Recenzja książki: „Delfin w malinach. Snobizmy i obyczaje ostatniej dekady”, red. Łukasz Najder
Delfin w malinach – brzmi to lekko, ale ma swoją wagę. Zespół internetowego magazynu Dwutygodnik.com przygotował zbiór tekstów o mijającej dekadzie.
Delfin w malinach – brzmi to lekko, ale ma swoją wagę. Zespół internetowego magazynu Dwutygodnik.com przygotował zbiór tekstów o mijającej dekadzie.
Ta powieść jest napisana w nowej estetyce, która jednak, mam wrażenie, nie udźwignęła tak skomplikowanego zamierzenia, jakim była opowieść o miłości, pięknu, dobru i prawdzie.
Marcin Kołodziejczyk zebrał pisane w ciągu niemal ćwierćwiecza m.in. dla POLITYKI teksty portretujące zupełnie inną klasę społeczną niż w „Dysforii”.
Autorka pokazuje długie trwanie wyzysku i nieskutecznej walki o prawa pracownicze.
Można się w niej zgubić, ale to dlatego, że czytelnik też musi ten świat cały czas stwarzać.
Autor w swej mistrzowskiej, poetyckiej i głęboko humanistycznej powieści nie ma zbyt wielu złudzeń odnośnie do świata.
Trwa moda na Podlasie, każąca zachwycać się tamtejszą przyrodą, drewnianymi domkami i kolorowymi cerkwiami, a wraz z nią przybywa literackich przewodników.
Autor nie musi już sięgać do zjawisk nadprzyrodzonych, żeby wywołać grozę.
Autor snuje niezwykłe, wymykające się podziałom gatunkowym opowieści.
Fantasta Arthur C. Clarke pisał, że nie sposób przewidzieć przyszłości, można się jednak do niej przygotować, zachowując pozbawiony uprzedzeń umysł.
Autorka unika tanich wzruszeń – i wzrusza.
Więcej tak świetnie napisanych (i przełożonych) manifestów.
Dukaj, skupiając się na przekazie doznań fizycznych, odarł tekst Conrada z jakichkolwiek uczuć, również z poczucia grozy, bo nawet ona ginie w zalewie wykrzykników.
Wkraczamy w gęstwinę problemów, cierpień i tragedii tak zapętloną, że trudno wskazać jedno źródło katastrofy humanitarnej w Somalii i tak samo trudno wskazać jakiekolwiek jej rozwiązanie.
Opowiadania wrzucają czytelnika w środek dziania się, gadania, miejskich pralni, sklepów, szpitali i odwyków, jest w nich pośpiech, który łączy się z obrazem życia.
To nie jest kolejna powieść o prokuratorze Szackim, ale historia obyczajowa i historyczna.
Sześć książek w jednej, bo każda część mogłaby być osobną publikacją.
Opowieść o poszukiwaniu miłości i czułości.
Rosja jest jak pijana Nastasja Filipowna z nożem – jeśli nie będzie miała na kogo się rzucić, potnie się sama.
Ewolucja pisarska Smith ma związek z przemianami społecznymi, a jej nowa powieść pokazuje nasz ponury świat.