Świat

Wilczyca atakuje. Kim jest kobieta, która ma szanse pokonać Erdoğana

Meral Akşener ma szansę pokonać Erdoğana? Meral Akşener ma szansę pokonać Erdoğana? Yıldız Yazıcıoğlu (VOA) / Wikipedia
Czy Meral Akşener, zwana turecką żelazną damą, ma szanse pokonać Recepa Erdoğana i stanąć na czele Turcji?

„Po prostu wytrąciłam go ze strefy komfortu” – mówiła o prezydencie Erdoğanie już pół roku temu w rozmowie z magazynem „Time” Meral Akşener. I dodawała, że prezydent wreszcie zdaje sobie sprawę, że pojawiła się dla niego realna konkurencja.

Niewielu odważyło się przeciwdziałać reżimowi Recepa Erdoğana, który rządzi Turcją od 15 lat, najpierw jako premier, a potem prezydent. Jego pozycja jest bardzo mocna, a dotychczasowi ewentualni konkurenci, jak np. Abdullah Gül czy Ahmet Davutoğlu, albo po prostu obawiali się stanąć z nim do walki, albo też, jak Selahattin Demirtaş, popularny przywódca prokurdyjskiej partii, siedzą teraz w więzieniu pod zarzutem terroryzmu.

Czytaj także: Autokraci bez następców

Kim jest Meral Akşener?

Kiedy już wszystko było niemal przesądzone i zarówno prezydent Erdoğan, jak i jego Patria Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP) mieli wygrać w cuglach niedzielne (24 czerwca) przyspieszone wybory parlamentarne i prezydenckie, pojawiła się Meral Akşener. Urodzona w 1956 r. w Izmirze, pobożna, ale jednocześnie domagająca się rozdziału religii od państwa, muzułmanka i wnuczka imigrantów, którzy przybyli z Grecji w latach 20. ubiegłego wieku.

Skończyła historię na Uniwersytecie w Stambule i przez lata wykładała na kilku uniwersytetach oraz pełniła funkcję dziekana wydziału historycznego na Uniwersytecie Kocaeli. Ale po zrobieniu doktoratu z historii w 1994 r. zrezygnowała ze stanowiska dziekana, a rok później zdobyła miejsce w parlamencie jako posłanka centroprawicowej Partii Słusznej Drogi (DYP).

W ciągu kilku lat stała się głównym graczem politycznym w Turcji. Od 1996 r. przez niecały rok sprawowała nawet, jako pierwsza kobieta na tym stanowisku, funkcję ministra spraw wewnętrznych. Był to koalicyjny rząd kierowany przez pierwszego islamskiego premiera Necmettina Erbakana, jednak jego polityka miała wielu przeciwników, szczególnie w armii. Zaczęły się więc organizowane odgórnie manifestacje, a potem generałowie narzucili premierowi zmiany, które on za obronę stanowiska musiał wprowadzić.

Akşener, niegodząca się wówczas na wtrącanie się sił zbrojnych do rządu, nie brała udziału w wyborach w 1997 r. i musiała odejść z polityki. Wówczas jednak mocno ugruntowała się w niej postawa, że najważniejsze są rządy prawa. I dzisiaj krytykuje Erdoğana za populizm i ręczne sterowanie. Mówi, że jego świat jest czarno-biały. A ona nie wierzy w zasadę dobra i zła, tylko w praworządność. Jej powściągliwość wyraźnie kontrastuje z postawą Erdoğana, który jest niezwykle emocjonalny, często nawiązuje do wiary i najchętniej zwraca się bezpośrednio do Turków na różnego rodzaju wiecach.

Akşener, nazywana też często wilczycą, przeciwstawia się autorytarnym zapędom Erdoğana, ale i jej ideologii daleko do umiarkowanej. Po dziesięciu latach nieobecności w polityce wróciła do parlamentu jako członek Partii Ruchu Narodowego (MHP), czyli ugrupowania, które ma swoje początki w brutalnej, skrajnej tureckiej prawicy, a jego ruch młodzieżowy, czyli Szare Wilki, był zamieszany w szereg zabójstw podczas zamieszek w latach 70. i 80.

Kobieta, która rzuciła wyzwanie Erdoğanowi

Dzisiaj podkreśla się jednak jej doświadczenie polityczne, odwagę i upór, z którym przeciwstawia się Erdoğanowi. Przypomina się, że kobieta mająca tak duże doświadczenie w polityce to w Turcji rzadkość. A jeden z tureckich analityków porównuje nawet Akşener do Hillary Clinton i mówi, że jest jak sok z suszonych śliwek, o którym wszyscy wiedzą, że jest dobry dla zdrowia, ale równocześnie przyznają, że smakuje paskudnie.

Meral Akşener rzuciła wyzwanie Erdoğanowi już po tym, jak opuściła MHP. Odeszła z partii, kiedy okazało się, że jest tak popularna, że mogłaby zagrozić przewodzącemu jej Devletowi Bahçeliemowi. Wraz z innymi rozłamowcami założyła Partię Dobra (IYI), która teraz nawołuje do zjednoczenia opozycji przeciwko AKP. A sama stojąca na czele IYI Akşener mówi, że dziś największym wrogiem dla wszystkich powinien być Erdoğan, a wspólnym celem przywrócenie demokracji.

Akşener chce przywrócenia stosunków Turcji z Unią Europejską i powrotu w Turcji do rządów prawa, bo – jak przypomina – od czasu nieudanej próby zamachu stanu w 2016 r. podstawowe wolności zostały w Turcji mocno ograniczone. Obiecuje też bronić systemu parlamentarnego Turcji, a za swój priorytet uważa rozdział władzy (dlatego po referendum zapewniającym prezydentowi nieograniczoną władzę zaostrzyła swoją retorykę wobec Erdoğana i zdecydowała się stanąć z nim do walki).

Raczej nie będzie przywódczynią, która zlikwiduje coraz większe podziały społeczne i polityczne w Turcji. Zawzięcie odmawia uznania rzezi Ormian za ludobójstwo, uważa, że nazywanie masakr na ludności ormiańskiej w 1915 r. ludobójstwem jest oszczerstwem. Sprzeciwia się wznowieniu dialogu z PKK. Mniejszość kurdyjską nazywa terrorystami i preferuje odpowiedź militarną. A kiedy była jeszcze ministrem spraw wewnętrznych, to lidera PKK Abdullaha Öcalana nazywała „ormiańskim pomiotem”.

Kobiety zagłosują na kobietę?

W walce Akşener mogą pomóc kobiety, do których cały czas się zwraca, krytykując przy okazji tradycyjne poglądy Erdoğana i przypominając, że on woli, aby kobiety były w domu. Mówi, że teraz nadszedł czas, aby mężczyźni będący u władzy zaczęli odczuwać strach.

Nie bez znaczenia może być też wysoka inflacja i słabnąca waluta, bo gospodarka kraju tradycyjnie odgrywała kluczową rolę w tureckich wyborach. Do tej pory AKP i prezydent Erdoğan byli na tym polu bardzo skuteczni. Teraz prezydent posuwa się nawet do tego, żeby nawoływać rodaków za granicą do wyciągnięcia spod poduszki swoich oszczędności i inwestowania ich w kraju, więc wygląda na to, że posuwa się do mało wyszukanych chwytów, a jego wygrana wcale nie jest oczywista.

Czytaj także: Jak być dziennikarzem w Turcji? Najpierw naucz się pisać fake newsy

Więcej na ten temat

Warte przeczytania

Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Kultura

Niezwykły film o Tonym Haliku

Nowy film przypomina postać Tony’ego Halika – polskiego podróżnika, honorowego „białego Indianina”, nieustraszonego reportera, który realizm magiczny uprawiał w życiu i pracy.

Aneta Kyzioł
18.09.2020
Reklama