Trump zachował się niczym Putin wobec dziennikarki CNN
Wyrzucając Kaitlan Collins z konferencji, przyboczni Trumpa postąpili tak, jak to mają w zwyczaju Putin czy Erdoğan.
Czy Donald Trump jest jak Putin?
U.S. Navy Petty Officer 1st Class Dominique A. Pineiro/Chairman of the Joint Chiefs of Staff/Flickr CC by 2.0

Czy Donald Trump jest jak Putin?

Chyba możemy już odgadnąć, jakie właściwie rady otrzymał Donald Trump podczas spotkania w Helsinkach od swego przyjaciela Władimira Putina. Donald, weź się ostrzej za media – musiał mu powiedzieć rosyjski prezydent. Nauka nie poszła w las – oto dziennikarki telewizji CNN Kaitlan Collins nie wpuszczono w środę na konferencję prasową w ogrodzie Białego Domu, na której Trump wystąpił wspólnie z przewodniczącym Komisji Europejskiej Jean-Claude′em Junckerem. Powód: kilka godzin wcześniej na photo-op dla mediów w pokoju owalnym Collins, jak wyjaśnili rzecznicy prezydenta, „zadawała mu niewłaściwe pytania” i „odmówiła opuszczenia pokoju”, kiedy kazano jej wyjść.

Prezydentowi pytania się nie podobają

Wojna Trumpa z nieprzychylnymi mu mediami trwa od trzech lat, od kiedy zgłosił on swą kandydaturę do najwyższego urzędu. Prezydent często ściera się z dziennikarzami i niektóre pytania zbywa, mówiąc, że nie będzie odpowiadał, bo pytający reprezentują „fake news”.

Najnowszy incydent oznacza jednak eskalację konfliktu. Kiedy w pokoju owalnym Trump i Juncker składali oświadczenia na temat transatlantyckich sporów handlowych, Collins zapytała prezydenta, „czy nie martwi się, co Michael Cohen powie prokuratorowi”, a potem – „dlaczego Władimir Putin nie przyjął pana zaproszenia” do Waszyngtonu. Cohen, przypomnijmy, to były adwokat Trumpa, który ujawnił niedawno nagranie rozmowy z nim. Wynika z niej, że prezydent wiedział i zgodził się na opłacenie milczenia modelki Playboya na temat łączącego ich romansu.

Pytania były więc kłopotliwe i bez związku z głównym wątkiem spotkania z Junckerem – ale w USA to normalne w stosunkach rządu z mediami. Na briefingach z prezydentem mogą one zadawać pytania na każdy temat, bo okazji do takich spotkań jest mało.

Trump jak Putin czy Erdoğan

Jako długoletni korespondent PAP i POLITYKI w Waszyngtonie mogę zapewnić, że nie zdarzyło się do tej pory, by dziennikarza, w dodatku z akredytacją stałego korespondenta w Białym Domu, wykluczano za karę z obsługi jakiegokolwiek ważnego politycznego wydarzenia.

Wyrzucając Collins – która zresztą występowała na photo-op z Junckerem jako przedstawicielka telewizyjnego poolu, czyli wszystkich stacji telewizyjnych (co czyni się z braku miejsca w ciasnym pokoju owalnym) – przyboczni Trumpa postąpili tak, jak to jest w zwyczaju na dworach Putina albo Erdoğana. Działając najprawdopodobniej, jak przypuszcza Wolf Blitzer z CNN, na osobiste polecenie prezydenta.

Fox News też po stronie CNN

Sekowanie mediów przez Trumpa podoba się jego największym fanom, dla których żurnaliści to tuba znienawidzonych liberalnych elit. Ale szlaban dla Collins spotkał się ze zdecydowanym potępieniem całego dziennikarskiego środowiska – stosowne oświadczenie ogłosiło Stowarzyszenie Korespondentów przy Białym Domu (WHCA). Co najważniejsze, do krytyki przyłączyła się także prawicowa telewizja Fox News, konkurentka CNN, uważana za trybunę trumpizmu. „Stoimy razem z CNN, popierając prawo naszych dziennikarzy do pełnego dostępu [do wydarzenia medialnego], co wynika z nieskrępowanej wolności prasy” – oświadczył prezes stacji Jay Wallace. W Ameryce zasada swobody słowa, gwarantowana pierwszą poprawką do konstytucji, wciąż ma się dobrze – mimo i tam zaostrzającej się politycznej polaryzacji społeczeństwa.

A przy okazji: czy podobną solidarną postawę mediów wobec prób blokowania dostępu dla opozycyjnych dziennikarzy można sobie wyobrazić w Polsce?

Czytaj także

Ważne w świecie

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj