Recenzja filmu: „Slow West”, reż. John Maclean
Dzieło, które ma szansę zapisać się zarówno jako jeden z ciekawszych debiutów reżyserskich sezonu, jak i wybitne dokonanie operatora Robbiego Ryana.
Dzieło, które ma szansę zapisać się zarówno jako jeden z ciekawszych debiutów reżyserskich sezonu, jak i wybitne dokonanie operatora Robbiego Ryana.
Wciągająca, nieco poetycka opowieść o codziennym życiu Schulza w rodzinnym Drohobyczu.
Przy takiej kasie sukces murowany.
Lekki, pogodny, momentami rozbrajająco zabawny film o zapatrzonej w siebie artystce przeżywającej kryzys wieku średniego.
Film w nieco starym stylu, przypominający francuską nową falę, czemu wszak trudno się dziwić, skoro jednym ze współscenarzystów jest Jean-Claude Carrière, który pisał dla Jeana-Luca Godarda.
Przeszło sto lat od narodzin ruchu sufrażystek w Wielkiej Brytanii (korzenie ruchu sięgają XIX w.) kino zdobyło się na złożenie hołdu aktywistkom walczącym o prawa wyborcze dla kobiet.
Rzecz niesłychanie wyrafinowana, oryginalna i chyba zbyt ponura jak na nasze czasy.
Opowieść wypada dosyć naiwnie, mimo godnych uwagi starań grającej główną rolę Karoliny Gorczycy.
Autor odsłania kulisy kolarskiego biznesu, porównując go do kiepskiego teatru albo cyrku.
Powstało jedno z najpiękniejszych, najdojrzalszych dzieł o poszukiwaniu wiecznej harmonii w sztuce i rodzinie.
Zbliżający się do osiemdziesiątki Skolimowski pokazał, że jest twórcą młodym i wciąż eksperymentującym.
Film jest wyrafinowanym moralitetem, skonstruowanym niczym thriller.
Trzymający w napięciu solidny dramat psychologiczny.
Oglądany dzisiaj, niespełna miesiąc po tragicznej śmierci reżysera, nabiera zupełnie nowych znaczeń.
Kino gangsterskie w dobrym wydaniu, choć do klasyki gatunku trochę brakuje.
Widz musi wydać własny wyrok.
O wolności, duszy, przeznaczeniu człowieka, jego pasji i szaleństwie, bez których życie traci sens.
Imponujące, odświeżające, przywracające wiarę w siłę awangardowej kreacji osiągnięcie.
W filmie poznamy dalsze losy familii.
Film jest swego rodzaju poradnikiem, co zrobić, by przetrwać na obcej planecie.