Recenzja książki: Salman Rushdie, „Quichotte”
Choć trochę za wiele tu wątków i intryg rodzinnych, to obraz świata w stanie rozchwiania Rushdie pokazuje dobrze.
Choć trochę za wiele tu wątków i intryg rodzinnych, to obraz świata w stanie rozchwiania Rushdie pokazuje dobrze.
Forma długiego opowiadania bądź, jak kto woli, mikropowieści zawsze służyła Stephenowi Kingowi. Daje wystarczająco dużo możliwości, by naszkicować przekonujące charaktery i wciągającą fabułę, a jednocześnie narzuca ograniczenia.
„Czeski Raj”, najnowsza powieść Jaroslava Rudiša, jest książką dość cienką, którą czyta się nawet szybciej, niżby na to wskazywała jej skromna objętość.
Walser pisze o niemożności dopasowania się do mieszczańskich gustów i oczekuje od czytelnika odwagi.
„Syn Jezusa” to najgłośniejsza książka Denisa Johnsona, amerykańskiego prozaika zmarłego przed trzema laty.
Miejscami sposób opowiadania przypomina pastisz powieści Twardocha.
Ile książek, tyle wizerunków Zuzanny Ginczanki, ale ta biografia zasługuje na szczególną uwagę.
O swoich bibliotekach mówią m.in. pisarze Sylwia Chutnik, Agata Tuszyńska, Jacek Dehnel, Krzysztof Varga oraz krytycy literaccy (Paweł Dunin-Wąsowicz, Justyna Sobolewska).
W ciągu trzech dekad pracy reporterskiej Marcin Kołodziejczyk przejrzał na wylot współczesną Polskę, a przy okazji poznał dzisiejszą polszczyznę, zwłaszcza tę „prowincjonalną”.
Wyjątkowość opowieści Marcinów polega na ostrości jej obserwacji, czarnym humorze, a także na wywrotowości języka i wyobraźni.
Choć Josef Škvorecký ma na swoim koncie wiele świetnych powieści, jego maestria w równym stopniu uwidacznia się w krótkich formach.
„Rozmowy o przyszłości” – przygotowywane jeszcze w czasie przed pandemią – są namysłem nad tym, jak będą wyglądały nasze uczucia i relacje, jakie są największe zagrożenia, przed którymi stoimy jako gatunek.
Debiut literacki Marcina Polaka, można czytać na wiele sposobów, bo są to opowiadania, które się skrzą. Przede wszystkim za sprawą języka i humoru.
Autor skonstruował swój tom opowiadań perfekcyjnie.
Nie ma w tej książce epatowania grozą, brutalnością.
Fiedorczuk łączy elementy powieści historycznej i psychologicznej, ale jednocześnie podważa przyjętą wizję dziejów, inaczej opisuje miejsce człowieka w historii, rozszerza pole dyskusji.
Ward pięknie pisze o miłości dawanej przy niedostatku wszystkiego innego.
To kawał mrocznej i krwiożerczej prozy.
Trzymająca w napięciu powieść przygodowa.
Ta historia o ludzkiej zapiekłości, którą łatwo można wykorzystać, by zniszczyć wspólne dzieło, to lekcja do zapamiętania na dzisiaj, kiedy takie działania są jeszcze łatwiejsze.