Kultura

Typujemy Oscary! Dla kogo statuetki w najważniejszych kategoriach

Kadr z filmu „Roma” Kadr z filmu „Roma” Alfonso Cuarón / materiały prasowe
Rozdanie Oscarów, uważanych za najważniejsze nagrody w kinematografii, już 25 lutego 2019 r. Kto powinien otrzymać statuetkę, a kto wygra i dlaczego?

Najlepszy film

To chyba najtrudniejsza do przewidzenia kategoria. Gdyby wygrała „Roma”, byłby to przełom – pierwszy film nieanglojęzyczny (z podpisami) zdobywający najważniejszego Oscara w 91-letniej tradycji tej nagrody. W dodatku autorski, ambitny, niekomercyjny, wyprodukowany przez Netflixa i dystrybuowany w większości krajów w sieci. Przedoscarowe sondaże dają filmowi Alfonso Cuaróna aż 32,6 proc. szans. Jeśli Akademicy zagłosują na „Czarną panterę”, też oznaczać to będzie rewolucję – jeszcze nigdy superbohaterskie widowisko zrealizowane na podstawie komiksu Marvela nie triumfowało w tak prestiżowej konkurencji. Ale to mało prawdopodobna opcja. Z kolei komedia „Green Book” ma już Złoty Glob i została uznana przez gildię producentów za najlepszy film roku. Do tego „Faworyta” – jeden z najoryginalniejszych tytułów w tym gronie. Naprawdę trudny wybór.

Wygra: „Roma”
Powinien wygrać: „Green Book” albo „Roma”

Najlepszy reżyser

Czy Paweł Pawlikowski może sprawić miłą naszym sercom niespodziankę, wygrywając jedną z najważniejszych i mocno obstawioną konkurencję reżyserską? Wszystko jest oczywiście możliwe, ale według amerykańskich bukmacherów łudzić się raczej nie powinniśmy. Najwyżej notowany jest Alfonso Cuarón z 65 proc. szans na zwycięstwo, drugi w kolejności Yorgos Lanthimos ma 11 proc. Ta różnica, a w zasadzie przepaść między nimi, wiele mówi, nie wróżąc Pawlikowskiemu najlepiej. Na pocieszenie pozostaje wyobrazić sobie, jak się musi czuć Peter Farrelly, reżyser filmu „Green Book”, który został w ogóle pominięty w nominacjach.

Wygra: Alfonso Cuarón
Powinien wygrać: Paweł Pawlikowski

Najlepszy aktor pierwszoplanowy

Absolutnym faworytem jest 38-letni Rami Malek. To, jak zagrał Freddiego Mercury’ego, zasługuje na szacunek i wszelkie nominacje, ale czy na Oscara? Amerykański aktor pochodzenia egipskiego nigdy wcześniej nie był obecny na gali. Dla Christiana Bale’a, jego największego konkurenta, który w „Vice” wcielił się w Dicka Cheneya, to już czwarta nominacja. Gdyby jednak wygrał Bale, znalazłby się w elitarnym gronie aktorów posiadających statuetki w obu kategoriach: za najlepszą rolę pierwszo- i drugoplanową. Namieszać może jeszcze obżerający się hot dogami w „Green Book” Viggo Mortensen. Zważywszy jednak, że w ciągu ostatnich 16 lat jedenaście razy wygrywali w tej kategorii aktorzy grający postaci historyczne – cudu raczej nie będzie.

Wygra: Rami Malek
Powinien wygrać: Christian Bale

Najlepszy aktor drugoplanowy

Nie ma co kombinować. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na Mahershalę Alego.

Wygra: Mahershala Ali
Powinien wygrać: Mahershala Ali

Najlepsza aktorka pierwszoplanowa

Dla siedmiokrotnie nominowanej Glenn Close być może to jedna z ostatnich okazji, by stać się właścicielką upragnionego Oscara. Głosujący doskonale zdają sobie z tego sprawę, dlatego inne wyróżnione panie nie mogą czuć się za pewnie. Rola cichej, stłamszonej przez sławnego noblistę żony, która pisze za niego książki, nie stanowi aż tak spektakularnego wyczynu jak wcześniejsze występy aktorki w „Fatalnym zauroczeniu” czy „Niebezpiecznych związkach”. Jeśli wygra więc Close, niektórzy potraktują to jako nagrodę za całokształt. Kreacja Olivii Colman, kapryśnej i schorowanej królowej Anny w „Faworycie”, wydaje się dużo ciekawsza.

Wygra: Glenn Close
Powinna wygrać: Olivia Colman

Najlepsza aktorka drugoplanowa

Mamy tu zatrzęsienie imponujących nazwisk i doskonałych ról, więc będzie ciężko z trafnym przewidywaniem. Każda z nominowanych aktorek zasługuje na wyróżnienie, w szczególności obie panie rywalizujące ze sobą w „Faworycie”. Poprawnie polityczny byłby wybór Afroamerykanki Reginy King w „Gdyby ulica Beale umiała mówić” albo Meksykanki Mariny de Taviry w „Romie”. Jeśli nie one, to o Oscarze w dużej mierze zadecyduje lepsza reklama, czyli pieniądze.

Wygra: Amy Adams
Powinna wygrać: Emma Stone albo Rachel Weisz

Najlepsze zdjęcia

Przyznana niedawno Łukaszowi Żalowi Nagroda Amerykańskiego Stowarzyszenia Operatorów Filmowych rozpaliła nadzieje na Oscara dla Polaka (wcześniej Żal był nominowany z Ryszardem Lenczewskim za „Idę”), ale w powietrzu wisi jeszcze większa sensacja. Alfonso Cuarón może zapisać się w historii Akademii jako pierwszy artysta, który otrzyma jednocześnie Oscara za reżyserię i za zdjęcia. „Zimna wojna” nie jest gorszym filmem od „Romy”. Ponieważ reszta wspaniałych operatorów w tej stawce chyba się nie liczy, pewne wydaje się tylko to, że po raz pierwszy od czasu „Listy Schindlera” nagrodzony zostanie za zdjęcia film czarno-biały.

Wygra: Alfonso Cuarón
Powinien wygrać: Łukasz Żal

Najlepszy film nieanglojęzyczny

Liczymy, że członkowie Akademii pójdą po rozum do głowy i wskazując „Romę” jako zwycięzcę w głównej kategorii (najlepszy film), spojrzą łaskawszym okiem na „Zimną wojnę”. W świecie idealnym tak by to właśnie wyglądało. Zasłużony Oscar dla Polski w konkurencji obcojęzycznej i historyczny triumf Meksyku w innych. Teoretycznie szyki mogą pokrzyżować Azjaci: zdobywca Złotej Palmy Japończyk Hirokazu Koreeda i Libanka Nadine Labaki (Niemiec Florian Henckel von Donnersmarck nie wiadomo, co tu robi). Jak będzie, przekonamy się niebawem.

Wygra: „Zimna wojna”
Powinna wygrać: „Zimna wojna”

Czytaj także: Oscary już nie takie białe

Reklama

Czytaj także

Świat

NIEMCY: Berlin ciągnie do Moskwy

Osiem dekad po pakcie Ribbentrop-Mołotow w Niemczech rośnie presja na kolejną odwilż w relacjach z Rosją. Działania polskiego rządu raczej nie studzą tego zapału.

Adam Krzemiński
02.09.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną