Recenzja książki: Tobias Wolff, „Stara szkoła”
Wiele lat temu dostaliśmy jego opowiadania „Oto początek naszej historii” i „Chłopięce lata”, ale Tobias Wolff wciąż nie jest u nas tak znany, jak na to zasługuje.
Wiele lat temu dostaliśmy jego opowiadania „Oto początek naszej historii” i „Chłopięce lata”, ale Tobias Wolff wciąż nie jest u nas tak znany, jak na to zasługuje.
Autor „Drogi krwi” jest jednym z tych, dzięki którym retrokryminał zdobył w Polsce olbrzymią popularność, i do dziś porusza się w ramach tego gatunku z zaiste profesorską pewnością.
Choć deliryczno-oniryczne Chicago spowija w książce mrok, to nie jest to rzeczywistość czarno-biała, nie ma złych i dobrych szeryfów.
Ta książka okazuje się opowieścią nie tylko o tym, do czego zdolny jest człowiek, ale też o tym, ile może zrobić wiersz.
Jak zawsze proza Wita Szostaka jest jednocześnie rzeką i muzyką.
Powieść, początkowo rozwlekła, nabiera tempa, a na koniec już nie wiemy, czego się złapać.
Podobno nie ma przypadków, są tylko znaki, ale życie Istvána toczy się siłą rozpędu, a jego losy mocno zależą od tego, kogo akurat spotyka.
Należy liczyć, że Jędrzej Malko dobrze zarobi na swojej historii pieniędzy, bo mu się to po prostu należy.
„Czarne Morze” nie udaje, że jest czymś więcej niż rozrywką, lecz przynajmniej to rozrywka naprawdę dobrze poukładana.
W wierszach pojawiają się bardzo subtelne nuty kontemplacyjne.
Wspaniała Kiran Desai długo kazała na siebie czekać.
W „Symultanie” Czubaj dał barwny i przekonujący portret miasta, w którym nadzieja miesza się z nieufnością i paranoją.
Nie wiemy na pewno, co tu jest zmyśleniem, a co zostało wiernie odtworzone, ale wiemy, że wszystko jest prawdziwe.
Gdy w lasach deszczowych Brazylii pojawiają się potężni przybysze, głodni ziemi, drogocennych minerałów, drewna i kauczuku, dochodzi do tragedii.
Nikt nie pisze tak jak Wołodymyr Rafiejenko, ukraiński pisarz, autor „Najdłuższych czasów”, jednej z najciekawszych powieści ostatnich lat.
Niewielu jest twórców komiksowych, którzy z równą maestrią prostymi rysuneczkami potrafią oddać złożoność historii.
Jeszcze przed premierą wydawnictwo promowało nową książkę Wojciecha Chmielarza jako horror, lecz groza dawkowana jest tu oszczędnie.
W Polsce czyta się to znakomicie. Również dlatego, że droga tzw. społecznego awansu wyglądała i czasem wciąż wygląda tu podobnie.
W książce Gilbert – pasjonującej i ważnej – śledzimy swobodny przełom wieków, drogę do seksualnych afer i zacieranie się granic porno.
Osobisty esej filozofki i pisarki Karoliny Lewestam wychodzi od obrazu Wielkiej Kupy Szmat, wokół której gromadzą się matki i ciotki, a patrzy na nie dziewczynka.