Recenzja płyty: ABBA, „Voyage”
Najlepsze fragmenty nowej płyty grupy ABBA poznaliśmy jeszcze przed premierą.
Najlepsze fragmenty nowej płyty grupy ABBA poznaliśmy jeszcze przed premierą.
Wojciech Baranowski ma opinię jednego z bardziej „radiowych” artystów w młodszym pokoleniu krajowego popu.
Jeśli czegoś w polskim rapie ostatnio brakowało, to płytowy debiut duetu Mordor Muzik podpowiada czego.
Wydawcy anonsują tę płytę jako „mocny powrót do korzeni muzycznej podróży zespołu, do lat 90., w których rozwijała się tak zwana muzyka miasta – hip-hop czy elektronika”.
Monumentalność nie zamienia tej muzyki w parodię.
Warto posłuchać Szymona.
Urządzając się na 33 m wynajętych w warszawskim Śródmieściu, sytuację względnego uprzywilejowania opisuje niczym twarde lądowanie.
To pomysł realizowany od trzech lat: w Gdańsku, mieście wolności, którego jedną ze specjalności muzycznych są carillony, co rok na przełomie sierpnia i września miejska carillonistka Monika Kaźmierczak dokonuje prawykonań nowych polskich utworów skomponowanych w związku z przypadającymi w tym okresie ważnymi rocznicami.
Montero Lamar Hill, czyli Lil Nas X, wjechał do show biznesu na koniu i w stroju kowboja.
Po 18 latach od wydania ostatniej płyty („FAFARAFA”) warszawski zespół Trawnik, niegdyś jedna z najważniejszych kapel rodzimej sceny ska, wraca z nowym albumem.
Kierowana przez mormońskie małżeństwo Alana Sparhawka i Mimi Parker grupa Low to zjawisko w świecie muzyki rockowej.
Swoje 20-lecie improwizujące trio RGG świętuje z rozmachem i z perfekcjonizmem większym niż dotąd, choć techniki i kontroli brzmieniowej nigdy im nie brakowało.
Kiedy dobrzy muzycy grają ze sobą ponad ćwierć wieku, a zaczynali jeszcze w szkole, mogą nagrać płytę niemal mimochodem i zawsze będzie ona na poziomie.
Od ponad pół wieku – od czasów Skaldów – z Krakowa trafia do nas artystyczny i zbierający przeróżne inspiracje pop.
108 minut z nierzadko na siłę wydłużonymi utworami to dużo.
Może faktycznie trzeba się zgodzić z Marią Peszek, która uważa, że jest to najpiękniejsza płyta, jaką nagrała.
Jest w „Satellite” sporo niecierpliwości, łączenia różnych inspiracji, nieoczekiwanych zwrotów akcji.
Zaskakująco skomplikowana sprawa z tą trzecią, ogromnie wyczekiwaną płytą nowozelandzkiej wokalistki Lorde.
Trudno to nawet opisać – po prostu trzeba posłuchać.
Repertuar znany z wykonań Mieczysława Fogga czy Adama Astona gra tutaj aż 12-osobowy zespół kierowany zza fortepianu i mikrofonu przez Noama Zylberberga, akcentujący partie smyczkowe, ale też klubową atmosferę.