Recenzja książki: Jakub Małecki, „Nikt nie idzie”
Śmierć i zniknięcie jest wystarczającym nadnaturalnym efektem – po którym zostajemy czasem z głupawymi ostatnimi słowami, jakie wypowiedziało się do zmarłego, z całym niedomkniętym życiem.
Śmierć i zniknięcie jest wystarczającym nadnaturalnym efektem – po którym zostajemy czasem z głupawymi ostatnimi słowami, jakie wypowiedziało się do zmarłego, z całym niedomkniętym życiem.
Twardoch nie po raz pierwszy bierze się za tematy najtrudniejsze.
Konsekwentnie używane przez autorkę krótkie zdania nie przesłaniają braku spójnej, a miejscami i banalnej opowieści o losie kobiet.
Możemy się domyślać, co jest sednem tej historii – bolesne i pokorne zmaganie z okaleczonym ciałem. Ale jest coś jeszcze.
Po bardzo dobrym „Bukareszcie” Małgorzata Rejmer napisała książkę o Albanii, przejmującą i znakomitą.
Rzeczywistość, opisywana niezwykle zmysłowo, ze zrozumiałą łapczywością, zaczyna mieszać się z wizjami, nierzadko koszmarnymi.
Rozmowa bardzo inteligencka, krakowska, polska, europejska, pyszna jak sernik wiedeński pod wódeczkę.
Nowa powieść Myśliwskiego jest zaskakująco przewrotna.
Zmarły trzy lata temu Edward Żebrowski zrobił w swoim życiu zaledwie trzy filmy, za to na tyle ważne, że środowisko postrzegało go jako autorytet nie tylko w dziedzinie reżyserii.
Smutny to zbiór, ale i zapowiadający lepszą przyszłość.
Oddanie przez autora kolorytu miasta tak zmiennego jak Nowy Jork i umiejętność barwnego opisania jednej z najciekawszych jego dekad warte są docenienia.
Paulo Coelho, guru i dostarczyciel duchowych pseudomądrości, tym razem postanowił pochwalić się swoją bujną młodością.
„Niespokojni” spodobają się czytelnikom wspomnień z dzieciństwa oraz miłośnikom dwóch wielkich gwiazd kina: Liv Ullmann i Ingmara Bergmana, którego stulecie urodzin właśnie obchodzimy.
To, co pisze Bieńczyk, najbardziej kojarzy się z utworem muzycznym, w którym kolejne motywy, dźwięki pojawiają się, wprowadzają następne, powtarzają się i dopiero razem mogą wybrzmieć w pełni. Wspaniale się słucha/czyta taką opowieść.
Agnieszka była jedną z tych postaci, która ze swoją swobodą i czarem pasowała do Zachodu, ale jednocześnie tylko w Warszawie i tylko w tym języku mogła mieszkać.
Rodzina Jörgena Hofmeestera mimo jego starań nie jest najszczęśliwsza na świecie, a przez to wydaje się całkiem typowa.
Autorka pierwsza w Polsce sięga po historie przymusowych pracownic seksualnych w czasie II wojny światowej.
Możemy ten zbiór migawek, obserwacji, miniatur czytać jako krytykę społeczeństwa, studium przemocy zadawanej kobietom, bo większość pacjentek nie jest tak szalona, żeby nie pamiętać, czego zaznały.
Książka mrozi krew w żyłach niczym powieść sensacyjna, obfituje w zwroty akcji, naturalistyczne opisy. Niestety, to nie fikcja, ale literatura faktu.
Wywód Beard jest bardzo przekonujący, ma tylko jedną wadę: kończy się zbyt szybko i pozostawia niedosyt.