Kultura

Kult przeciw szczepieniom? Kazik strzela sobie w stopę

Koncert zespołu Kult. Suwałki, 2014 r. Koncert zespołu Kult. Suwałki, 2014 r. Andrzej Sidor / Forum
Wpuszczanie na koncert tylko zaszczepionych jest jak apartheid – grzmi zespół Kult. Z jednej strony mylnie ocenia sytuację, z drugiej sam na niej korzysta.

Kazik Staszewski od kilku dekad puentuje rzeczywistość, a jego piosenkę „Polska” można by rokrocznie aktualizować, opisując to, co się nad Wisłą ciągle wydarza. W ubiegłym roku utworem „Twój ból jest lepszy niż mój” postawił do góry nogami całą radiofonię, ostatnie miesiące to niestety więcej strzałów w stopę pozbawionych empatii. Raz ogłosił, że pieniądze z Funduszu Wsparcia Kultury „są kradzione” i ich nie chce, a niedawno – że opłata reprograficzna w ramach ustawy o artyście zawodowym to działanie socjalistyczne.

Status widza zaszczepionego

W pierwszych dniach czerwca razem z zespołem Kult opublikował oświadczenie w odpowiedzi na panujące obostrzenia w branży muzycznej. „W związku z tym, że zaczynają pojawiać się pogłoski o koncertach i festiwalach przeznaczonych tylko dla zaszczepionych, chcemy opublikować w tym miejscu naszą decyzję. Grupa KULT nie bierze udziału w koncertach, na które będą wpuszczani tylko ludzie zaszczepieni. Apartheidowi mówimy zdecydowanie NIE. CHCEMY ŁĄCZYĆ, A NIE DZIELIĆ”.

Oświadczenie było reakcją na stanowisko organizatorów Chorzów FEST, którzy zapowiedzieli, że na imprezę będą wpuszczać tylko zaszczepionych. W sieci zawrzało – dla najwierniejszych fanów opinia zespołu okazała się Everestem nonkonformizmu i niezależności, dla innych szczytem ignorancji: „Mając takie zasięgi, tak duży fanbase i taki wpływ na rzeczywistość, pod pretekstem łączenia ludzi promujecie antyspołeczne i antyszczepionkowe postawy? (…) Panie Kazik, jest Pan strasznie nieodpowiedzialnym człowiekiem”. „Od zespołu i jego frontmana, który od lat zwraca uwagę w tekstach swoich piosenek na krytyczne myślenie, niedawanie się dezinformacyjnemu bullshitowi itd., można by chyba takich kompetencji wymagać”.

Trudno nie dostrzec krótkowzroczności i niezrozumienia sytuacji przez zespół. Po pierwsze, określenie „apartheid” jest nie na miejscu, ponieważ czarnoskórzy obywatele RPA byli prześladowani za kolor skóry, na który nie mieli wpływu. Niezaszczepieni natomiast mogą zmienić status na zaszczepionych – mają wolny wybór i muszą tego wyboru ponosić konsekwencje. Po drugie, warto pamiętać o samych organizatorach. W przypadku nieuzasadnionych decyzji rządowych, mówiących o zaledwie 250 uczestnikach koncertów plenerowych i całej reszcie osób zaszczepionych, muszą oni zapewnić bezpieczeństwo publiczności. Chorzów FEST, których anons wywołał oburzenie Kultu, całą sytuację zresztą sensownie wytłumaczył: „Niemożliwym jest wybranie ekskluzywnej grupy 250 osób, które nie posiadając szczepienia, będą mogły wejść na teren festiwalu. Stąd też nasza decyzja o organizacji tegorocznej edycji FEST Festivalu wyłącznie dla osób zaszczepionych”.

Czytaj też: Czas wirtualnych koncertów

Żeby koncert nie skończył się w szpitalu

Znamienne, że Kult już koncerty gra, i to również na takich warunkach, co dodaje całej sytuacji absurdu. Być może sytuacja pandemii na początku zaburza obraz sytuacji, ale górę bierze rozsądek: zespół poparł Jerzy Owsiak, ale potem zadeklarował, że na Pol′and′Rock Festival – bazując na wynikach ankiety uczestników – będą mogli w tym roku wejść wyłącznie zaszczepieni.

Sytuację wyjaśnił dr Paweł Grzesiowski, ekspert Naczelnej Rady Lekarskiej ds. Covid-19: „Nie chodzi o to, żeby nie wpuszczać osób niezaszczepionych. Zaszczepieni mogą być zwolnieni z pewnych ograniczeń, a niezaszczepieni muszą np. mieć test z negatywnym wynikiem lub maseczkę. To nie jest nowa droga do dyskryminacji czy segregacji ludzi, ale dbanie o bezpieczeństwo. My rozmawiamy o bezpieczeństwie i tym, żeby koncert nie skończył się w szpitalu – powiedział w programie „Gość dnia” w Polsacie. – Panów z Kultu zapraszam na szkolenie z rozumienia, co to jest apartheid. Muzycy powinni być szczególnie wrażliwi na wartości humanistyczne. To wypowiedź bardzo niefortunna”.

Chociaż w innych europejskich krajach limity osób mogących uczestniczyć w wydarzeniach plenerowych są większe niż 250 osób, najczęściej osoby biorące udział w koncertach muszą być zaszczepione lub mieć negatywny wynik koronawirusa. Relatywnie mało osób kwestionuje system szczepień – fani i fanki muzyki wiedzą, że to jedyna szansa na powrót do normalności. Jak zapowiada dr Grzesiowski, kolejna fala w Polsce może pojawić się pod koniec września lub w październiku. Jeśli zaszczepi się 70–80 proc. osób powyżej 60. roku życia, przejdziemy ją łagodniej niż dwie dotychczasowe.

Czytaj też: Masowe wydarzenia pod lupą naukowców

Piosenka o Kaziku

Pytanie, czy twórcy Kultu postanowili zadbać o swój interes, pochopnie napisali to, co przyniosła im ślina na język, a może to działanie marketingowe? Zespół właśnie wydał album „Ostatnia płyta”, sam Staszewski w jednym z wywiadów przyznał, że dzięki takiemu tytułowi więcej osób może być zainteresowanych jego kupnem, więc może i burza dookoła zespołu jest ich zdaniem dobrą kampanią?

Dzięki większej liczbie zaszczepionych wzrasta szansa na powrót do normalności, a dzięki mniejszym wybrykom Staszewskiego ubyłoby pomysłów na kolejne wersje „Polski” Kultu, bo wokalista i tekściarz ostatnio zamiast roli wnikliwego obserwatora coraz częściej sam staje się wdzięcznym tematem do opisania w piosenkach.

Sęk w tym, że chodzi tu nie tylko o kilka koncertów jednego zespołu, ale o zdrowie uczestników i uczestniczek (których na owych koncertach pojawiają się tysiące) oraz o odmrożenie sektora muzycznego, który w ostatnich miesiącach na pandemii mocno cierpi. Lepiej marketingowo byłoby więc zachęcać do szczepień, chociażby po to, żeby słynna pomarańczowa trasa Kultu, organizowana zazwyczaj w październiku, mogła się w tym roku odbyć.

Czytaj też: Wreszcie zagrają! Na jakie koncerty warto się wybrać?

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Kraj

Kuchciński, Terlecki: od hipisów do PiS-u

Niewielu polskich hipisów w uczesanym dorosłym życiu wybrało politykę. Ci, którzy zaszli najdalej – dzisiejszy marszałek i wicemarszałek Sejmu – zostali zatwardziałymi konserwatystami.

Agnieszka Sowa
26.01.2016
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną