Recenzja książki: Zośka Papużanka, „On”
Książka jest powrotem do peerelowskiej podstawówki, powrotem jednak niesentymentalnym.
Książka jest powrotem do peerelowskiej podstawówki, powrotem jednak niesentymentalnym.
Nie jest to lektura łatwa. Często tchnie z tych opowieści taką beznadzieją, że aż ręce opadają. Ale chyba autor tak właśnie rozumie swoją reporterską misję.
Opisana w książce podróż z 2011 r. miała być dla 70-letniego wówczas Theroux jego osobistym pożegnaniem z Afryką.
Udana, ale z pewnością nie wybitna powieść.
Autor ma niebywały talent do odkrywania świetnych tematów w pozornie nieciekawych sytuacjach.
Rozpisana na szereg epizodów przypowieść o jednym z najpotężniejszych motywów, który zawsze pchał ludzi do wyżywania się w różnych formach sztuki.
Literaturoznawca napisał tym razem książkę nie dla kolegów po fachu, ale dla zwykłych czytelników.
Najważniejsze role w powieści odgrywa dwoje kochanków, którzy spotykają się po latach, by mieć szansę naprawić to, co kiedyś się zepsuło.
Wraz z rozwojem cywilizacyjnym i cyfrowym zmieniały się przyzwyczajenia i potrzeby seksualne płci, a tego w tej książce nie widać.
To książka o zbrodni bez kary.
Lekturę wielotomowego cyklu nie zawsze trzeba zaczynać od początku. „Historia ucieczki” jest trzecim tomem sagi neapolitańskiej. Po jej lekturze chce się sięgnąć i po wcześniejsze tomy, i po następne (czwarty wyjdzie po polsku w maju).
Nie wszystkie historie są jednakowo udane, ale Dziewit-Meller wydobyła traumy przeszłości i szczodrze obdzieliła nimi czytelników. Dobrze, że to zrobiła, choć obrazy z tej książki pozostają i dręczą.
Tak wkracza się do historii. I do popkultury – nawet jeśli koszulki z podobizną Hrabala sprzedają się głównie w Polsce.
Melomani i miłośnicy literatury faktu nie będą zawiedzeni.
Powieść pisana jest wedle nowego wzorca dla bestsellerowego fantasy, gdzie szlachetni wojownicy i bitwy rodem z Tolkiena ustępują miejsca dworskim intrygom, skrytobójcom i polityce.
Powstał portret dyskretny i jednocześnie bardzo poruszający.
Ci, którzy nie znają jeszcze Reachera, koniecznie powinni sięgnąć po nową książkę Childa.
To właściwie powieść katastroficzna. Ale w kameralnej, mikroskopowej skali.
Książka ma być krzywym zwierciadłem pokolenia „ze źrenicami rozszerzonymi od efedryny”, które emocje reguluje za pomocą xanaxu i seksu, rozmawia ze sobą statusami z Facebooka i próbuje czymś zapełnić pustkę.
Książka o tym, w jaki sposób kształtowała się polska inteligencja oraz jak wiele polska historia zawdzięcza tej warstwie społecznej.