Recenzja filmu: „Mięso (Grave)”, reż. Julia Ducournau
Francuski horror o kanibalizmie i seksie, który równocześnie jest skomplikowanym dramatem o dorastaniu, poddawaniu się presji grupy, stosunku do własnego ciała i o pożądaniu.
Francuski horror o kanibalizmie i seksie, który równocześnie jest skomplikowanym dramatem o dorastaniu, poddawaniu się presji grupy, stosunku do własnego ciała i o pożądaniu.
Oszczędna, minimalistyczna narracja podkreśla medytacyjny charakter zaskakująco skromnego, ale dojrzałego filmu.
Filmy przygodowe, w których grupa dzieci nie czuje potrzeby wyjawienia dorosłym swojej tajemnicy, mają już długą historię.
Zabawny, mądry film, oby został dostrzeżony przez akademików przyznających Oscary.
Rachel w pierwszych scenach filmu pojawia się tylko w listach z początku XIX w.
Brakuje tu Davida Attenborough, który w mądry sposób skomentowałby te piękne ujęcia.
Produkcja opowiada o zapoczątkowanej w latach 70. XX w. transformacji biznesu porno z pokątnie uprawianego procederu w wartą miliardy gałąź przemysłu rozrywkowego.
Film, przechylony w kierunku melodramatu retro, chwilami zbyt mocno przypomina absurdalną zabawę w teatralne qui pro quo.
Siedmioodcinkowa kontynuacja klimatycznego kryminału Jane Campion (Oscar za „Fortepian”), którego pierwsza odsłona, rozgrywana w porywających plenerach Nowej Zelandii, zachwyciła krytyków cztery lata temu.
To druga ekranizacja wydanej w 1966 r. gotyckiej powieści Thomasa P. Cullinana „Na pokuszenie”. Polemiczna i konkurencyjna wobec „Oszukanego” Dona Siegela sprzed 46 lat.
Niezwykła, poruszająca baśń o tym, jak wrócić do korzeni, słuchając przy tym mądrości przodków.
Krótkie metraże są nie tylko cennym zapisem sprzed ponad stu lat, ale też niosą ważne przesłania społeczne.
Sceny akcji, których w filmie nie brakuje, są pomysłowe i sprytnie zrealizowane.
Catherine Deneuve lubi grać zimne wyrachowane przedstawicielki burżuazji, ale dość często demonstruje również swój wielki talent komediowy.
Plusem są całkiem interesująco napisani bohaterowie, Sigourney Weaver w roli najgorszej ze złych, współczesny Nowy Jork i szczypta ironii.
Frank wyciąga ze schroniska przygotowywanego do uśpienia zaginionego kocura Mary. Mało tego, kot ma tylko jedno oko.
W mgle, śnie, tajemniczych odgłosach dochodzących z mroku spowita jest pasja reżysera, którego ambicje sięgają bardzo wysoko.
Izraelski ośmioodcinkowy thriller szpiegowski zainspirowany zorganizowanym przez Mosad zamachem na lidera Hamasu zaczyna się świetnie.
„Gra cieni” to moralnie niejednoznaczny i bardzo stylowy koreański thriller.
Choć film ma kilka dobrych scen i przynosi zabawne role epizodyczne, to brakuje tu wiarygodnie poprowadzonego, realistycznego zakończenia.