Recenzja wystawy „Maj 2066”
Pomimo ideologicznej spójności i pewnej atrakcyjności konceptu całość wydaje się niespójna i nazbyt pobieżna.
Pomimo ideologicznej spójności i pewnej atrakcyjności konceptu całość wydaje się niespójna i nazbyt pobieżna.
Początek lata upływa nam pod silnym wpływem obiektywu z najwyższej półki.
Tego przegapić nie wypada.
Do nastroju wyciszenia doskonale dopasowuje się wysmakowana i dyskretna aranżacja Borisa Kudlički.
Niewiele z tego miszmaszu wynika, poza ogólnym mętlikiem w głowie, choć kilka prac przyciąga uwagę.
Mistrzowskie spotkanie mistrzów: Rodina i Dunikowskiego. Rzeźby z dwóch poświęconych im biograficznych muzeów w Paryżu i w Warszawie znalazły się w jednym miejscu, jednym czasie i pod wspólnym hasłem: Kobieta.
To pierwsza w kraju retrospektywa artystki z tamtych czasów.
Opowieść o tym, jak wyglądała i jak się skończyła „dobra zmiana” sprzed 70 lat, może i jest nienowa, może oczywista, ale nieodmiennie – ku przestrodze – warta przypominania.
W wystawie bierze udział 40 artystów i 19 studentów gdańskiej ASP.
Już od kilku lat, z żelazną konsekwencją, MOCAK realizuje cykl wystaw prezentujących artystyczny wizerunek różnych obszarów naszego życia.
Rzadko mamy okazję gościć w Polsce kolekcję sztuki współczesnej o takim ciężarze gatunkowym.
W tej dezynwolturze i swobodnym przekraczaniu środowiskowych zasad może tkwić pomysł na sukces.
Jest to ciekawy, edukacyjno-popularyzatorski pomysł.
Prace Austriaczki zdają się nieść dość uniwersalne treści, stąd trudno mówić o jakimkolwiek ich zestarzeniu się.
Nie wydaje się, by Leto jako malarz wszedł kiedykolwiek do kanonu polskiej sztuki, ale obrazy ciekawie poszerzają wizerunek tego twórcy i uzupełniają jego holistyczną wizję uprawiania sztuki, w której jest miejsce na wszystko, co artyście w duszy zagra.
Wszystkie tematy utrzymane w melancholijno-egzystencjalnej konwencji.
Bardzo efektownie, trzema równocześnie otwieranymi wystawami, żegna się MSN ze swą dotychczasową siedzibą w dawnym pawilonie meblowym Emilia.
Na wystawie reprezentowana jest większość ważnych zjawisk artystycznych półwiecza 1945–95, choć z widocznym przechyłem w stronę malarstwa figuratywnego.
Widz może obserwować, jak na podstawie starych fotografii powstawały najpierw odręczne, spontaniczne szkice, następnie wymiarowe, techniczne rysunki, dalej pomniejszone modele, aż w końcu finalne, potężne dzieła.
Czy oni w ogóle nie mieli złych malarzy?