Świat

Kijów zerwał traktat o przyjaźni i współpracy z Moskwą

Ukraińcy mieli czas ochłonąć i przekonać się, że Moskwa nie żywi ani trochę przyjacielskich uczuć wobec Kijowa. Ukraińcy mieli czas ochłonąć i przekonać się, że Moskwa nie żywi ani trochę przyjacielskich uczuć wobec Kijowa. U.S. Air Force Staff Sgt. Jette Carr / Flickr CC by 2.0
Prezydent Petro Poroszenko podpisał właśnie dekret w tej sprawie: traktat przestaje obowiązywać i nie będzie przedłużony. Z ukraińskiej polityki zniknęła jeszcze jedna fikcja.
Dlaczego prezydent Poroszenko i ukraiński parlament czekali tak długo, akceptując fikcję?NATO North Atlantic Treaty Organization/Flickr CC by 2.0 Dlaczego prezydent Poroszenko i ukraiński parlament czekali tak długo, akceptując fikcję?

Nie ma co udawać – o przyjaźni między obu państwami nie można mówić od dawna, a z pewnością od 2014 r. Traktat, zawarty w 1997 r. za prezydentury Leonida Kuczmy, wszedł w życie rok później. Był odnawiany co 10 lat, a raczej odnawiał się automatycznie. Przewidywał poszanowanie i respektowanie granic przez oba kraje i współpracę we wszystkich dziedzinach życia, od ekonomii po żeglugę. Tak było za prezydentury Wiktora Juszczenki i Wiktora Janukowycza. Ukraińcy zresztą przyjmowali istnienie tego dokumentu ze zrozumieniem, jako coś normalnego, a nawet potrzebnego.

Co dawał traktat o współpracy między Ukrainą i Rosją

Rosja to wielki sąsiad, setki tysięcy Ukraińców tu pracowało i zarabiało lepsze pieniądze niż u siebie. Granica między obu krajami była praktycznie otwarta, Ukraińcy mogli ją przekraczać bez wiz czy stempli. W sytuacji gdy kraje Unii wprowadziły lub utrzymywały wizy dla Ukraińców, to była korzyść i ewidentne ułatwienie. Mieszkańcom Donbasu bliżej było do Moskwy niż do Kijowa, zwłaszcza mentalnie. Rosję uważano za kraj bliski, przyjazny. Znajomość rosyjskiego i wspólnota Kościołów robiły swoje.

Wszystko zmieniło się po Majdanie w 2014 r. Inwazja i zajęcie Krymu, sposób, w jaki dokonał tego Władimir Putin, bezczelnie i arogancko gwałcąc prawo międzynarodowe – zaskoczyły Ukraińców. Patrzyli na to, co się dzieje, z niedowierzaniem. Podobnie było z inwazją w Donbasie. Nikt się nie spodziewał, że Moskwa wesprze separatystów, że Rosjanie naruszą granice Ukrainy, że od ich pocisków będą ginąć żołnierze, ochotnicy i cywile, kobiety, dzieci. Płonęły domy, ludzie musieli uciekać z wiosek i miast.

Rosja łamie wszelkie porozumienia

Ukraińcy nie mogli uwierzyć: czy tak zachowuje się przyjaciel? To był chyba największy szok. Nastąpiło przewartościowanie. Nie od razu zresztą, nie w pełni, bo trudno pozbyć się złudzeń z dnia na dzień. Trudno przyznać się do krótkowzroczności. Ale przecież Rosjanie złamali wszystkie traktaty i porozumienia z Kijowem, nie tylko ten o przyjaźni. Nie drgnęła im powieka. Zmienili granice, wcielili Krym do Rosji. Fałszowali referenda i wybory. I nagle Ukraińcy odkryli, że to nie jest przyjaźń. To w Rosji znalazł schronienie Wiktor Janukowycz, unikając sprawiedliwości.

Dlaczego prezydent Poroszenko i ukraiński parlament czekali tak długo, akceptując fikcję? Traktat o przyjaźni trwał, a Rosja na każdym kroku demonstrowała wrogość wobec Kijowa. Pewnie uznano, że wypowiedzenie umowy to tylko formalność. Koń, jaki jest, każdy widział. Traktat stał się martwy, śmieszny właściwie, a jego zapisy mogły być odczytywane w kabaretach. Także Ukraińcy, również ci, którzy wierzyli Moskwie, mieli czas ochłonąć i przekonać się, że nie żywi ona ani trochę przyjacielskich uczuć wobec Kijowa.

Czytaj także: Krym. Kropla geopolityki

Decyzja wzmocni Poroszenkę

Chyba nikt na Ukrainie nie żałuje dziś gestu Poroszenki. W kontekście niedawnych wydarzeń w Cieśninie Kerczeńskiej, kiedy Rosjanie ostrzelali ukraińskie okręty i zajęli je bezzwrotnie, mimo apeli płynących ze świata uwięzili i sądzą ukraińskich marynarzy – kontynuowanie tej „przyjaźni”, nawet tylko na piśmie, nie miało sensu.

Decyzja o zerwaniu traktatu powinna wzmocnić notowania Poroszenki, podobnie jak uwieńczone powodzeniem starania o przyznanie autokefalii ukraińskiej cerkwi, co zresztą rozwściecza Moskwę. Z ukraińskiej polityki zniknęła jeszcze jedna fikcja, bo istnienie tego traktatu w politycznej przestrzeni miało charakter komedii. Czarnej komedii.

Czytaj także: Niepodległa Ukraina ma 27 lat. Ale czy są powody do świętowania?

Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Społeczeństwo

Wiedza nastolatków o seksie przypomina średniowieczną mapę świata

„Seks domaciczny” to nieprzypadkowe przejęzyczenie. Polskie nastolatki nie za bardzo wiedzą, jaki organ do czego służy.

Joanna Cieśla
11.08.2015
Reklama