Świat

Fiasko na Kremlu

Po szczycie Putin-Abe. Spór o Kuryle trwa

Fiaskiem zakończyły się rozmowy premiera Japonii Shinzo Abe z Władimirem Putinem w sprawie Wysp Kurylskich Fiaskiem zakończyły się rozmowy premiera Japonii Shinzo Abe z Władimirem Putinem w sprawie Wysp Kurylskich Kremlin.ru / mat. pr.
Fiasko przyniosła kolejna próba zakończenia rosyjsko-japońskiego sporu o Wyspy Kurylskie. Mimo optymistycznych zapowiedzi z obu stron nie udało się nawet sformułować planu dojścia do porozumienia.
Wikipedia

Rozmowy w sprawie zawarcia traktatu pokojowego zainicjował w ubiegłym roku Władimir Putin. Za deklaracją dobrych intencji nie pojawiły się, z jego strony, nawet próby znalezienia kompromisu. Rosja po raz kolejny potwierdziła, że nie zamierza Wysp Kurylskich oddać.

Czytaj także: Czy Rosja odda Kuryle? Nie ma nic za darmo

Co Japończycy i Rosjanie sądzą o Kurylach

Kolejna runda rokowań, do których premier Japonii jak zwykle przystąpił z dużym ładunkiem optymizmu, odpowiada społecznym oczekiwaniom zarówno w Rosji, jak i w Japonii. Jest w nich piękna symetria. 72 proc. Rosjan jest przeciwna oddaniu Wysp Kurylskich Japonii, prawie 73 proc. Japończyków nie wierzy, że starania japońskiego rządu o ich zwrot zakończą się sukcesem. Godny podziwu realizm w ocenach i prognozach. 20 proc. Japończyków miało nadzieję, że rokowania w tej sprawie mają szansę powodzenia, jednak tylko 14 proc. Rosjan byłoby skłonnych zaakceptować decyzję Kremla o oddaniu Wysp.

Przeważająca część badanych Japończyków (43,5 proc.) opowiada się za wariantem przejęcia na początku dwóch małych wysp (Habamoi, Shikotan) i kontynuowaniu negocjacji o zwrot większych (Kunashir i Iturupu). Nieco ponad 7 proc. uważa, że Japonia nie powinna tym problemem zaprzątać sobie głowy.

Historia walki o Wyspy jest stara jak świat i dobrze przypomina, co w cywilizowanej polityce naprawdę się liczy.

O co chodzi w sporze o Wyspy Kurylskie

Wyspy Kurylskie układają się w ogniwa łańcucha łączącego Japonię z Rosją. Od połowy XIX w. należały do Japonii. 7 lutego 1855 r. Japonia i Rosja podpisały pierwszy traktat w tej sprawie (patrz mapa i granica z 1855 r.). Ten dzień w Japonii obchodzony jest jako „Dzień Północnych Terytoriów”, święto narodowe.

Dwadzieścia lat później, w 1875 r., Rosja oddała Japonii wszystkie Wyspy Kurylskie Japonii w zamian za japońską część wyspy Sachalin. Po wojnie rosyjsko-japońskiej, którą Rosja przegrała, Sachalin wrócił do Japonii. Tak było do 1945 r., gdy Związek Radziecki przystąpił do wojny z Japonią, realizując porozumienie z Wielką Brytanią i Stanami Zjednoczonymi osiągnięte na konferencji w Jałcie. Stalin podjął to zobowiązanie, ale jednym z warunków był transfer Sachalina i Wysp Kurylskich pod kontrolę sowiecką. Alianci na to przystali, ale po wojnie zaczęli się od tej obietnicy danej Stalinowi dystansować. Wsparli Japonię, która podpisanie pokoju z Moskwą uzależniła od oddania Wysp Kurylskich, proponowała powrót do traktatu i granicy z 1855 r. Kreml był skłonny oddać dwie małe wyspy Habamai i Shikoten, pod warunkiem że Japonia uzna włączenie Wysp Kurylskich po 1945 r. za sprawiedliwy rezultat drugiej wojny światowej (patrz granica w 1945 r.).

Wyspy dla Japonii szansą na rozwój

Japonii zależy na czterech wyspach, zamieszkałych obecnie przez blisko 20 tys. ludzi. Od pierwszej z nich – Kunashir – oddziela Japonię 20-kilometrowa cieśnina. Na japońskich mapach cztery sporne wyspy należą do gubernatorstwa Hokkaido. W Japonii żyje blisko 6 tys. byłych mieszkańców i spadkobierców mieszkańców Wysp, z których wielu planuje powrót do utraconych ziem. W Japonii powrót „terytoriów północnych”, jak nazywa się tam wyspy, jest ideą narodową, zaś politycznie niezwykle ryzykowne jest kwestionowanie przynależności wysp lub mówienie o niemożliwości ich powrotu.

Czytaj także: Japonia zrywa z pacyfizmem

Wyspy Kurylskie, obecnie gospodarczo i ekologicznie zaniedbane, są dla Japonii, od lat borykającej się z deficytem ziemi i powierzchni pod działalność gospodarczą, szansą na rozwój. Obszar między grzbietem Malaya Kuril i wyspą Kunashir ma do tego szczególnie korzystne warunki hydrobiologiczne dla hodowli najcenniejszych gatunków ryb z rodziny łososiowatych. Oprócz rybołówstwa Wyspy Kurylskie są bogate w minerały. Według Morskiego Uniwersytetu Państwowego w Sachalinie na wyspach znajdują się złoża tytanu i srebra. Na Iturupie i wokół niej mogą znajdować się też złoża ropy i gazu.

Dlaczego Kuryle są tak cenne dla Rosji

Rosja traktuje Wyspy Kurylskie jednak głównie jako silną pozycję strategiczną, blokującą Zachód przed atakiem na swoje terytorium. Rosja uważa, że ​​utrata kontroli nad Wyspami Kurylskimi ograniczy zdolność przemieszczania się jej floty z Pacyfiku do wejścia na Ocean Spokojny, a po drugie, zmniejszy możliwość kontrolowania ruchu obcych statków na Morze Ochockie. Wreszcie w Rosji obawiają się, że transfer wysp do Japonii otworzy dostęp do nich armii Stanów Zjednoczonych. Japonia twierdzi, że nic takiego się nie stanie.

Podczas drugiej wojny światowej Japończycy zbudowali na Wyspach potężny system fortyfikacji, lotnisk i baz morskich. Niektóre z tych obiektów są wykorzystywane do dzisiaj przez armię rosyjską. Na wyspach znajdują się przybrzeżne systemy rakietowe Bastion, a także systemy przeciwlotnicze Buk. Rosyjski Sztab Generalny planuje na Wyspach Kurylskich kolejne inwestycje, nową bazę Floty Pacyfiku i lotnisko wojskowe.

Spór o historię i przyszłość Wysp Kurylskich jest wielowątkowy. Dla Rosji najistotniejsze są, jak się wydaje, kwestie strategiczne, zwiększanie potencjału militarnego oraz utrzymanie jałtańskiego porządku. Skoro nam pozwolili zabrać, to nie oddamy. Jest w tym ostatnim dążeniu nowy wątek, ściśle związany z Jałtą.

Dalekosiężne cele Putina

Oddanie Japonii Wysp Kurylskich zdecydowanie wzmocni postulat Ukrainy – i wspierającego ją Zachodu – oddania anektowanego Krymu. Japończycy korzystają z każdej okazji, by próbować odzyskać Wyspy. Ich argumenty są warte uwagi i wsparcia. Putin podjął tę kwestię pod koniec ubiegłego roku chyba głównie z myślą o jej propagandowym wymiarze. Bardzo dobrze się mieści w kontekście Krymu, Donbasu, zapowiedzi „integracji” Białorusi z Rosją. To dobrze sprzedaje się w telewizji i wzmacnia więź ludności z przywódcą. Niestety, nie posuwa świata do przodu.

Czytaj także: Rosja testuje przygotowanie do wojny

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

„Nie prowadzimy lekcji z masturbacji”, czyli na czym polega edukacja seksualna

Nie chodzi o to – jak wydaje się niektórym – żeby pokazywać techniki masturbacyjne. Raczej o to, żeby specjaliści wytłumaczyli rodzicom i wychowawcom, że coś takiego jak masturbacja dziecięca istnieje.

Dominika Buczak
17.06.2019
Reklama