Recenzja filmu: "American Hustle", reż. David O. Russell
Jeżeli ktoś chciałby przekonać się, że aktorstwo w amerykańskim kinie jest w dalszym ciągu niedościgłe, polecam właśnie „American Hustle”.
Jeżeli ktoś chciałby przekonać się, że aktorstwo w amerykańskim kinie jest w dalszym ciągu niedościgłe, polecam właśnie „American Hustle”.
Wstrząsająco przenikliwy film zrobiony ręką i duszą prawdziwego mistrza.
Opowiedziana sprawnie i z rozmachem historia wykuwania się amerykańskiego społeczeństwa w znoju, śniegu i błocie, wbrew naturze i jej rdzennym mieszkańcom.
Rodzina jako wielopokoleniowy tygiel nieszczęść, straconych złudzeń i wiecznych pretensji.
Pasjonujący dramat psychologiczny zmienia się w opowieść fantastyczną średniej jakości.
Wbrew krążącym pogłoskom film Larsa nie okazał się artystycznym pornosem. Tylko niepokojącym moralitetem. Albo filozoficzną rozprawką przełamującą genderowe – żeby użyć modnego słowa – schematy.
Film przyciąga poetyckim nastrojem, w którym egzystencjalny niepokój i delikatny żart niepostrzeżenie się przenikają, tworząc spójną i magnetyczną całość.
Prowokacyjny, świetnie zrealizowany, doskonale zagrany film o terapii alkoholika jest w istocie dramatem o niemocy.
Bardzo udane kreacje polskich i niemieckich aktorów.
Słynną XVIII-wieczną opowieść o bezgranicznym poświęceniu 47 samurajów, którzy oddają życie w obronie honoru swego pana, porównuje się do ofiary trzystu wojowniczych Spartan, którzy zginęli pod Termopilami.
Po tak celnym zdiagnozowaniu cynizmu elit finansowych liczba Oscarów na koncie reżysera powinna znacząco wzrosnąć.
Martin Scorsese nakręcił jeden ze swoich najlepszych filmów. Pewne zdziwienie może budzić fakt, że „Wilk z Wall Street” nie jest ani gangsterską epopeją, ani utrzymanym w poważnej tonacji dramatem, do czego autor „Nędznych ulic”, „Kasyna” czy „Infiltracji” nas przyzwyczaił.
Gargantuiczny rozmach, imitujący patos hollywoodzkich epopei wojennych, ściera się na ekranie z rubaszno-alkoholowym humorem.
Bohaterami filmu, który skręca niespodziewanie w kierunku komedii, są ludzie z otoczenia artysty.
Poruszający i znakomicie zrealizowany film.
Dzieło magiczne, o niesamowitej sile oddziaływania.
To mógł być jeden z najbardziej odważnych, bolesnych, niepokornych i prowokacyjnych filmów tego sezonu.
Ponad dwie godziny łomotu, eksplozji i scen walk rodem z gry komputerowej najnowszej generacji.
Wybitne dzieło sztuki.
Najmocniejszym ogniwem filmu jest niesamowita Penelope Cruz.