Orbán rozpoczyna wielką europejską grę
O tym Jarosław Kaczyński może tylko pomarzyć. Viktor Orbán właśnie zapowiedział, że korzystając z konstytucyjnej większości, po raz drugi w swojej karierze zmieni ustawę zasadniczą.
Premier Węgier na zjeździe europejskich chadeków
European Peoples Party/Flickr CC by 2.0

Premier Węgier na zjeździe europejskich chadeków

Poprzednio zrobił to w 2011 r., właściwie z pominięciem szerokich społecznych konsultacji i głosu opozycji, wpisując do dokumentu przede wszystkim założenia ideologiczne partii. Tym razem rząd w Budapeszcie ma zamiar uruchomić szerokie uzgodnienia, które rozpoczną się we wrześniu, a zakończą po ponad roku.

Czyżby premier Węgier doszedł do wniosku, że trzeba zakopać topór kulturowej wojny dzielącej społeczeństwo na coraz bardziej wrogie obozy? Bynajmniej. Jego celem jest przygotowanie gruntu pod realizację europejskich ambicji. Zmiany w konstytucji są tylko jednym z elementów większej ofensywy. Ważniejsza od tych zmian może się okazać kampania komunikacyjna, która obejmie czas nadchodzących wyborów do Parlamentu Europejskiego, a w konsekwencji zmiany Komisji Europejskiej i przewodniczącego Rady UE.

Czytaj także: Partia Orbána wygrywa wybory na Węgrzech

Komunikacja, czyli mobilizacja

Budapeszt już wielokrotnie przećwiczył scenariusze „konsultacji”, których celem nie było, rzecz jasna, zapoznanie się z opiniami społeczeństwa. Podczas kampanii referendalnej z 2016 r. na temat odrzucenia przez Węgry programu relokacji uchodźców rząd wysłał miliony listów do wszystkich skrzynek pocztowych na terenie kraju z pytaniami naprowadzającymi, z których jedno można przytoczyć dla przykładu: „Czy wiesz, że od początku kryzysu imigracyjnego ponad 300 osób zginęło w atakach terrorystycznych?”. Inne pytania przypominały alarmistycznym tonem ten sam sofizmat – migranci są źródłem egzystencjalnych zagrożeń.

Kampania przyniosła połowiczny skutek, bo 98 proc. osób sprzeciwiło się planom relokacji, ale referendum było nieważne, ponieważ udział w nim wzięło zaledwie 44 proc. uprawnionych. Natomiast wydatki na rządową kampanię przekroczyły łączny koszt obydwu kampanii w Wielkiej Brytanii w sprawie brexitu – tej „za” i „przeciw”! Niemniej z punktu widzenia celów partii był to dobrze wydany grosz – kampania posłużyła przede wszystkim do mobilizacji elektoratu na długo przed wyborami, a te po raz trzeci zakończyły się rozgromieniem opozycji.

Czytaj także: Na Węgrzech prowincja rządzi i wybiera

Sojusz z włoskimi nacjonalistami

Teraz ta obrzydliwie skuteczna technika zostanie ponownie wykorzystana do celów wyborczych. Konstytucja, jak widać, może przestać być po prostu umową społeczną, na której ufundowane są instytucje i relacje w państwie, i stać się jednym z narzędzi, jakie mogą zapewnić miażdżącą przewagę w wyborach. Najważniejszymi punktami zmian w ustawie zasadniczej będą ponownie polityka migracyjna, demograficzna i podział kompetencji między rząd narodowy i instytucje unijne w Brukseli.

Tak się składa, że proces „konsultacji” zbiegnie się z terminem wyborów do Parlamentu Europejskiego w maju 2019 r., a potem także z procesem wyboru nowego składu unijnej administracji UE. Przy obecnym rozgłosie, jaki zapewnił sobie Orbán, sprawa jego kampanii z powodzeniem rozniesie się po całej Europie, mobilizując nacjonalistów wokół kwestii, które poruszają prawicowy elektorat. Węgry zresztą już zaczęły aktywną grę o stworzenie politycznej platformy na kontynencie.

Tuż po zawiązaniu koalicyjnego rządu w Rzymie premier Węgier wykonał telefon do Matteo Salviniego, nowego ministra spraw wewnętrznych Włoch i lidera Ligi Północnej, żeby omówić współpracę. Wywołało to sensację, bo Salvini słynie z twardego stanowiska. Domaga się przymusowych kwot, które umożliwiłyby relokację uchodźców z Półwyspu Apenińskiego.

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj