunki i wzajemne komplementy.
„Bardzo go lubię, to świetny facet” – komplementował prezydenta Macrona Donald Trump. Macron odpłacał się tym samym.
Kevin Lamarque/REUTERS/Forum

„Bardzo go lubię, to świetny facet” – komplementował prezydenta Macrona Donald Trump. Macron odpłacał się tym samym.

Wyglądało to tak, jakby prezydenci obu państw byli szczęśliwi, że znów mogą się spotkać. Były uściski, obejmowanie, podtrzymywanie ręki, a nawet braterskie pocałunki. Pary prezydenckie spotkały się na uroczystym obiedzie w rezydencji pierwszego prezydenta USA George′a Washingtona, zasadzili drzewo na trawniku przed Białym Domem i odbyli wycieczkę helikopterem.

Były przepych, nieustanna adoracja i przekonywanie o przyjaźni. „Bardzo go lubię, to świetny facet” – komplementował prezydenta Macrona Donald Trump. Macron odpłacał się tym samym, deklarując, że relacja, która łączy obu panów, jest zupełnie wyjątkowa, a przyjaźń niezniszczalna. I dodawał: panie prezydencie, wszyscy mówią, że mamy szczególny związek, i tym razem to nie jest fake news.

Od uścisku dłoni do honorów w Białym Domu

Nie było między prezydentami żadnego napięcia. Mimo legendarnego pierwszego spotkania w Brukseli – Macron, ściskając z całej siły i przytrzymując dłoń Trumpa, próbował mu wtedy pokazać, że jest prawdziwym samcem alfa. Teraz było inaczej. O czym świadczy nawet podkreślana w mediach długość prezydenckiej wizyty. Za czasów prezydentury Donalda Trumpa żadna głowa państwa na tak długo nie przyjechała do USA i nie była podejmowana z takimi honorami.

Tygodnik „The Economist” napisał, że trudno sobie wyobrazić dwóch zachodnich przywódców o bardziej kontrastujących poglądach. Mając na myśli zapewne nie tylko podejście do klimatu, sprawę zwolnień z ceł na stal i aluminium czy stosunek do porozumienia z Iranem. Tymczasem Macron okazał się jedynym europejskim liderem, któremu udało się nawiązać „nieoczekiwanie ciepłą relację z Trumpem”.

„The Economist” nazywa Macrona „zaklinaczem Trumpa”, a inne media zastanawiają się, jak to możliwe, że francuski prezydent, który jest młodszy od Trumpa o blisko 30 lat i reprezentuje zupełnie inne poglądy, zaczął się z prezydentem USA przyjaźnić.

Co łączy Macrona i Trumpa?

W rzeczywistości prezydenci mają pewne cechy wspólne. Są bardzo pewni siebie i mają podobny styl sprawowania władzy. Macron przemawia na tle rządowych budynków i prezentuje się jako silny lider. A nie jest tajemnicą, że Trumpowi imponują silni przywódcy. Macron zrobił na Trumpie wrażenie, gdy zaprosił go do Francji, pokazał mu paradę wojskową i rozmach uroczystości w Dniu Bastylii. W oczach Trumpa przywódca Francji wyrósł wtedy na lidera Europy.

Trump traktuje go jako jedynego poważnego europejskiego partnera. Z podobną estymą nie odnosi się ani do kanclerz Niemiec Angeli Markel, ani do premier Wielkiej Brytanii Theresy May, która zresztą sama się roli europejskiego lidera nie podejmuje, bo jest zajęta sprawami swojego kraju i brexitem. Natomiast Macron jak najbardziej ma takie ambicje. Co więcej, w Waszyngtonie występował jako głos całej Europy.

Efekty amerykańsko-francuskiej przyjaźni

Dwa lata temu nikt się pewnie nie spodziewał tego rozkwitu uczuć. A teraz Macron podkreśla, że obaj panowie są w swoich krajach outsiderami i dobrze się rozumieją, choć wiedzą o sobie, że niełatwo zmieniają zdanie. Czasem jednak udaje się dogadać – ostatnio Macron przekonał Trumpa, że odwet za atak chemiczny w Syrii jest konieczny.

Podczas tej wizyty francuski prezydent chciał pokazać, że ma na Trumpa wpływ. Ale „The Economist” przekonuje, że jedyne, na co może liczyć, to okiełznanie dzikich instynktów Trumpa i nakłonienie go, aby przynajmniej posłuchał tych, którzy należą do klubu zachodnich, liberalnych demokracji. Co przyniesie rozkwit uczuć między liderami, okaże się 12 maja, kiedy prezydent Trump zdecyduje, czy przedłużać porozumienie z Iranem.

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj